Zbudowali lotnisko za 90 mln zł i wciąż stoi puste. Ale jest szansa na przełom
Lotnisko Gdynia-Kosakowo powinno już teraz przyjmować samoloty, jednak stoi puste. Jest to efekt decyzji Komisji Europejskiej, która uznała, że 90 mln PLN jakie miasto Gdynia i gmina Kosakowo przekazały budującej lotnisko spółce to niedozwolona pomoc publiczna. Spółka miała zwrócić te pieniądze, jednak ponieważ zdążyła je wydać, ogłosiła upadłość.
Gdynia odwołała się od decyzji Komisji Europejskiej, ale proces przed sądem w Luksemburgu jeszcze się nie rozpoczął.
Jednak prezydent Gdyni Wojciech Szczurek jest przekonany, że już wkrótce lotnisko przyjmie pierwszych pasażerów. W rozmowie z Radiem Gdańsk przyznaje, że trwają rozmowy z Komisją Europejską w sprawie zmiany decyzji.
– Kiedyś śmiano się z budowy lotniska w Modlinie, a teraz port pęka w szwach. Nie można bać się podejmować odważnych decyzji – powiedział Szczurek.
Przyznał jednocześnie, że prace nad budową lotniska wystartowały za późno.
– Po 25 latach musimy trochę ścigać się z czasem. Musimy szybko reagować, a nie stawiać bariery gospodarcze – dodał.
Ambitne plany
Lotnisko w Gdyni jest już praktycznie gotowe – jest terminal, pasy startowe i wieża kontroli lotów, a nawet system ILS.
Władze miasta i spółki mają bardzo ambitne plany rozwoju – zakładają, że po czterech latach od uruchomienia lotnisko ma obsługiwać pół miliona pasażerów rocznie. Po kolejnych 3 latach przez lotnisko ma się przewijać milion ludzi rocznie, a w latach 2025-2030 – nawet 1,5 mln.
To optymistyczne dane, zważywszy na to, jak szybko rozwija się lotnisko w sąsiednim Gdańsku – w tym roku planuje obsłużyć ponad 4 mln pasażerów.
Na budowę lotniska w Gdyni patrzą zresztą w Gdańsku niechętnie. Czemu? Flagowym pomysłem gdyńskich rajców było przekazanie portu w Kosakowie pod zarząd lotniska w Gdańsku. Ale port w Rębiechowie nie pali się do takiego pomysłu, bo po rozbudowie nie brakuje w nim miejsca na przyjęcie znacznie większej liczby pasażerów.
Co dalej z lotniskiem?
Choć praktycznie gotowe, docelowo lotnisko w Gdyni po wszystkich rozbudowach ma kosztować znacznie więcej – kontrola NIK sprzed kilku miesięcy wykazała, że władze miasta chcą przeznaczyć na jego budowę aż 165 mln PLN.
Władze Gdyni szukają też alternatywnych sposobów wykorzystania terenów lotniska – pod koniec czerwca radni zgodzili się na włączenie jego terenu do Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Tu jednak ostateczna decyzja należy do Rady Ministrów, która może poszerzyć tę strefę. Co mogłoby się znaleźć na lotnisku? Jednym z pomysłów jest m.in. budowa… kosmodromu, gdzie firmy mogłyby testować mniejsze rakiety.
To jednak czarne scenariusze ratunkowe dla inwestycji. Póki co wszyscy w Gdyni mają nadzieję, że wkrótce ruszą stąd regularne połączenia pasażerskie.