Odszkodowania nawet po 6, a nie 3 h opóźnienia! Nadchodzą duże zmiany: niezbyt dobre dla pasażerów
Reforma słynnego unijnego rozporządzenia nr 261/2004, które reguluje obowiązki linii wobec pasażerów i zasady odszkodowań w przypadku opóźnionych i odwołanych lotów, była planowana już od dawna – Komisja Europejska proponowała wprowadzenie zmian w unijnych przepisach już w 2013 roku, przede wszystkim na skutek nacisków linii lotniczych, które argumentowały, że przepisy są zbyt liberalne. Na liście zarzutów znajdowały się m.in. zbyt krótki czas opóźnień, od których pasażerom przysługuje odszkodowanie, zbyt wysokie kwoty odszkodowania i szereg innych kwestii. Reformy przepisów podjęła się Polska i w czwartek ogłosiła, że udało się osiągnąć kompromisowe stanowisko. Dotyczy ono około 30 punktów, które dość mocno zmienią prawa pasażerów. Jakie są najważniejsze zmiany?
Pafos od 2712 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Gdańsk)
Rodos od 2337 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Marsa Alam od 2642 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Modlin)
Najważniejsza kwestia to zmiany dotyczące kwot odszkodowań oraz czasu opóźnienia, po których podróżnym one się należą. Obecnie wynosi ono 3 godziny, w wyniku zmian zostanie ono natomiast wydłużone do 4 godzin w przypadku podróży na dystansie poniżej 3,5 tysiąca kilometrów i wszystkich lotów wewnątrz Unii Europejskiej. Z kolei w przypadku wszystkich dalekich lotów na dystansie powyżej 3,5 tysiąca km, opóźnienie, po którym możemy domagać się odszkodowania, zostanie wydłużone do 6 godzin. Warto w tym miejscu przypomnieć, że pierwotnie przewoźnicy domagali się, by na krótszych trasach limit dopuszczalnego opóźnienia został wydłużony nawet do 5 godzin.
Zmienią się też progi kwotowe potencjalnego odszkodowania – obecnie wynoszą one od 250, 400 i 600 euro w zależności od długości lotu. Zmiany zakładają wprowadzenie tylko 2 progów: za opóźnienie na trasach wewnątrz UE i poniżej 3,5 tysiąca km będzie nam przysługiwało odszkodowanie w kwocie 300 euro, w przypadku dłuższych połączeń będzie to 500 euro (jeśli opóźnienie wyniesie 6 godzin).
Ważne zmiany dotyczą też odwoływania lotów, za które pasażerowie mogą ubiegać się o odszkodowanie. W dalszym ciągu będzie ono dotyczyło przypadków, gdy pasażerowie zostaną poinformowani o odwołaniu lotu na mniej niż 14 dni przed planowanym wylotem. Zmiana dotyczy jednak tego, że lina lotnicza będzie musiała w takim przypadku udostępnić podróżnym wypełnione formularze w celu złożenia wniosku o odszkodowanie.
W dalszym ciągu w przypadku opóźnienia pasażerom przysługuje pełna opieka ze strony linii lotniczej (napoje, posiłki, a jeśli potrzeba – także zakwaterowanie). Jeśli linia nie zapewni tej pomocy, pasażerowie będą mogli później przedstawić jej rachunki i wnioskować o zwrot poniesionych kosztów.
Uściślono tez przepisy dotyczące kwestii, gdy samolot znajduje się długo na płycie lotniska. W sytuacji, gdy taka sytuacja trwa dłużej , przewoźnik musi zapewnić pasażerom wodę do picia, dostęp do toalety i podstawową opiekę, a jeśli maszyna nie wystartuje po 3 godzinach, pasażerowie muszą wysiąść z samolotu.
Co z alternatywnymi lotami? Teoretyczne wzmocnienie praw pasażera
W dalszym ciągu w przypadku odwołania lotu lub długiego opóźnienia, przewoźnik musi nam zaoferować alternatywną trasę podróży w najbliższym możliwym terminie. Oczywiście, tak jak dotychczas, dotyczy to też lotów innymi liniami.
Dodatkowo jednak, jeśli linia nie znajdzie dla nas alternatywnego lotu w ciągu 3 godzin od oryginalnej daty podróży, pasażer ma prawo sam znaleźć i zorganizować sobie alternatywny lot, a następnie zwrócić się do linii o zwrot kosztów. Tu jednak ważna uwaga: nowy bilet nie może kosztować więcej niż 400 procent ceny biletu, który kupiliśmy na pierwotne i zakłócone połączenie.
Ile czasu na wysłanie wniosku?
Nowelizacja przepisów wprowadza też okres 6 miesięcy od wystąpienia zdarzenia, jaki mamy na złożenie wniosku o odszkodowanie do przewoźnika. To też niekorzystna zmiana dla pasażerów, bo obecnie EU261 nie ma górnej granicy czasu na podjęcie takiego działania, a polskie przepisy wskazują, że od momentu opóźnienia lub odwołania lotu mamy 365 dni na podjęcie odpowiednich kroków wobec przewoźnika.
Jednocześnie linie lotnicze mają nieprzekraczalny termin 14 dni od daty złożenia wniosku na wypłatę nam odszkodowania lub udzielenie jasnej odpowiedzi na nasz wniosek.
Co na to linie? W dalszym ciągu są niezadowolone
Powyższe zmiany nie są więc zbyt pozytywne dla pasażerów, choć niezadowolone są z nich także linie lotnicze. Mocny komunikat w tej sprawie wysłała m.in. organizacja Airlines4Europie, w skład której wchodzą m.in. Air France-KLM, TAP, Aegean, Finnair, Lufthansa czy easyJet.
Czytamy w nim, że propozycja Komisji Europejskiej, zakładająca podniesienie limitu opóźnień do odpowiednio 5 godzin dla krótkich i 9 godzin dla dłuższych tras, została rozcieńczona. W efekcie zaś, zamiast uprościć przepisy, zostały one jeszcze bardziej skomplikowane.
– Zamiast zgodzić się na limit opóźnień wynoszący od 5 do 9 godzin, dzięki któremu można było uratować nawet do 70 procent odwoływanych lotów, propozycje KE zostały rozcieńczone (…) Pasażerowie chcą dotrzeć do celu swojej podróży, a linie lotnicze chcą mieć szansę tego dokonać. Obecna reforma zwiększa ryzyko, że żadnej ze stron się to nie uda – komentuje Ourania Georgoutsakou, dyrektor zarządzająca A4E.
Co dalej z przepisami?
Uzgodnienie zmian w przepisach nie oznacza, że wejdą one szybko w życie. Stanowisko Rady UE trafi teraz w ramach drugiego czytania do Parlamentu Europejskiego, który będzie mógł przyjąć nowe przepisy, wprowadzić swoje poprawi lub całkowicie odrzucić ustalone wspólne stanowisko. Tak czy inaczej, zapewne potrwa to dłuższą chwilę…