Obejrzeliśmy kontrowersyjny zamek w Stobnicy z bliska. Wniosek? Kuriozum… w pięknym miejscu!
Pierwszym delikatnym wyzwaniem podczas wycieczki wydaje się samo dotarcie na teren Leśnej Ścieżki Edukacyjnej. Jadąc główną ulicą w Stobnicy, przy drodze stoi znak, który wskazuje, że skręcając w leśną drogę za 700 metrów dotrę na miejsce. Dla mnie problem to nie był – jechałem samochodem, który był dla mnie ochroną. Przed czym? Kurzem i pyłem. Akurat odwiedziłem to miejsce przy okazji wrześniowego upału (termometr wskazywał 30 °C), co przy wyschniętej ścieżce dawało efekt Dzikiego Zachodu. Z bólem serca wyminąłem dwójkę turystów w podeszłym wieku, którzy przemieszczali się na rowerach. Jeśli czytają Państwo ten tekst – bardzo przepraszam za wywołanie zamieci piaskowej – zrobiłem, co mogłem, by była jak najmniejsza!
Udając się do Stobnicy właściwie kilka dni po oficjalnym otwarciu Ścieżki, spodziewałem się tłumów. I tak w istocie było. Już na około 200-300 metrów przed wejściem, po bokach ścieżki ustawione były samochody odwiedzających (nie ma tam typowego parkingu). Panowie sprawdzający bilety nie wpuszczali nikogo przed czasem, dlatego na teren wszedłem dokładnie o 14:30, zgodnie z informacją zapisaną na bilecie.
Po minięciu niedużego pomieszczenia, w którym można zaopatrzyć się w tematyczne gadżety i pamiątki czy słodkości, wychodzę tuż obok czegoś na wzór poczekalni, gdzie można się napoić po spacerze, a także drewnianych toalet. Niby nic – w końcu nie zawsze zachodzi potrzeba, aby z nich skorzystać. Ale umówmy się – chyba zawsze lepiej załatwić „swoje sprawy” w czystości i ładnym anturażu, prawda? No to za ten aspekt jak najbardziej można dać plusa. Oczywiście, po kilku dniach od otwarcia stan może się różnić od tego, który zastaniecie za kilka tygodni czy miesięcy, ale nie wiedząc, co zastanę dalej uznałem, że zwrócę na to uwagę.
Costa Dorada od 1889 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Costa Brava od 2127 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Modlin)
Kreta Zachodnia od 2961 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Kawałek dalej zaczyna się właściwa część ścieżki. Na tablicy informacyjnej znajdują się kody QR do pobrania aplikacji, która pomaga poznać historię tego miejsca. Opcjonalnie można zdecydować się na głosową formę przewodnika (warto więc zabrać ze sobą słuchawki). Co prawda większość przekazywanych informacji można przeczytać na kolejnych tablicach wzdłuż ścieżki, ale to dobra opcja dla tych, którzy preferują treści mówione.
Przez kolejne około 10-15 minut spaceru jedyną atrakcją wydaje się być… obserwacja mchu, trawy i drzew. Na mniej więcej 300-metrowym odcinku pojawiają się jedynie tablice informacyjne na temat obszaru Natura 2000 czy położenia Stobnicy na mapie. Dla żądnych wiedzy to z pewnością ciekawa rzecz, ale tak naprawdę pierwsze fragmenty ścieżki mogę określić jako przygotowanie na to, co ukazuje się moim oczom po około kwadransie spokojnego marszu.
Po dotarciu do pierwszego ostrego zakrętu ścieżki, najsłynniejszy w ostatnich miesiącach zamek w Polsce widać w całej jego okazałości. Nie ma co ukrywać – robi olbrzymie wrażenie. 70 metrów wysokości, około 200 metrów długości i aż 15 kondygnacji, a do tego piaskowa fasada wywołują efekt WOW. Przy ścieżce stoi kolejna tablica informacyjna, obrazująca wymiary tego kolosa i jego porównanie m.in. do 10-piętrowego bloku mieszkalnego czy Zamku w Malborku. Idę o zakład, że nawet ci, których „nie kręcą” takie klimaty, poczują lekkie mrowienie z ekscytacji czy pozytywnego zdziwienia.
Ale co mi po samym widoku? Chcę podejść do tej kontrowersyjnej konstrukcji możliwie jak najbliżej, dlatego idę ścieżką lekko na wschód, mijam kolejne tablice z informacjami o jeziorze czy samym zamku i dochodzę na Mostu Małego. Wieńcząca go brama, jedna z dwóch pozwalających na dostanie się na teren Zamku drogą lądową, jest wykonana starannie, najpewniej z uwzględnieniem każdego szczegółu. Jest tylko jeden problem – nie otwiera się dla odwiedzających! Oczywiście miałem świadomość, że do otwarcia Zamku dla gości minie jeszcze trochę czasu, ale będąc już tak blisko środka, człowieka aż korci, aby zobaczyć co jest dalej.
Po minięciu drugiej bramy i Sokoła, czyli korony najwyższej wieży, na którym znajduje się gniazdo sokoła wędrownego, idę dalej wzdłuż ścieżki. Po drodze podchodzę jeszcze do mini „wystawy” kamiennych konstrukcji, wykonanych z różnych rodzajów tego surowca, następnie mijam kilka tablic informacyjnych o miejscowej przyrodzie (specjalnie nie opisuję ich treści – choć w ten sposób nie chcę spoilerować!) i na tym kończy się spacer. Żwawym tempem ścieżkę można przejść w 1-1,5 godziny, ale drugie tyle można poświęcić na czytanie informacji z tablic czy aplikacji i zachwycanie się zamkiem.
Konkluzja? Piękne miejsce, ale niepotrzebnie "wzbogacone"
Jako że słynny już zamek leży na terenie obszaru chronionego Natura 2000, nie sposób nie docenić naturalnego piękna tego miejsca. Właśnie z takim nastawieniem je odwiedziłem – bardziej skupiałem się na aspekcie przyrody i walorach estetycznych, aniżeli na kwestii samej budowli. Jakie mam zdanie na jej temat? O ile sam kolos wywołuje ogromne wrażenie, to jego lokalizacja mocno mnie uwiera. Oglądając nawet nagrania z drona z tego miejsca, ale także obserwując je na własne oczy, wrzucenie w naturalny krajobraz czegoś takiego budzi we mnie lekkie uczucie niewygody, braku spójności. Gdyby tylko zamek stał w zupełnie innym miejscu, nie mającym nic wspólnego z obszarem chronionym, wtedy zachwyt z pewnością byłby jeszcze większy.
Swoją drogą, już kilka miesięcy temu pisaliśmy o kontrowersjach, jakie wywołuje pomysł wybudowania zamku w sercu Puszczy Noteckiej. Do dziś podpisuję się pod postawionymi w tym tekście tezami, a od kilku dni mam tego naoczne potwierdzenie. Podsumowując, kwestia naturalnego piękna w tym miejscu jest niepodważalna, ale postawienie w nim takiego zamczyska nie klei mi się to w jedną całość.
Poniżej możecie zobaczyć, jak mniej więcej wygląda to miejsce. Czy polecam, aby udać się tam osobiście? Tak, ale głównie ze względu na przyrodę. Zamek nie powinien być wizytówką tego skrawka Puszczy Noteckiej.