Władze lotniska w Modlinie na wylocie? Powróci idea duoportu?
Tego dla właścicieli Portu Lotniczego Warszawa/Modlin ponoć jest już za wiele.
Piotr Glinkowski reporter RMF FM nieoficjalnie dowiedział się, że zarząd lotniska ma zostać wymieniony. Podczas najbliższego posiedzenia rady nadzorczej zostanie złożony wniosek o odwołanie prezesa portu Piotra Okienczyca i wiceprezesa Marcina Daniła.
Wizz Air to 40 proc. wszystkich lotów w Modlinie. Bez tego taniego przewoźnika port znalazł się nad finansową przepaścią. Wycofanie się węgierskiego przewoźnika oznacza m. in. rezygnację z planów rozbudowy lotniska – informuje RMF FM.
Co oczywiste, nowy zarząd nie uczyni cudów, nawet kolejnymi (już konsultowanymi z ULC) obniżkami opłat lotniskowych. Jaka przyszłość czeka w takim razie Modlin, którego reputacja i finanse są mocno osłabione? Jego losy w dużej mierze zależą od Ryanaira, który teraz ma wyśmienitą pozycję negocjacyjną. Z naszych informacji wynika, że easyJet jest wciąż daleki od ponownego zawitania do Mazowieckiego.
Adam Struzik Marszałek Województwa Mazowieckiego (które ma 30% udziałów w spółce) planuje znaleźć prywatnego inwestora, a docelowo sprywatyzować lotnisko w Modlinie.
– Jesteśmy zainteresowani podwyższeniem kapitału spółki i uzyskaniem inwestora kapitałowego. W następnych etapach uważamy, że powinno następować wycofywanie kapitału publicznego na rzecz kapitału prywatnego, bo takimi projektami powinni się zajmować przedsiębiorcy, niekoniecznie ministerstwa i samorządy. Teraz zajmuje się tym MON, ministerstwo transportu i dwa samorządy: województwa i Nowego Dworu Mazowieckiego – podkreśla Struzik.
W obecnej sytuacji plany te wydają się abstrakcyjne, chyba że odda się inwestorowi udziały za bezcen.
Wydaje się więc, że Modlin uratować może teraz tylko idea duoportu, która pojawiała się już w 2010 roku, czyli wspólnego zarządzania przez PPL wraz z Lotniskiem Chopina (zarządcą lotniska w Warszawie jest Przedsiębiorstwo Państwowe „Porty Lotnicze” (PPL), które jednocześnie jest mniejszościowym udziałowcem Modlina).
Koncepcja ta upadła, bowiem spółka Mazowiecki Port Lotniczy Warszawa-Modlin postawiła na działanie z pozycji konkurencyjnej do Lotniska Chopina i własny zarząd, zapewne licząc na większe zyski. Teraz gdy mowa głównie o stratach, koncepcja prawdopodobnie powróci, jako ostatnia deska ratunku.
Tak o koncepcji duoportu mówił w 2010 roku, dwa lata przed otwarciem lotniska, Michał Marzec dyrektor Lotniska Chopina i PPL, na łamach Forsal.pl:
– A zatem widzi Pan Modlin tylko jako lotnisko komplementarne dla Warszawy, ale zarządzane przez PPL?
-(Michał Marzec) Uważam, że byłoby to korzystne i dla nas i dla Modlina. Z jednej strony bylibyśmy my, ze specjalistycznym wyposażeniem i wiedzą na temat zarządzania spółką lotniskową , a z drugiej spółka infrastrukturalna z PPL, Agencją Mienia Wojskowego, marszałkiem województwa i burmistrzem Nowego Dworu w charakterze udziałowców.
– I inwestor prywatny też…
W spółce infrastrukturalnej to się nie opłaca. Prywatny inwestor mógłby się pojawić raczej jako zarządzający, ale nie jest celem naszych inwestycji wprowadzanie tam podmiotu nastawionego komercyjnie i oczekującego szybkich zysków, bez uwzględniania interesu regionu, czy zasad komplementarności z Lotniskiem Chopina. Zdają sobie z tego sprawę również pozostali wspólnicy.
– Czy był inwestor prywatny zainteresowany wejściem do Modlina?
– Faktycznie, w Modlinie był ktoś zainteresowany, ale skończyło się na wstępnym rozpoznawaniu możliwości. Modlin nie będzie inwestycją wysokodochodową, bo tam gdzie dominują tanie linie stawki, a więc i przychody, nie mogą być wysokie. W tego typu inwestycjach myśli się raczej o rozwoju regionu, niż o zarabianiu na działalności lotniskowej. Uruchomienie i rozwijanie portu w Modlinie na pewno leży w interesie władz regionu, miasta Nowy Dwór Mazowiecki i oczywiście całej strony publicznej. Ale czy może być to interes dla inwestora komercyjnego? Miałbym wątpliwości.
– Byłby, gdyby lądowały tam też tradycyjne linie.
– Nikt im nie będzie mógł tego zabronić. Ale wtedy my też moglibyśmy zbudować na Okęciu terminal dla tanich linii, w którym opłata byłaby trzy razy niższa. To oczywiście nie miałoby najmniejszego sensu, bo oferty obydwu lotnisk byłyby wtedy podobne, ale żadna z nich nie byłaby perfekcyjna (…).
Dodam, że nam Modlin jest też potrzebny ze względów operacyjnych, czyli po to, żeby mieć bliskie miejsce do przekierowywania samoloty w razie awarii lub złej pogody u nas, ale też z uwagi na ograniczenia hałasowe przy wykonywaniu lotów nocnych w Warszawie.
Informacji o planowanej wymianie zarządu nie potwierdza Biuro Prasowe Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego. W liście do Fly4free biuro prasowe oświadczyło:
Samorząd Województwa Mazowieckiego jako jeden z czterech udziałowców Spółki Lotnisko Modlin (30 proc. udziałów), nie uczestniczy w negocjacjach prowadzonych przez zarząd spółki. Ponieważ chodzi o duże pieniądze trzeba mieć świadomość, że tego typu informacje przekazywane dziennikarzom przez uczestników rozmów, mogą być elementem długofalowej strategii negocjacyjnej. Spółka Modlin w dalszym ciągu prowadzi rozmowy i to nie z jednym przewoźnikiem. Poczekajmy na ich efekty.
Samorząd Województwa Mazowieckiego jako jeden z czterech współudziałowców nie dysponuje informacjami jakoby Rada Nadzorcza spółki w ogóle rozważała tego typu kroki – odwołanie zarządu spółki.
Jak sądzicie, jak dalej potoczą się losy lotniska w Modlinie?