Fly4free.pl

Niszczenie raf, zaskakujące inwestycje, wielkie wycieczkowce. UNESCO mówi dość!

wenecja
Foto: Dan Novac / Unsplash

Wenecja, Liverpool i Australia – to tylko kilka miejsc, którym UNESCO zupełnie poważnie grozi palcem. I albo te miejsca wezmą sobie to do serca i zabiorą się za ochronę światowego dziedzictwa albo mogą zapomnieć o istnieniu na prestiżowej liście. Albo co gorsza – trafić do kategorii „zagrożone”.

Lista Światowego Dziedzictwa UNESCO to jeden z najważniejszych rankingów w świecie turystyki, a otrzymanie takiego statusu wiąże się z gigantycznym zainteresowaniem odwiedzających z całego świata (przypomnijcie sobie sprawę kopalni srebra w Tarnowskich Górach, którą odwiedziliśmy tuż po tym, jak znalazła się na słynnej liście). Trzeba jednak pamiętać, że obecność na liście to nie tylko przywileje, splendor i tłumy turystów, ale także obowiązki. A niektóre miejsca najwyraźniej o tym zapomniały.

Liverpool i jego „samowole budowlane”

Najciekawsza sytuacja ma miejsce w Liverpoolu. UNESCO wydało rekomendację, aby czym prędzej skreślić tutejsze „Maritime Mercantile City” ze słynnej listy. Wszystko przez nieprzemyślane zdaniem specjalistów inwestycje, które w rażący sposób wpłynęły na odbiór budynków w portowej części miasta. Najczęściej powtarzające się w raporcie słowo to „niezadowalający”.

Choć ta część Liverpoolu znajduje się na liście od 17 lat, teraz miasto znacząco naraził się ekspertom z UNESCO. Chodzi przede wszystkim o wielomilionowe inwestycje w dokach i nabrzeżu, które miasto określa jako rewitalizację tego terenu. W tym m.in. ulokowanie stadionu Evertonu w jednym z doków.

– Komisja ubolewa, że proces realizacji projektu Liverpool Waters i innych projektów infrastrukturalnych na dużą skalę w nabrzeżu i północnej części doku oraz w jej strefie buforowej, doprowadził do poważnego pogorszenia i nieodwracalnych utraty jego atrybutów – brzmi raport.

Jednocześnie komitet podkreśla, że regularnie wspierał miasto i służył radami. Miasto jednak nie zastosowało się zaleceń. Natomiast burmistrz Liverpoolu określiła zapowiedzi UNESCO bardzo niesprawiedliwymi i podkreśliła, że taka decyzja byłaby „straconą szansą zademonstrowania światu, że dziedzictwo i regeneracja nie wykluczają się wzajemnie”. Jednocześnie nie obyło się bez szpili wbitej ekspertom, gdyż burmistrz zachęciła ich, aby zamiast podejmować decyzje zza stołu na drugim końcu świata, zdecydowali się najpierw zobaczyć inwestycję na własne oczy.

Decyzja w tej sprawie ma zapaść w lipcu.

Australia i Wenecja też w tarapatach

Ale Liverpool, choć nagrabił sobie niemało, nie jest jedynym miejscem, który wpadł w tarapaty po tym jak UNESCO przyjrzało się lokalnym działaniom.

Na listę zagrożonych mogłaby bowiem zostać wpisana chociażby Wielka Rafa Koralowa w Australii. Taki pomysł pojawił się podczas jednego z paneli ONZ. Australia jednak ostro zareagowała i przekonuje, że taka sugestia UNESCO ma podłoże polityczne, a nie oddaje faktycznego stanu.

Komitet zapewnia jednak, że chodzi jedynie o dobro najsłynniejszej i największej rafy koralowej świata, którą trzeba ochronić za wszelką cenę. Nie jest bowiem tajemnicą, że rafa jest w tragicznym stanie a wymieranie koralowców postępuje w ekspresowym tempie. Ba, według świeżych badań tylko w ciągu 4 najbliższych lat może zniknąć od 70 do 99 proc. żyjących tu koralowców.

– Ta decyzja jest błędna i najwyraźniej stoi za nią polityka – zirytowała się Sussan Leys, minister środowiska Australii cytowana przez Reutersa.

Jej zdaniem za całe zamieszanie odpowiadają Chiny, z którymi ostatnimi czasy Australia ma niezbyt dobre stosunki. Taką teorię potwierdzają zresztą potwierdzają anonimowi informatorzy Reutersa. Chiny natomiast zaprzeczają jakoby miały z tym coś wspólnego, mimo że przewodniczą obradom komitetu.

Nie ma możliwości, aby jakikolwiek rząd miał jakikolwiek wkład w tę opinię. Ta rekomendacja została wydana przez światowej sławy naukowców – powiedział Richard Leck, szef Oceans w World Wide Fund for Nature w Australii.

Kolejnym miejscem, które może trafić do grupy „zagrożonych” jest Wenecja. Doradcy komitetu uznali, że głównym problemem są statki wycieczkowe, które cumują w centrum tego niezwykłego miasta na wodzie. Tu sytuacja jest o tyle ciekawa, że lokalny rząd i aktywiści już od dawna chcą zakażać wpływania wielkich statków do portu w pobliżu historycznego centrum miasta. I choć udało się nawet przeforsować taki zakaz, to teraz – dopóki Wenecja nie wybuduje specjalnego portu poza centrum – statki i tak będą tam podpływać.

– Chociaż istnieją już prawne zakazy wchodzenia do Laguny Weneckiej dla statków powyżej 40 000 ton, nie ma to odniesienia w praktyce, ponieważ nie istnieje alternatywa dla cumowania dużych wycieczkowców – wynika z raportu UNESCO. – Wenecja powinna w jak najkrótszym czasie nadal szukać długoterminowego rozwiązania, traktując priorytetowo opcję całkowitego zakazu wpływania do laguny dużym statkom, a najlepiej przekierowując je do bardziej odpowiednich portów w regionie – podkreśla komitet.

Ale statki to tylko jeden z problemów Wenecji.

– To miejsce boryka się z licznymi problemami (masowa turystyka, zwłaszcza z obecnością statków wycieczkowych), ciągłym spadkiem liczby ludności, brakiem projektów rozwojowych i budowlanymi, problemami z zarządzaniem – wymienia UNESCO. – Problemem są również zmiany klimatyczne (powodzie i wzrost poziomu morza) wpływające na wrażliwy ekosystem laguny – dodają eksperci.

Poza Wenecją i Wielką Rafą Koralową, UNESCO rekomenduje jeszcze cztery miejsca do wpisania na listę zagrożonych. Wśród nich znalazł się także Budapeszt, wulkany Kamczatki, region Ochryda na styku Albanii i Macedonii Północnej oraz transgraniczny obszar kompleksu W-Arly-Pendjari w Burkina Faso, Beninie i Nigrze.

Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.

Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?


porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »