Sankcje? A gdzie tam! Jeden z ostatnich nieodkrytych cudów świata przeżywa najazd turystów
Spieszcie się oglądać Iran, zaraz zaleją go turyści – chciałoby się zakrzyknąć. Ale tak to wygląda – dotąd totalnie egzotyczny kraj przeżywa turystyczny rozkwit, a na dodatek wszystko wskazuje na to, że wkrótce pojawią się tu miliony gości z Chin. Iran stara się skusić turystów na wszystkie możliwe sposoby, a to oznacza pozytywne informacje także dla Polaków, chcących odwiedzić ten kraj.
Dla wielu turystów Iran nosi znamiona zakazanego owocu, do którego podchodzi się w myśl stwierdzenia “i chciałbym, i boję się”. Z jednej strony mamy tu więc monumentalne Persepolis, przepiękne starożytne miasta jak Isfahan, Jazd czy Sziraz, ciekawą kulturę i przemiłych ludzi, a z drugiej strony – mamy nieubłaganą geopolitykę i wzbudzającą w zachodnim świecie negatywne emocje dyktaturę ajatollahów. Do tego sytuacja polityczna zmienia się jak w kalejdoskopie – raz Iran jest gotowy, by otworzyć się na świat, a linie lotnicze na wyścigi zapowiadają uruchomienie tras do Teheranu. Ba, kilka lat temu nawet LOT poważnie rozważał start trasy do stolicy Iranu.
Minęły 2 lata i na Iran znów nakładane są sankcje gospodarcze, a kolejne napięcia związane z zestrzeleniem amerykańskiego drona czy zatrzymania brytyjskiego tankowca raczej nie nakłaniają do odwiedzin w tym kraju.
Ale mamy też trzecią stronę medalu i fundamentalne pytanie: czy Iran jest bezpieczny dla zagranicznych turystów? Całkiem niedawno, bo 3 lata temu spędziłem tam z żoną i córką prawie 3 tygodnie i muszę podkreślić z całą stanowczością – w żadnym kraju, w których dotychczas bylem nie czułem się bezpieczniej. W żadnym kraju nie spotkałem też bardziej przyjaznych i bardziej gościnnych ludzi niż właśnie tam. I to mimo licznych trudności związanych z podróżowaniem po tym kraju – nie bardzo da się tutaj korzystać z Bookingu czy Airbnb, kupowanie biletów na transport przez internet też jest praktycznie niemożliwe, a do tego… właściwie nie da się korzystać z naszych kart kredytowych, więc w podróż trzeba zabrać ze sobą odliczoną skrupulatnie gotówkę. Ale jest w tym jakiś fajny, egzotyczny element, który w porównaniu z gościnnością Irańczyków sprawia, że bardzo mile wspominamy wizytę w tym kraju.
Mamy też relacje ludzi, którzy byli w Iranie w momencie większych napięć na linii Polska-Iran, jakie miały miejsce kilka miesięcy temu. Też nie było żadnych problemów.
Wydawałoby się, że zwiększone napięcia polityczne w minionym roku wpłyną na zmniejszenie zainteresowania turystów tym krajem. Jak się okazuje, nic bardziej mylnego.
Luksusowe hotele zastąpią domowe pensjonaty
Z oficjalnych rządowych danych wynika, że w okresie od marca 2018 do marca 2019 roku Iran odwiedziło 7,8 mln zagranicznych turystów – to wzrost aż o 51 procent w skali roku, gdy liczba przybyszów z innych krajów wyniosła “ledwie” 5,1 mln osób.
I nawet jeśli przejściowo liczba turystów z Zachodu pozostaje w stagnacji (co ważne, nie zanotowano spadków), to Irańczycy mają jasny cel – zwiększenie liczby odwiedzających i przychodów z turystyki.
Aby się o tym przekonać, wystarczy rzucić kilkoma liczbami. Najpierw cel podstawowy: Iran chce do 2025 roku przyciągnąć do 20 mln zagranicznych turystów i w takim tempie, zapewne stanie się to znacznie szybciej od założeń. Niestety, oznacza to też, że kompletnie zmieni się Iran, jaki znają Ci, którzy byli już w tym kraju: zamiast domowych pensjonatów z pyszną kuchnią, gdzie można dostać pokój za 10-15 USD, będzie coraz więcej eleganckich i luksusowych hoteli.
Oddajmy głos przedstawicielom irańskiego rządu: w tej chwili w całym kraju prowadzonych jest ponad 2000 projektów związanych z turystyką. W tej chwili budują się aż 374 hotele, z czego ponad 180 to obiekty 4 i 5-gwiazdkowe. Wśród nich są obiekty znanych globalnych graczy jak Accor czy hiszpańska Melia, które mają już w Iranie swoje hotele.
O tym, jak dobrze robi turystyka Iranowi świadczy jeszcze jedna dana: w zeszłym w roku w Iranie w sektorze turystyki, usług i kultury stworzono aż 203 tysiące nowych miejsc pracy.
Nic dziwnego, że irański rząd będzie chuchał i dmuchał na swoich turystów. Świadczy o tym choćby decyzja z końca czerwca, gdy prezydent Iranu Hassan Rouhani wydał dekret, w myśl którego zniesiono stemplowanie paszportów zagranicznych turystów przybywających do Iranu. Ma to pomóc w zmniejszeniu trudności dla turystów, dla których irańska wiza wbita do paszportu może oznaczać kłopoty z otrzymaniem wizy do USA lub kłopoty na lotnisku w Stanach, związane choćby z dodatkowymi kontrolami.
Ale w przypadku niektórych krajów wizy są w ogóle znoszone.
Armia chińskich turystów nadchodzi
Irańczycy doskonale jednak wiedzą, gdzie są prawdziwe “konfitury” w turystycznym biznesie. Jeśli chcesz zarabiać kokosy, musisz zachęcić do siebie Chińczyków, którzy są najszybciej rosnącą turystyczną nacją na świecie. I najchętniej wydającą pieniądze – nie są to dusigrosze. W zeszłym roku Chińczycy zrealizowali bowiem 150 mln zagranicznych wypraw, na których wydali łącznie… aż 233 mld USD! A trzeba pamiętać, że obecnie… tylko 9 procent z 1,4 miliarda Chińczyków ma paszport. Biorąc pod uwagę ich apetyt na podróże, trudno wyobrazić sobie, w jakich liczbach już wkrótce pojawią się oni w najbardziej „turystycznych” krajach świata.
Dlatego teraz, aby zachęcić Chińczyków, rząd w Teheranie ogłosił, że zniesie całkowicie obowiązek wizowy dla obywateli Państwa Środka. Jest to decyzja jednostronna: Irańczycy udający się do Chin, wciąż będą musieli ubiegać się o wizę. Ale to nieważne, gdy zdamy sobie sprawę z ambitnego celu: szef krajowej agencji turystyki Ali-Ashgar Mounesan w rozmowie z agencją IRNA stwierdził, że celem jest osiągnięcie poziomu, w którym Iran odwiedzają 2 mln Chińczyków rocznie.
Dla porównania: w minionym roku Iran odwiedziło ledwie… 52 tys. Turystów z Chin. Z czego to się bierze? Według artykułu z gazety “Teheran Times” Iran… nie do końca odpowiada upodobaniom Chińczykom. A co konkretnie? Już wymieniamy: jest tu… za mało chińskich restauracji (kuchnia to ponoć bardzo ważny element dla turystów z Chin), za mało chińskich przewodników, a na dodatek… standard irańskich hoteli jest zbyt niski dla chińskich turystów. To więc właśnie głównie z myślą o nich prowadzi się teraz te wszystkie inwestycje.
No dobrze, a co z bezpieczeństwem? Irańczycy powołują się tu na tegoroczny ranking Travel Risk Map, w którym Iran został sklasyfikowany w kategorii “insignificant risk”, czyli znikome ryzyko. Irańczycy argumentują, że w tej samej kategorii znalazły się takie kraje jak Wielka Brytania, Dania, Szwajcaria, Norwegia czy Finlandia, więc śmiało można do nich przyjeżdżać.
Na masowy napływ turystów z Zachodu Irańczycy chyba nie mają co na razie liczyć. I w związku z tym postawili na turystów z Chin. Jak to się skończy? Najczęściej w takich wypadkach mamy do czynienia z podwyżkami cen. Czy tak samo będzie w Iranie? Przekonamy się już wkrótce.