W Londynie chcą zbudować lotnisko, jakiego świat nie widział!
„Pływające” lotniska na sztucznych wyspach nie są nową koncepcją. Sięga się po nią bardzo często zwłaszcza w przypadku dużych miast, które mają bardzo zatłoczone lotniska i… brakuje im miejsca na jakąkolwiek rozbudowę istniejącej infrastruktury. Jednak zazwyczaj z tych planów nic nie wychodzi, bo wszystko rozbija się o koszty.
Podobnie jest ze stolicą Wielkiej Brytanii, ale tu może się okazać, że „pływające” lotnisko i tak okaże się najtańszą koncepcją.
Londyn pasuje tu jak ulał. Największe w Europie lotnisko Heathrow już teraz jest zapchane, jednak największym problemem nie są terminale dla pasażerów, a... tylko dwa pasy startowe. Awantura o budowę trzeciego pasa trwa od lat i nie zanosi się na to, by miała zostać rozstrzygnięta w najbliższej przyszłości.
Tym bardziej, że... sprzeciwiają się jej same linie lotnicze, którym teoretycznie powinno zależeć na budowie. Tak jednak nie jest, a najgłośniej gardłuje Willie Walsh, prezes IAG, w skład którego wchodzi m.in. British Airways – największy gracz na londyńskim lotnisku.
Zdaniem Walsha budowa trzeciej drogi w obecnym wariancie jest zdecydowanie zbyt kosztowna, a wysokie koszty lotnisko przerzuci na linie lotnicze. Te zaś nie będą miały innego wyjścia jak podnieść ceny biletów, na czym ucierpią pasażerowie. W ten sposób koło się zamyka.
Fot. Heathrow Airport
