„Bagaż mieści się w sizerze, a i tak płacimy kary”. Pasażerowie Wizz Aira wściekli – linia przeprasza i zapowiada śledztwo
Lecisz z Hiszpanii Wizz Airem? Uważaj!
W ostatnich kilkunastu miesiącach królem sprawdzania wymiarów bagaży podręcznych był Ryanair. Powód? Linia postawiła sobie za punkt honoru, że oduczy podróżnych brania większych bagaży niż ustalony przez linię limit. Operacja zakończyła się sukcesem, choć – jak pisaliśmy na naszych łamach – przewoźnik znów zaczął mocniej kontrolować plecaki pasażerów. Tymczasem na horyzoncie pojawiła się kolejna afera, a w roli głównej tym razem występuje Wizz Air.
O sprawie jako pierwszy napisał branżowy węgierski portal Okosutas. Jak czytamy, na kilku lotniskach w Hiszpanii w ostatnich tygodniach pracownicy handlingu najwyraźniej postawili sobie za punkt honoru, by karać za nieregulaminowe bagaże tylu podróżnych, ilu to tylko możliwe. Problem tkwi jednak gdzie indziej – pasażerowie mocno narzekają bowiem na to, że przy bramkach karani są także ci podróżni, których bagaże mieszczą się w sizerach. Jak to możliwe? Według relacji Okosutas pracownicy firmy Menzies, a więc agenta handlignowego współpracującego z Wizz Airem, stosują dość pokrętną metodologię mierzenia wymiarów i uznają, że jeśli nasza torba lub plecak nie wchodzi luźno do sizera, tylko np. trzeba ją lekko upchnąć, jest niewymiarowa. Kontrowersje dotyczą także kółek i rączek w walizkach kabinowych, które delikatne wystają poza sizer.
Bodrum od 2282 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Chopin)
Rodos od 1872 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Rodos od 2569 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Najgorzej na 2 lotniskach
„Mój bagaż bez problemu wszedł do sizera, a i tak okazało się, że muszę zapłacić 73 euro za zbyt duże wymiary” – skarży się jeden z pasażerów. Inna osoba twierdzi, że jej plecak przez lata spełniał wymogi Wizz Aira, w tym przeprowadzane kontrole w sizerach, a teraz okazało się, że jedna jest nieregulaminowy.
Takich przypadków miało być więcej. Gdzie występują? Według Okosutas tego typu proceder najczęściej ma miejsce na lotniskach w Alicante i Gran Canarii. Kontrole mają być czasem tak skrupulatne, że doprowadzają do opóźnień wylotów samolotów węgierskiego przewoźnika. Co ciekawe, problem ma dotyczyć tylko Hiszpanii.
Co na to Wizz Air?
W komentarzu węgierski przewoźnik przeprosił pasażerów, którzy niesprawiedliwie musieli dodatkowo płacić. Przewoźnik potwierdził też, że nie zmieniał wymiarów bagażu podręcznego. W regulaminie nie ma też mowy o tym, że bagażu nie można „upchnąć” do sizera. Dodatkowo Wizz Air potwierdza, że w przypadku walizki kabinowej uchwyty i kółka mogą nieznacznie wychodzić poza wymiar sizera, ale nie mogą przekroczyć regulaminowych wymiarów o więcej niż 5 centymetrów.
Jednocześnie Wizz Air obiecał, że zwróci pieniądze pasażerom, którzy zwrócą się do przewoźnika z reklamacją i przedstawią rachunek. Linia instruuje też podróżnych, którzy mają wątpliwości co do zasadności płacenia dodatkowej opłaty, aby robili zdjęcia swoich bagaży w sizerach i przesyłali je do przewoźnika jako dowód reklamacji.
Wizz Air zapowiada śledztwo
Co ważne, do przewoźnika też dotarły informacje o niepożądanych praktykach agentów handlingu na lotniskach w Hiszpanii. Wizz Air zapowiedział dokładne zbadanie tej sprawy i – jeśli zarzuty się potwierdzą – dalszy ciąg, z wyciągnięciem konsekwencji wobec firmy włącznie.
A czy Wam zdarzyła się ostatnio taka sytuacja w Wizz Airze? Dajcie znać w komentarzach.