REKLAMA

Już nas nie ciągnie do wielkich miast? Pandemia zmieniła nasze marzenia

przyjaciele
Foto: Ryan Jacobson / Unsplash

Już blisko połowa ludzi w Europie deklaruje, że zamiast mieszkania w dużym mieście rozważa przeprowadzkę w spokojniejsze i mniej zaludnione miejsce. I choć najnowsze badania wskazują jasno, że taka sytuacja ma związek z pandemią koronawirusa, to w rzeczywistości wyludnianie miast zaczęło się przecież dużo wcześniej.

Firma Arup – znane brytyjskie biuro projektowe, przeprowadziła badania na temat podejścia mieszkańców dużych miast do życia w takich miejscach. Choć wydawać by się mogło, że będą oni chwalić swój życiowy wybór, to okazuje się, że zwłaszcza w czasach koronawirusa, nasze priorytety i podejście do metropolii mocno się zmienia.

Już ponad 40 proc. ludzi chce uciekać z wielkich miast

Do badania zaproszono mieszkańców kilku największych miast Europy. Na liście znalazł się Londyn, Paryż, Mediolan, Madryt i Berlin. I nagle okazało się, że życie, o którym przecież wielu marzyło i marzenie o byciu częścią wielkiej metropolii w rzeczywistości może okazać się przekleństwem.

 – Pandemia pokazała sposób, w jaki nasze środowisko życiowe może zostać zakłócone – tłumaczy Malcolm Smith, lider projektowania urbanistycznego w Arup, cytowany przez agencję Reuters.

Mówiąc prościej, coś, co nie przeszkadzało nam, gdy miasta tętniły życiem i funkcjonowały na wysokich obrotach – czyli na przykład odległości – stały się problematyczne, gdy próbujemy ograniczyć wychodzenie z domu, gdy nie możemy różnych spraw załatwić „przy okazji” np. wracając z pracy i gdy niejako ugrzęźliśmy we własnych domach. Bardzo istotnym elementem stała się bliskość terenów zielonych – aż 85 proc. przyznała, że kluczowe jest dla nich, aby takie miejsce było dostępne „w odległości spaceru lub przejażdżki rowerowej”.

W efekcie ponad 40 proc. respondentów z całego badania zadeklarowało, że w ostatnim czasie rozważało wyprowadzkę z dużego miasta – właśnie z powodu pandemii koronawirusa. Zwracamy większą uwagę na zatłoczenie i przeludnienie, a także zanieczyszczenie powietrza.

Najbardziej skłonni do zmiany byli mieszkańcy Londynu – marzenia o wyprowadzce zdradziło aż 59 proc. badanych. Dalej byli mieszkańcy Paryża – 41 proc. i Berlina – 30 proc. Co ciekawe wśród londyńczyków aż 40 proc. respondentów przyznało, że w czasie pandemii przynajmniej tymczasowo wyjeżdżali w mniej zaludnione miejsca. Dla porównania w Madrycie czy Mediolanie takich osób było tylko 10 proc.

Idea tzw. 15-minutowego miasta (takiego, w którym wszystko, co potrzebne jest dostępne w odległości spaceru – przyp. red.) jest szczególnie ważna w okresie pandemii COVID-19, kiedy więcej osób spędza czas w domu i chce robić zakupy, przemieszczać się i funkcjonować jak najbardziej lokalnie – tłumaczy Harriet Tregoning, dyrektor sojuszu New Urban Mobility.

W Polsce też centra miast pustoszeją – i to nie tylko w trakcie pandemii

Warto jednak zauważyć, że wyludnianie centrów miast zaczęło się dużo wcześniej – choć pandemia znacząco przyśpieszyła i nieco zmieniła ten trend. I co istotne – dotyczy nie tylko wielkich zagranicznych metropolii, ale także miast w Polsce.

Początkowo wszystko zaczęło się z powodu nadmiernej liczby turystów. Centra miast zaczęły przeobrażać się w wielkie centra noclegowe, bo wykorzystując swoje mieszkania pod Airbnb, można było na takim najmie krótkoterminowym solidnie zarobić. Do tego dochodziły problemy z hałasem czy imprezami, rosnącymi cenami nieruchomości i stopniowo „prawdziwi” mieszkańcy odsuwali się coraz dalej od centrum.

– Już teraz pojawiają się głosy, że centrum Krakowa staje się bardziej makietą miasta, a nie miastem. Wielu ludzi wyprowadziło się i albo swoje mieszkania sprzedało, albo je wynajęło. W ostatnim czasie kilka ważnych gmachów w okolicy Rynku Głównego sprzedały dwa banki i  Poczta Polska. Powstaną w nich najprawdopodobniej hotele, a to oznacza, że tendencja do wyludniania się rejonu Plant będzie się pogłębiać – komentował na naszych łamach Aleksander Gurgul, dziennikarz krakowskiej “Gazety Wyborczej”.

Centra miast stały się niejako skansenem turystycznym. I widać to szczególnie teraz, gdy turystów zabrakło. Z dnia na dzień takie miejsca niemal kompletnie opustoszały. Czy to oznacza, że ten trend miał szansę się odwrócić? Początkowo tak, bo właściciele nieruchomości pod najem krótkoterminowy naprędce szukali lokatorów na dłuższy okres, obniżając przy tym ceny wynajmu. Ale coraz częściej – nawet, jeśli cena jest atrakcyjna, ludzie po prostu nie chcą mieszkać w ścisłym centrum. A pandemia i zamknięcie w domu jeszcze mocniej skupiło naszą uwagę na tym, gdzie mieszkamy i czego od swojej okolicy oczekujemy.

Nie tylko mieszkanie, ale i wakacje bliżej natury

Zresztą odwrócenie się od wielkomiejskich zwyczajów widać było również chociażby po tegorocznych wakacyjnych wyborach naszych rodaków. Ze względu na obostrzenia dużo chętniej wybieraliśmy turystykę krajową, ale przede wszystkim stawialiśmy na miejsca, które oferują więcej prywatności na miejscu. Już nie wielkie hotele, a małe pensjonaty, a najlepiej – jeśli budżet pozwala – cały domek na wyłączność. Zamiast miast i intensywnego zwiedzania, miejsca bliskie przyrodzie.

– Nadzieja na kontakt z naturą na górskich szlakach czy kojący szum fal po tygodniach spędzonych w mieszkaniach przesłoni obawy przed tłumem – można było przeczytać w niedawnym raporcie portalu nocowanie.pl.

Co ciekawe, już kilka lat temu podobny trend (choć bez świadomości zbliżającej się pandemii koronawirusa) przewidziało Airbnb. W kwietniu 2018 roku portal uznał, że czas przestać użerać się z wielkimi miastami i chciał mocno rozwijać się na terenach wiejskich.

– Chcemy stworzyć zdrową alternatywę dla masowej turystyki, która od dekad jest plagą dużych miast i promować turystykę w miejscach, gdzie jest to najbardziej potrzebne” – tłumaczyła firma w dość samokrytycznym komunikacie prasowym firmy.

Kilka miesięcy później pisaliśmy też o projekcie trzech młodych ludzi z Warszawy, którzy idąc tym tropem postanowili stworzyć portal Farmbnb, miejsce dla wszystkich stęsknionych za wiejskim, sielskim klimatem.

– Choć lubimy piękne wnętrza i wysoki standard, to jednak u nas obiekty nie muszą być ultra dopieszczone i prowadzone przez mieszczuchów, którzy uciekli z miasta na wieś i zwiedzili pół świata. Bo na koniec dnia, ważne jest to, jak spędzimy czas na miejscu, wokół domu, w okolicy. W nocy i tak śpimy – zapewniali wtedy pomysłodawcy. – Szukamy miejsc, gdzie można (choć nie jest to konieczne) zjeść prawdziwe domowe wędliny z przydomowej wędzarni, owoce i warzywa z ogrodu czy sadu, sery z mleka od kochanej Mućki, konfitury i dżemy własnego wyrobu, kończąc na nalewkach. Gdzie można wypożyczyć bądź za darmo skorzystać z rowerów, sprzętu wodnego, wędki, biblioteczki, hamaku, postrzelać z łuku itp.– mówili.

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.

Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?


photoshooter2015 / Shutterstock
Do których krajów pojedziemy bez problemu? Wszystkie obostrzenia w jednym miejscu! »
REKLAMA
porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.