REKLAMA

Turystyczne bańki już zaczynają działać. Czy pojawią się także u nas?

azja
Foto: Jérémy Stenuit / Unsplash

Kolejne rządy dogadują się między sobą i wprowadzają tzw. turystyczne bańki czy korytarze powietrzne. A dzięki nim podróże znów mogą stać się łatwo dostępne. Pod warunkiem, że któreś zahaczą o Europę. Sprawdzamy, jakie są na to szanse.

Idea tzw. „travel bubble” pojawiła się już wiele miesięcy temu, gdy kolejne kraje zamykały swoje granice a większość połączeń lotnicze wstrzymano. Swobodę podróży zastąpiły ograniczenia, obostrzenia i szereg wymogów, a w wielu przypadkach pojawiły się nawet całkowite zakazy wjazdu dla obcokrajowców. Wtedy mądre głowy zaproponowały, żeby stworzyć turystyczne bańki albo korytarze powietrzne, które pozwoliłyby podróżować ludziom na konkretnych, bezpiecznych trasach, np. pomiędzy regionami, gdzie zakażeń jest mało albo na trasie szczególnie istotnej dla danego miejsca. Czasem tylko mieszkańcom albo tylko w ramach podróży biznesowych. Mówiąc najprościej – jest to umowa pomiędzy dwoma krajami, która łagodzi obostrzenia, ale tylko dla konkretnej grupy pasażerów. I stanowi wyjątek od obowiązujących w kraju przepisów.

Pomysł od początku popierała też IATA, czyli Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Lotniczych.

Celem uzgodnień typu „travel bubble” jest ułatwienie ponownego otwarcia tylu dwustronnych rynków turystycznych, ilu tylko się da, w oparciu o wyrównywanie ryzyka zakażenia między danymi krajami – tłumaczyła IATA. – Żaden z elementów tej koncepcji nie ma na celu faworyzowania jakiegokolwiek państwa względem innego w oparciu o jakikolwiek inny czynik niż ewolucja pandemii. Podstawowym warunkiem skutecznej bańki turystycznej jest wyeliminowanie konieczności kwarantanny – przekonywała.

A skoro pierwsze z nich już przeniesiono z fazy planów i pomysłów do realizacji, to czy jest szansa, że niedługo staną się powszechne? Jakie kraje mogą połączyć i czy któreś pojawią się także w Europie? Te pytania zadaje sobie wielu podróżników.

Pierwsze turystyczne bańki – pomysł się sprawdza?

Zaledwie kilka dni temu Singapur i Hongkong ogłosiły, że umożliwią swoim mieszkańcom podróże pomiędzy tymi dwoma miejscami w ramach korytarzy powietrznych. Bańka ma powstać w najbliższych tygodniach. Nie będzie ograniczeń związanych z celem podróży – pomiędzy krajami będzie można jeździć zarówno turystycznie, jak i w celach biznesowych, odwiedzić rodzinę, do pracy czy na studia. Jak w przypadku każdej bańki, będą musieli jednak wcześniej wykonać test na koronawirusa i przedstawić zaświadczenie o negatywnym wyniku.

– To kamień milowy w naszych wysiłkach na rzecz powrotu do normalności podczas długotrwałej bitwy z koronawirusem – powiedział Edward Yau, sekretarz handlu i rozwoju gospodarczego Hongkongu w swoim oświadczeniu.

Wcześniej udało się uruchomić także bańkę pomiędzy Australią, a Nową Zelandią – choć tu trzeba pamiętać, że póki co jest to korytarz jednokierunkowy. Na początku października takie same plany ogłosiły Hawaje i USA (korytarz powietrzny mógłby powstać jeszcze w tym miesiącu). Wcześniej bańka zaczęła funkcjonować pomiędzy Japonią a Kambodżą, Laosem, Malezją, Birmą i Tajwanem – choć tylko dla mieszkańców tych krajów. Podobne pomysły pojawiły się pomiędzy Hongkongiem, a Japonią i Tajlandią, Indonezją a ZEA, Singapurem a Nową Zelandią – a to tylko niektóre przykłady.

Pojawiły się też informacje, że w grudniu pierwsza linia lotnicza będzie mieć korytarz powietrzny pomiędzy Indiami a Wielką Brytanią. SpiceJet ma połączyć Delhi i Bombaj z Londynem Heathrow. Indie zawarły też podobne umowy z kilkunastoma krajami, w tym z USA, Kanadą, Francją i Niemcami.

A jedną z pierwszych na świecie była bańka z naszego europejskiego podwórka, czyli tzw. bańka bałtycka pomiędzy Litwą, Łotwą i Estonią – w ramach której mieszkańcy tych trzech krajów mogli swobodnie podróżować, podczas gdy dla reszty świata obowiązywała kwarantanna. Widać więc, że pomysł spodobał się w wielu krajach, ale czy to znaczy, że stanie się powszechny i na masową skalę dotrze także do Unii Europejskiej?

Czy w Europie bańki też staną się powszechne?

Na razie możemy oczywiście tylko gdybać na ten temat, a i tak odpowiedź nie będzie jednoznaczna. Wszystko wskazuje na to, że… to zależy. W ostatnich tygodniach Unia Europejska intensywnie pracuje nad ujednoliceniem systemu wprowadzania i łagodzenia obostrzeń w podróżach wewnątrz wspólnoty.

W tym kontekście wydaje się niemal oczywiste, że w podróżach pomiędzy krajami członkowskimi tego typu korytarze powietrzne raczej się nie pojawią – choć taki pomysł miały kilka miesięcy np. Czechy, które chciały stworzyć coś takiego na trasie do Chorwacji i mimo że wersja bałtycka była całkiem udana. Wewnątrz UE kraje raczej skupią się na planie zaproponowanym przez Komisję Europejską.

Ale przecież Europejczycy chcieliby też podróżować o wiele dalej niż w ramach krajów wspólnoty. I tu szanse na podróżnicze bańki zdecydowanie rosną.

Kilka dni temu okazało się bowiem, że nad takim korytarzem powietrznym intensywnie pracują amerykańscy i brytyjscy urzędnicy. Dzięki temu, już przed Świętem Dziękczynienia (które wypada 26 listopada) I tak, loty do USA cały czas się odbywają (z Polski do USA lata cały czas LOT), ale daleko im do normalnych, regularnych rejsów. W dodatku na pokład wpuszczani są tylko uprawnieni do wjazdu do USA pasażerowie (tych jest obecnie niewielu), a po przylocie często muszą jeszcze przejść kwarantannę.

– Bilety na te rejsy nie są dostępne w systemach rezerwacyjnych, wymagają rejestracji oraz są sprzedawane po zweryfikowaniu prawa danej osoby do przekroczenia granicy Polski – tłumaczyło kilka tygodni temu biuro prasowe LOT.

Turystyczna bańka czy też korytarz powietrzny neutralizuje ten problem, a wszelkie obostrzenia zastępuje się po prostu testem na COVID-19 zrobionym 2-3 dni przed planowanym wylotem. Podobne plany ma zresztą także niemiecki rząd, który ma być na wstępnym etapie rozmów ze stroną amerykańską.

Ale przecież turystyczne bańki mogłyby być idealnym rozwiązaniem w kontekście długodystansowych lotów do popularnych krajów Azji Południowo-Wschodniej. Z jednej strony gwarantują bowiem pasażerów, którzy nie przywiozą ze sobą koronawirusa i pozwalają z powrotem rozkręcić branżę turystyczną, a z drugiej wreszcie pozwalają ludziom podróżować do ich ulubionych krajów bez szczególnych obostrzeń.

Tym bardziej, że kwestia wyrobienia tzw. świadectwa zdrowia, która w Polsce wciąż jest drogą zabawą (ok. 400-500 PLN), jest zdecydowanie bardziej do przełknięcia w perspektywie kilkutygodniowej podróży po Azji niż w przypadku weekendowego czy nawet tygodniowego wypadu w Europie.

Nie jest też wykluczone, że korytarze powietrzne w najbardziej popularnych turystycznie krajach pojawią się tylko dla… czarterów. Klienci biur podróży są bowiem o wiele mniej chętni do eksploracji kraju na własną rękę. Najczęściej ograniczają się do spędzenia czasu na terenie hotelu (który jest odpowiednio przygotowany) i korzystają ze zorganizowanych wycieczek fakultatywnych (oczywiście nie wszyscy!). Łatwiej więc ich „upilnować” – jakkolwiek źle to brzmi.

Oczywiście na konkretne trasy w ramach turystycznych baniek przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać. Ale prędzej czy później się doczekamy. No, chyba ze wcześniej rządy zniosą obostrzenia – ale na to akurat bym nie liczyła.

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Europejczycy moze by i chcieli, ale po ostatnich wiadomosciach z Europy, tu w Azji mysla jakby przedluzyc ban podrozy zamiast luzowac ograniczenia.
2catstrooper, 17 października 2020, 1:42 | odpowiedz
Jeżeli gospodarka PL pozostanie zamknięta przez najbliższe miesiące, to latanie znowu stanie się dobrem luksusowym. Ludzie raczej będą się martwić co do gara wrzucić. 
macpak, 17 października 2020, 11:00 | odpowiedz

Do których krajów pojedziemy bez problemu? Wszystkie obostrzenia w jednym miejscu! »
REKLAMA
porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.