15.01.2016
Tracisz słuch, smak i goni cię do WC? Sprawdź, co dzieje się z twoim ciałem podczas lotu
Dla niektórych części ciała podróż samolotem to prawdziwy armagedon.
Każdy lot to dla organizmu spore wyzwanie. Co dzieje się z twoim ciałem podczas podróży? To zestawienie wyjaśnia, dlaczego tak wiele osób dziwi się swoim nietypowym reakcjom podczas lotu.
PoprzednieObraz 1 z 9Następne
Nos
Podróż szczególnie dotkliwie odczuwa nos. Lot dla niego to prawdziwy armageddon. Wilgotność spada bowiem poniżej poziomu 20 proc. - optymalna powinna wynosić 55-60. Gdy spada poniżej 40, zatrzymują się ruchy rzęsek nabłonka oddechowego i przestaje działać mechanizm samooczyszczania nosa. Lekarze szacują, że lot odczuwa więc tak, jakby nagle przyszło nam trochę pooddychać na pustyni. Efekt to wysuszone błony śluzowe, irytujące uczucie drapania i... niestety większe możliwości zainfekowania. Mniejszy poziom śluzu powoduje, że drobnoustroje mają większe możliwości przedostania się do organizmu.
fot. Pexels.com
Podróż szczególnie dotkliwie odczuwa nos. Lot dla niego to prawdziwy armageddon. Wilgotność spada bowiem poniżej poziomu 20 proc. - optymalna powinna wynosić 55-60. Gdy spada poniżej 40, zatrzymują się ruchy rzęsek nabłonka oddechowego i przestaje działać mechanizm samooczyszczania nosa. Lekarze szacują, że lot odczuwa więc tak, jakby nagle przyszło nam trochę pooddychać na pustyni. Efekt to wysuszone błony śluzowe, irytujące uczucie drapania i... niestety większe możliwości zainfekowania. Mniejszy poziom śluzu powoduje, że drobnoustroje mają większe możliwości przedostania się do organizmu.
fot. Pexels.com
PoprzednieObraz 1 z 9Następne
Lubisz nasze okazje?
Dodaj Fly4free.pl jako preferowane źródło w Google, a nasze artykuły będą częściej pojawiać się w Twoich wynikach wyszukiwania. Możesz to w każdej chwili zmienić.
Pawel Rzepa Autor artykułu
© obrazka głównego: Rene Ehrhardt, Wikimedia Commons
Misją Fly4free.pl jest przedstawienie Ci najlepszych zdaniem naszej redakcji okazji na podróże. Opisujemy oferty znalezione przez nas w internecie i wskazujemy adresy internetowe, pod którymi samodzielnie możesz wykupić podróż lub elementy podróży. Ceny w artykułach są aktualne w chwili publikacji. Możemy otrzymywać wynagrodzenie od partnerów handlowych, do których Cię przekierowujemy.
Komentarze
Zaloguj się na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Człowiek człowiekowi wilkiem, a Polak Polakowi Polakiem, więc uprzejmie donoszę - piszemy "armageddon", a nie "armagedon".
Gdybym nigdy w życiu nie latał, to po tej lekturze na pewno bym już nie wsiadł do samolotu. Tym bardziej, że mam już ponad 50 lat i mnóstwo problemów ze zdrowiem. Ale zapewniam że w samym tylko 2015 roku odbyłem 25 lotów i absolutnie żadnego z tych objawów nie zauważyłem.
zdarzyło mi się kilka razy wsiąść do samolotu z bólem głowy. Pierwszy raz myślałem że to przypadek ale po 2 miałem pewność. Zmiany ciśnienia powodują że u mnei akurat ból mija - zupełnie odwrotnie niż w artykule
a kiwi kiwi kiwi ;)
3 miesiące badań, żeby przelecieć z Krakowa do warszawy...
Ale z was marudy... Nic takiego was nie dotyka?? Kiedys przespalam ladowanie i mialam problem z uszami przez caly dzien, bo na biezaco nie pilnowalam cisnienia. A skora tez wam nie wysycha? Kozy w nosie sie nie robia? Nogi nie mrowia i nie dretwieja?? Kurcze... Zazdroszcze bardzo...
"...Lot to też wyzwanie dla samych uszu w kontekście hałasu. Sięga on 90 decybeli. Można więc porównać go z zamieszaniem, które robi śmieciarka - pod warunkiem, że w waszej okolicy zachowują się one skandalicznie głośno..."
Groźne dla uszu może być też pierdnięcie pod warunkiem, że będzie ono skandalicznie głośne. ;-) Nie wspominając o nosie!
No i takie pierdnięcie też wywoła zamieszanie jeśli będzie miało zapach jak ze wspomnianej śmieciarki.
Albo skandalicznie głośno albo soczyście i cichutko.
Tak czy siak, ubaw po pachy. Zamieszanie gwarantowane.
;-)
A ciekawe co na to pan Jakub Trepper?
Z całej 9-stronowej listy objawów występuje u mnie tylko zatykanie uszu przy starcie i czasem przy lądowaniu. W porównaniu z "armagedonem" przez który zdarza mi się przechodzić jadąc samochodem to naprawdę drobiazg...
