Wizz Air przyprawił pasażerów z Polski o zawał! Na wiele godzin zniknęło mnóstwo tras
Odwołane loty, dziesiątki zmian w rozkładach i setki zdezorientowanych pasażerów, którzy otrzymali wiadomości o anulowaniu ich rejsów lub zmianie godziny. Z większości lotnisk w Polsce. Czy Wizz Air planuje drastyczne ograniczenie oferty? Nie, linia jedynie… “zmieniła harmonogram rejsów”, jednak zrobiła to w taki sposób, że spowodowała ogromną dezorientację wśród pasażerów.
Odmrażanie ruchu lotniczego w Polsce prowadzone jest w wielkich bólach. Kto jest winny? W pierwszej kolejności należy wskazać rząd, którego kolejne rozporządzenia “last minute” irytują linie lotnicze i pasażerów. Ale ostatni tydzień pokazał, że swoje 2 grosze (a patrząc po skali – to nawet z 5 zł) do zamieszania dorzuciły linie lotnicze. Zaczęło się od LOT, który najpierw ogłosił ponad 100 nowych połączeń z 10 lotnisk, by wieczorem zaskoczyć swoich pasażerów informacją o tym, że “międzynarodowe loty są zawieszone do 31 sierpnia”. I wysyłając do pasażerów informacje o tym, że ich kupione wcześniej loty na wakacje są odwołane. Jak się okazało – było to związane z zawiłościami systemu rezerwacyjnego, co na naszych łamach wyjaśniał rzecznik LOT. A w czwartek… praktycznie to samo zrobił Wizz Air – z rozkładu zaczęły jedna po drugiej znikać wakacyjne trasy z Polski i nie tylko (podobnie było na przykład w Budapeszcie), a pasażerowie zaczęli otrzymywać od linii wiadomości, że ich loty są odwołane lub zmieniły się godziny wylotu. Podobnie było w piątek – przewoźnik w dalszym ciągu nie informował o powodach takiego stanu rzeczy, a trasy wciąż były niedostępne, co wzmagało kolejne spekulacje.
Działać postanowił za to… Ryanair. Krótko po godzinie 12 linia opublikowała komunikat, w którym zaoferowała “ratunkowe ceny” pasażerom z Budapesztu, na trasach, na których jej siatka pokrywa się z Wizz Airem. Jednak już kilkanaście minut później komunikat został odwołany, bo… połączenia Wizz Aira zaczęły wracać do siatki. I wydaje się, że dopiero akcja Ryanaira skłoniła Wizz Aira do poinformowania mediów o tym, co tak naprawdę się stało.
– W odpowiedzi na nieprawdziwe informacje rozpowszechniane dzisiaj na rynku, Wizz Air pragnie zapewnić pasażerów, że nie zostały odwołane żadne loty ani trasy, natomiast z powodu ograniczeń zmianom uległ harmonogram niektórych z nich. Aktualnie linia obsługuje już niemal 40% zakładanej przepustowości łącząc w swojej siatce połączeń 162 kierunki na prawie 800 trasach – czytamy w komunikacie wysłanym do Fly4free.pl przez węgierską linię.
Oczywiście, w odpowiedzi WizzAira nie mogło zabraknąć złośliwości pod adresem Ryanaira.
– W przeciwieństwie do innych linii lotniczych, Wizz Air nie zawiesił działalności na czas pandemii, nadal wypełniając swoją misję i przewożąc pasażerów do miejsc docelowych, w których ograniczenia na to pozwalały. W Wizz Air został też zautomatyzowany proces zwrotu kosztów – przewoźnik zobowiązał się do zwrotu 100% pierwotnej wartości rezerwacji pasażerom, którzy wybrali opcję otrzymania gotówki po odwołaniu lotu z powodu ograniczeń wprowadzonych w krajach w celu ograniczenia rozprzestrzeniania się COVID-19 – głosi komunikat.
Wizz Air informuje też, że pasażerowie z rezerwacjami, których dotyczą zmiany w rozkładzie, będą poinformowani i otrzymają propozycję innego lotu, pełnego zwrotu kosztów lub 120 procent pierwotnej wartości biletu na konto Wizz.
Informację o tym, że siatka połączeń Wizz Aira w Polsce nie zostanie uszczuplona, potwierdziło wieczorem lotnisko w Pyrzowicach.