Wizz Air chce uruchomić nowe trasy z Polski na Bliski Wschód i do Indii! Jest zwrot ws. lotów A321XLR znad Wisły
„To był dla nas rok pełen wyzwań” – czytamy w zeszłotygodniowym raporcie finansowym Wizz Aira. Węgierski przewoźnik, który wciąż boryka się z dużą liczbą uziemionych samolotów w związku z usterkami silników Pratt&Whitney ogłosił, że w poprzednich 12 miesiącach zarobił na czysto ledwie 167,5 mln euro, czyli o 61,7 procenta mniej niż rok wcześniej.
Jednocześnie węgierski przewoźnik przedstawił swoje dalsze plany rozwoju, mając nadzieję na rychłą poprawę sytuacji. Wiąże się to przede wszystkim ze zmniejszeniem liczby uziemionych maszyn, choć z drugiej strony „landrynka” przewiduje, że przeglądy silników potrwają jeszcze przynajmniej do 2027 roku. Jednocześnie linia cały czas otrzymuje nowe samoloty, które mają wpłynąć na aż 20-procentowy wzrost liczby dostępnych foteli w swojej siatce połączeń w tym roku.
Co ważne, w raporcie podkreślono, że głównymi motorami wzrostu mają być Polska, Węgry i Włochy, co oznacza, że możemy się spodziewać dalszej ekspansji w naszym kraju. Ta zresztą już teraz postępuje – na łamach Fly4free.pl pisaliśmy niedawno, że w czerwcu i lipcu linia uruchomi w sumie aż 18 nowych tras z naszego kraju.
Ale jest jeszcze jedna ważna deklaracja, która powinna zelektryzować pasażerów znad Wisły.
Sharm El Sheikh od 2385 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Marsa Alam od 2538 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Marmaris od 2648 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
A321XLR poleci z Polski!
Do tej pory przedstawiciele Wizz Aira bardzo ogólnikowo wyrażali się na temat planów uruchomienia lotów z Polski przy pomocy Airbusów A321XLR. To najnowocześniejsze samoloty wąskokadłubowe, które pozwalają przewoźnikowi na wykonywanie długich, nawet 8-godzinnych lotów. Kilka tygodni temu Wizz Air odebrał swój pierwszy egzemplarz (naszą recenzję ze środka samolotu możecie przeczytać na łamach Fly4free.pl). Wkrótce jednak w jego flocie pojawią się następne egzemplarze – choć jak przyznał na spotkaniu z inwestorami Jozsef Varadi, Airbus notuje pewne opóźnienie w dostawach.
Najważniejsza jest jednak deklaracja, jaką Varadi miał złożyć w rozmowie z Bloombergiem, a którą podłapały węgierskie media, m.in. HVG i Daily News Hungary. Stwierdził on bowiem, że następne A321XLR mają zostać zbazowane w Europie Środkowej, przede wszystkim na Węgrzech, w Polsce i w Austrii. I to właśnie stąd Wizz Air miałby uruchamiać nowe dalekie trasy na Bliski Wschód i do Indii! Jeśli te słowa się potwierdzą, pasażerów z Polski czeka nie lada gratka.
Indie i Bliski Wschód z Polski. Na ile to realne?
Z dwóch wymienionych powyżej opcji zdecydowanie bardziej realny jest Bliski Wschód, bo połączenia do Indii ogranicza umowa bilateralna między oboma krajami, która krępuje też m.in. ekspansję LOT. Narodowy przewoźnik to w tej chwili jedyna linia, która lata bezpośrednio z Polski do tego kraju. Większe szanse na uruchomienie połączeń do Indii przez Wizz Aira mają Węgry – już kilka miesięcy temu pojawiły się głosy, że węgierski przewoźnik miałby uruchomić loty z Budapesztu do Mumbaju.
W przypadku Polski prędzej można więc spodziewać się lotów Bliski Wschód, choćby kolejnych połączeń do Abu Zabi, gdzie Wizz Air lata obecnie z Krakowa i Katowic. Naturalnym kandydatem wydaje się tu Warszawa, gdzie Wizz Air w ostatnim czasie szczególnie mocno się rozwija, próbując zagospodarować ostatnie wolne sloty na Lotnisku Chopina. Dodatkowym argumentem jest też fakt, że turyści z tego regionu biją w ostatnim czasie rekordy zainteresowania naszym krajem, a kolejni przewoźnicy z Bliskiego Wschodu meldują się w Polsce. Najświeższym przykładem jest linia Etihad, która w zeszłym tygodniu zainaugurowała loty z Warszawy.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?