Wakacyjny raj przeżywa kryzys. Statystyki uratowali turyści z Polski
Wielkie nadzieje, słabsze wyniki
Jeszcze na początku roku Bułgaria typowana była jako jeden z potencjalnych wygranych tegorocznego sezonu letniego. Kurorty nad Morzem Czarnym miały bowiem przejąć część turystów, którzy w powodu eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie rezygnowali z wczasów w Egipcie, Turcji czy na Cyprze.
Jeszcze w marcu tamtejsze Ministerstwo Turystyki przekonywało, że sytuacja geopolityczna stwarza dla kraju dodatkową szansę, a Bułgaria może wykorzystać wizerunek bezpiecznego, przewidywalnego i wciąż stosunkowo niedrogiego kierunku.
Costa Brava od 2383 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Wrocław)
Korfu od 1933 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Berlin)
Wyspa Malta od 2308 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Modlin)
Ostatecznie beneficjentami tegorocznych zmian okazały się jednak Malta i Albania, które zanotowały dziewięcioprocentowy wzrost liczby noclegów. Tymczasem Bułgaria poszła w przeciwnym kierunku – według Eurostatu w trakcie pierwszego półroczna bułgarskie obiekty turystyczne zanotowały 9,7 mln noclegów – o 1,7% mniej niż w roku ubiegłym.
Na tyle wyraźnie słabszego sezonu iskierką nadziei są statystyki dotyczące polskich turystów. W pierwszej połowie 2026 roku liczba podróżnych znad Wisły wzrosła bowiem aż o 16,7% – najwięcej spośród głównych zagranicznych rynków.
Euro podbiło ceny. Bułgaria traci swój największy atut
Główną przyczyną spadków na bułgarskim rynku turystycznym okazała się niska dostępność lotów – szczególnie z Niemiec. W wyniku zakończenia współpracy pomiędzy Electra Airways i SunExpress z rozkładu wypadły tygodniowo 32 rejsy do Warny i Burgas z siedmiu niemieckich lotnisk. Szacuje się, że w ten sposób nad Morzem Czarnym ubyło ponad 100 tysięcy turystów, chociaż minister turystyki mówił nawet o 200 tysiącach gości.
Problem nie ogranicza się jednak wyłącznie do dostępności lotów. Na tegoroczny sezon nałożyło się bowiem także wprowadzenie euro, które od 1 stycznia zastąpiło bułgarskiego lewa. Zmiana waluty wywołała wyraźny wzrost cen – szczególnie w usługach związanych z turystyką.
W sierpniu ceny zakwaterowania oraz restauracyjnych dań były o 9,6% wyższe niż rok wcześniej. Skalę problemu dostrzegają nawet bułgarskie władze – wicepremier Atanas Pekanov zarzucił branży turystycznej, że po wejściu do strefy euro wykorzystała zmianę waluty jako pretekst do podnoszenia cen.
W efekcie Bułgaria stopniowo traci atut, na którym przez lata budowała swoją popularność. Wraz ze wzrostem cen coraz częściej pojawia się więc pytanie o stosunek ceny do oferowanego standardu. W sytuacji, gdy za podobne pieniądze można spędzić wczasy w Turcji, Grecji Egipcie, wybór bułgarskich kurortów nie jest już dla turystów tak oczywisty jak jeszcze kilka lat temu.
👉 Polscy turyści częściowo uratowali sezon: ich liczba wzrosła o 16,7%, najmocniej wśród głównych rynków zagranicznych.
👉 Po zakończeniu współpracy Electra Airways i SunExpress zniknęły 32 cotygodniowe rejsy z Niemiec do Warny i Burgas, co mogło kosztować Bułgarię ponad 100 tys. turystów.
👉 Po wprowadzeniu euro 1 stycznia 2026 roku ceny noclegów i restauracji wzrosły w sierpniu o 9,6% rok do roku, osłabiając wizerunek Bułgarii jako taniego kierunku.