Wizz Air zmienił dziesiątki rezerwacji z Polski bez zgody pasażerów. „Skrócili mi wyjazd z 4 dni do 35 minut na lotnisku”
Wizz Air masowo zmienia rezerwacje bez zgody pasażerów?
Kto lata Wizz Airem, ten musi być gotowy na wszystko – węgierski przewoźnik przez lata przyzwyczajał nas do nagłych zmian rezerwacji czy kasowania rejsów z krótkim wyprzedzeniem. Co prawda w ostatnich kilkunastu miesiącach linia znacząco poprawiła się w tym zakresie, ale w ostatnich dniach widzimy, że Wizz Air wrócił do starych praktyk. Zgłosiło się do nas kilku pasażerów z tym samym problemem – chodzi o samowolnie wprowadzone przez przewoźnika zmiany w datach przylotów i wylotów, z którymi podróżni absolutnie nie mogą nic zrobić. Przykład? Oddajmy głos panu Mateuszowi.
Agadir od 1945 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Gdańsk)
Costa Blanca od 2291 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Wrocław)
Kreta Wschodnia od 2362 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
„Wizz Air twierdzi, że zaakceptowałem zmiany, ale nie miało to miejsca”
Wykupił on bilet na rejs z Katowic do Porto z wylotem 14 marca i powrotem 17 marca. Kilka dni temu po wejściu w aplikacje ujrzał jednak komunikat, w którym Wizz Air informował go o zmianie.
„Z przykrością informujemy, że Twój lot będzie wylatywał z innego / przylatywał na inne lotnisko niż pierwotnie planowano. Sprawdź zaktualizowany plan podróży, aby uzyskać inormacje o nowym lotnisku wylotu/przylotu. Przepraszamy za wszelkie niedogodności z tym związane i dziękujemy za wyrozumiałość” – głosił krótki komunikat, który trzeba było zaakceptować, aby dalej korzystać z aplikacji.
„Jak widać na załączonym obrazku jest tam widoczny tylko przycisk OK, który jednorazowo i ostatecznie zamyka komunikat oraz godzina 13:51, która to w moim przypadku została przez sympatyczną węgierską linię lotniczą przyjęta jako godzina akceptacji zmiany mojej rezerwacji” – relacjonuje pan Mateusz.
Komunikat jest zresztą wygenerowany automatycznie, bo w przypadku pana Mateusza chodzi o zmianę dat wylotu i podróży powrotnej, które skróciły jego pobyt w Porto do… 35 minut. O ile oczywiście uda mu się w tym czasie odebrać walizkę i przejść kontrolę bezpieczeństwa.
„Mam się teleportować przez bramki i kontrolę bezpieczeństwa?”
Na dowód pokazuje nam screeny. Nowa data wylotu z Katowic to 16.00 15 marca i lądowanie w Porto o 18.55 lokalnego czasu. Powrót? Tym samym samolotem – wylot planowany jest na godzinę 19.30 15 marca.
„Konsultanci nie udzielili mi informacji czy mam się teleportować przez bramki i kontrolę bezpieczeństwa i czy zdążę odebrać walizkę lecącą tam ze mną z Katowic z luku, ale tego się pewnie nie dowiem. Według nich zmiany zostały przeze mnie zaakceptowane co – i chcę na to bardzo wyraźnie wyczulić oraz to podkreślić – absolutnie nie miało miejsca. Jedyna forma komunikacji to był ten komunikat w aplikacji. Nie otrzymałem żadnego maila ani nie nastąpiła żadna forma kontaktu z możliwością chociażby zmiany tego na jakieś normalne godziny czy dni” – mówi pan Mateusz.
Wiemy, że takich przypadków było więcej, wysłaliśmy więc do Wizz Aira prośbę o ustosunkowanie się do tej sprawy i informację, co mają zrobić klienci, którzy nie akceptują zmian w rozkładzie. Z relacji pana Mateusza i innych podróżnych wynika, że linia odrzuca wszelkie pytania o zmianę lub odwołanie rezerwacji czy zwrot pieniędzy.
„Wizz Air konsekwentnie odrzuca reklamacje twierdząc iż podróżni zaakceptowali zmiany klikając okej w tym komunikacie, a w jednym przypadku próbują konfabulować iż być może wiadomość mailowa trafiła do spamu. W moim przypadku będzie to oczywiście także ich kłamstwo ponieważ oni powołują się na godzinę 13:51, w której to miałem zaakceptować zmianę. Nie są w stanie spreparować żadnego maila wysłanego do mnie o tej godzinie, który mógł trafić do zakładki spam lub oferty w Gmailu ponieważ go nie było, a czasu nie cofną. Nic do mnie nie trafiło do żadnych filtrów antyspamowych, a z dokładnie tej godziny posiadam zrzut ekranu z tym komunikatem, który od razu po wejściu do aplikacji wydał mi się podejrzany” – pisze pan Mateusz.
Czekamy na odpowiedź Wizz Aira w tej sprawie.