4.07.2021

Testujemy podróże w erze COVID-19! Dlaczego teraz jest najlepszy czas na wyjazd?

Po wielu miesiącach lockdownu i przymusowej przerwy, podróżnicy znów budzą się do życia, a na lotniskach znacząco zwiększa się liczba tras oraz samych pasażerów. Czego należy się spodziewać, jeśli zdecydujemy się na podróż lotniczą, jak wyglądają obecnie procedury sanitarne i czy w porównaniu do czasów sprzed pandemii na lotniskach i w samolotach zaszły jakieś znaczące zmiany? Na te i inne pytania odpowiemy w naszym tekście.

Jeszcze wiosną wydawało się, że zagraniczne podróże w wakacje wcale nie muszą powrócić. Europa była pogrążona w kolejne fali pandemii, poszczególne państwa wprowadzały restrykcje, a kampania szczepień przeciw koronawirusowi nie była prowadzona w szczególnie szybkim tempie. Od tego czasu zmieniło się jednak mnóstwo rzeczy: wprowadzane restrykcje zaczęły przynosić skutki w postaci mniejszej liczby zakażeń, szczepienia znacząco przyspieszyły, a kolejne kraje zaczęły otwierać się na turystów. Oczywiście, sytuacja jest bardzo dynamiczna i zmienia się praktycznie z dnia na dzień: w zeszłym tygodniu zmiany w temacie wpuszczania turystów wprowadziła m.in. Chorwacja, wkrótce zaostrzenie rygorów wprowadzą też m.in. Czechy i Słowacja. Jednak co do zasady wciąż cała Europa stoi przed nami w te wakacje otworem. Przede wszystkim zaś dla tych, którzy dysponują Unijny Certyfikatem COVID, a więc dokumentem, którego celem miało być ułatwienie podróży w ramach UE. Jest on szczególnie cenny dla osób w pełni zaszczepionych oraz ozdrowieńców, którzy właściwie mogą obecnie podróżować po Unii bez większych ograniczeń. Jak jednak wyglądają te podróże i czego spodziewać się na lotnisku czy w samolocie? U szczytu sezonu wakacyjnego postanowiliśmy sprawdzić, z czym muszą się mierzyć turyści w te wakacje i sami wybraliśmy się w krótką podróż. Dokąd polecieliśmy? Nasz wybór padł na Paryż i lotnisko Orly, do którego polecieliśmy liniami Wizz Air.

Sprawdźmy więc, jak wyglądają podróże w pandemiczne wakacje.

Bez kolejki na lotnisku. Chyba, że nadajesz bagaż

Nasz wylot odbywal się pod koniec czerwca, więc spodziewaliśmy się dużych kolejek na lotnisku, w związku z procedurami sanitarnymi. Tymczasem nic takiego nie miało miejsca –  w porównaniu do poprzednich miesięcy z lotniska zniknęło wiele dodatkowych rygorów, takich jak choćby obowiązkowe mierzenie temperatury dla wszystkich wchodzących na teren terminala.

Foto: Mariusz Piotrowski

Oczywiście, maseczki wciąż pozostają obowiązkowe przez cały czas pobytu na lotnisku oraz w samolocie, ale do tego chyba już niestety zdążyliśmy się przyzwyczaić.

Od razu po wejściu skierowaliśmy się do kontroli bezpieczeństwa, bo nie nadawaliśmy bagażu. I tu znów zaskoczenie – przejście przez kontrolę zajęło nam w sumie około 5 minut. Oczywiście, mogliśmy mieć szczęście, bo na lotnisku pojawiliśmy się w niedzielę chwilę po 15 (planowany wylot po godzinie 17) i być może w porannej lub wieczornej fali lotów musielibyśmy czekać nieco dłużej.

Foto: Mariusz Piotrowski

Warto jednak odnotować, że kolejki w terminalu były, dotyczyły one jednak stanowisk odprawy i nadawania bagażu. W sekcji dla pasażerów LOT tłoczyło się kilkaset osób, więc warto w tym miejscu pamiętać: jeśli nadajesz bagaż, bądź na lotnisku wcześniej, a jeśli zamiast bagażu rejestrowanego masz jakąś alternatywę, to wybierz raczej duży bagaż podręczny, co pozwoli ci zaoszczędzić dużo czasu.

Po wejściu na drugą stronę terminala poczuliśmy się jak w domu: ludzi sporo, sklepy i kawiarnie pootwierane (oczywiście z adekwatnymi cenami, ale co tam, tęskniliśmy), a gdyby nie wspomniane wcześniej maseczki, powiedzielibyśmy, że nie ma żadnej pandemii. Z kronikarskiego obowiązku warto dodać, że otwarty był też lotniskowy plac zabaw, co z pewnością ucieszy podróżujących rodziców z dziećmi.

Kilka minut przed startem boardingu udajemy się do naszej bramki na lotnisku, gdzie (to już chyba taka nasza tradycja) ustawiła się spora kolejka oczekujących na wejście pasażerów. Sam boarding rozpoczął się punktualnie i odbywał się bardzo sprawnie, choć to jest właśnie ten moment, gdy pasażerowie są proszeni o okazanie dokumentu zwalniającego z kwarantanny i umożliwiającego pobyt we Francji. W moim przypadku był to certyfikat COVID potwierdzający zaszczepienie – swoją drogą, był to jedyny raz podczas tej podróży, gdy musiałem go wyciągać (drugi raz dopiero z powrotem na Lotnisku Chopina przy locie powrotnym). Choć trzeba w tym momencie pamiętać, że Francja to strefa Schengen, więc procedury są tu z pewnością znacząco uproszczone niż w przypadku podróży do np. Turcji czy Egiptu.

Foto: Mariusz Piotrowski

Sam lot odbył się bardzo sprawnie. Co ciekawe, samolot był całkiem solidnie wypełniony (obłożenie pewnie w okolicach 80 procent), co potwierdza, że po wielu miesiącach przerwy wróciliśmy do latania. To, co także zwróciło moją uwagę, to fakt, ze (w przeciwieństwie np. do lotów czarterowych) niemal wszyscy pasażerowie pozostawali w maskach przez cały czas lotu. W końcu dolecieliśmy do Paryża – na lotnisku tylko szybka kontrola paszportowa i…wychodzimy z terminalu, ruszając na podbój stolicy Francji.

Foto: Mariusz Piotrowski

Czy Paryż w czasie pandemii wart jest mszy?

Nie da się ukryć, że trudno o lepszy czas na city break w takich miejscach jak Paryż niż teraz: na przełomie czerwca i lipca nie ma wielu turystów, a choć nie wszystkie atrakcje turystyczne są otwarte, to brak tłumów stanowi zaletę nie do przecenienia. Nie jest to zresztą jedynie przypadek Paryża; z rozmów z zaprzyjaźnionymi podróżnikami wiem, że podobnie jest w innych typowo turystycznych miastach, jak np. w Rzymie, który obecnie jest dość opustoszały, a większa liczba podróżnych notowana jest jedynie w weekendy.

Podobnie jest też w przypadku Paryża, choć o pustkach nie można tu aż tak do końca mówić: w Luwrze trzeba odstać przed otwarciem dobre kilkanaście minut, sporo ludzi jest też w muzeum d’Orsay. Sporo ludzi kręci się też przy wieży Eiffla, choć jest ona obecnie zamknięta dla zwiedzających. Jak czytamy we francuskich mediach, trwające od jesieni zamknięcie symbolu Paryża to najdłuższa przerwa od czasu II wojny światowej, gdy postronni obywatele i turyści nie mogą wchodzić na wieżę. Na szczęście sytuacja ta ulegnie zmianie 16 lipca, gdy wieża Eiffla ponownie zostanie otwarta, choć w ograniczonym zakresie: z powodu restrykcji COVID-owych w ciągu doby będzie mogła przyjąć ok. 10 tysięcy turystów, czyli połowę tego, co w czasach przed pandemią. Warto jednak dodać, że mimo zamknięcia okolice wieży wciąż są bardzo urokliwe i cieszą się dużą popularnością: Pola Marsowe to w dalszym ciągu idealne miejsce na piknik czy wypoczynek na zielonej trawce (acz pamiętajmy, że część słynnego parku jest obecnie w remoncie, podobnie jak znajdujące się po drugiej stronie Sekwany Trocadero).

Foto: Mariusz Piotrowski

Wieża Eiffla będzie więc dostępna dla zwiedzających dopiero za kilkanaście dni, więc w tej sytuacji główną atrakcją stolicy Francji jest Disneyland. I to faktycznie widać, bo liczba odwiedzających to miejsce jest rzeczywiście duża. Aczkolwiek wciąż daleko jej do tego, co działo się przed pandemią. Być może związane jest to z faktem, że Disneyland został ponownie otwarty 17 czerwca, a francuskie dzieci zaczynają wakacje dopiero w pierwszy weekend lipca. Tak czy inaczej to kolejny dowód na to, że jeśli planowaliście odwiedziny w słynnym parku rozrywki to jest to bardzo dobry czas: tańsze bilety (tylko do końca czerwca) i mniejsze kolejki do kolejnych atrakcji – najdłużej czekaliśmy ok. 25 minut na przejażdżkę słynną kolejką na Big Thunder Mountain.

Foto: Mariusz Piotrowski

Więcej na temat paryskiego Disneylandu przeczytacie w eksperckim tekście autorstwa Anety Zając. Podpisuję się pod każdym jego punktem, choć w pandemii trzeba dodać jedną niezwykle istotną niedogodność. O ile bowiem we Francji nie trzeba już nosić maseczek ochronnych na zewnątrz, to nie dotyczy to Disneylandu, gdzie nakaz noszenia masek jest bezwględnie obowiązujący przez cały czas pobyt na terenie parku. I dodajmy – ściśle przestrzegany. Niezależnie od upału czy pogody nie przejdzie też „polska szkoła” noszenia maseczki, czyli odsłonięcie nosa – od razu doskakuje do Was pracownik parku rozrywki i uprzejmie acz stanowczo nakazuje dokonanie poprawy.

Jak wyglądał lot powrotny?

Powrót do Warszawy okazał się równie sprawny jak wylot. Na lotnisku znów byliśmy 2 godziny przed lotem i okazało się, że… w sumie niepotrzebnie, bo kilku minutach byliśmy już po kontroli bezpieczeństwa. Na samym lotnisku wszystko wygląda jak przed pandemią, choć warto odnotować, że specjalne konsole z grami na PS4 są wyłączone z użytku z powodów sanitarnych. Rozczarowanie? Ależ skąd, bo okazało się, że tuz przy naszej bramce znajduje się stanowisko z klasycznymi grami typu arcade, takimi jak Street Fighter, Pac Man czy Super Mario. Nie powiem – bardzo umiliły nam one oczekiwanie na wylot.

Foto: Mariusz Piotrowski

Sam lot powrotny linią Wizz Air przebiegał bez żadnych problemów. Warto natomiast wspomnieć o tym, jak przebiegł proces opuszczenia lotniska. Nie wiem, jak wygląda sytuacja w przypadku lotów spoza UE czy strefy Schengen, ale w przypadku naszego lotu wszystko poszło bardzo sprawnie. Lwia część z ponad 200 pasażerów lotu miała certyfikaty COVID-owe, które w ekspresowym tempie sprawdzało kilku pracowników w straży granicznej, którzy po prostu czekali na pasażerów tuż za wejściem na lotnisku. W efekcie w ciągu kilku minut wszyscy pasażerowie posiadający niezbędne dokumenty, opuścili lotnisko.

Jak więc widzicie, nie taki diabeł straszny, jak wydawało się to jeszcze kilka miesięcy temu. A Wy jakie macie lotnicze plany na najbliższe wakacyjne tygodnie?

Lubisz nasze okazje?
Dodaj Fly4free.pl jako preferowane źródło w Google, a nasze artykuły będą częściej pojawiać się w Twoich wynikach wyszukiwania. Możesz to w każdej chwili zmienić.
Dodaj jako źródło w Google
Sprawdź inne superokazje 🔥
Kraina ognia i lodu 🧊🔥 Loty na Islandię od 383 PLN ✈️🤩
Islandia z Wrocławia 383 PLN

Kraina ognia i lodu 🧊🔥 Loty na Islandię od 383 PLN ✈️🤩

Meksykańska przygoda 🇲🇽☀️ Loty do San Jose del Cabo od 1899 PLN ✈️
Meksyk z 3 miast od 1899 PLN

Meksykańska przygoda 🇲🇽☀️ Loty do San Jose del Cabo od 1899 PLN ✈️

Ostatnia chwila na tani urlop na Malcie 🇲🇹 Pakiety (loty + spanie) już od 439 PLN 😍🔥
Malta z Polski od 439 PLN

Ostatnia chwila na tani urlop na Malcie 🇲🇹 Pakiety (loty + spanie) już od 439 PLN 😍🔥

❗️Włoski reset bez wniosku urlopowego 💚🤍❤️ Weekend w Bergamo za 490 PLN 😱 Loty i 4🌟 hotel 😍
Bergamo z Krakowa 490 PLN

❗️Włoski reset bez wniosku urlopowego 💚🤍❤️ Weekend w Bergamo za 490 PLN 😱 Loty i 4🌟 hotel 😍

Misją Fly4free.pl jest przedstawienie Ci najlepszych zdaniem naszej redakcji okazji na podróże. Opisujemy oferty znalezione przez nas w internecie i wskazujemy adresy internetowe, pod którymi samodzielnie możesz wykupić podróż lub elementy podróży. Ceny w artykułach są aktualne w chwili publikacji. Możemy otrzymywać wynagrodzenie od partnerów handlowych, do których Cię przekierowujemy.
Komentarze

Cześć.Wylatuje za niedługo na Chorwację. Przed wylotem robię test, zakładam negatyw, pokazuję na lotnisku i wszystko jasne. Problem pojawia się w drodze z powrotem. Czy zostanę wpuszczony do samolotu w Chorwacji nie posiadając testu a tym bardziej certyfikatu C-19. Kwarantannę chce odbyć w Polsce. 
Marcin Lipsa, 5 lipca 2021, 10:00 | odpowiedz
Nie "na Chorwację", ale "do Chorwacji". Przepraszam za uwagę, ale dbajmy o poprawną polszczyznę... 
Marcin Lipsa Cześć.Wylatuje za niedługo na Chorwację. Przed wylotem robię test, zakładam negatyw, pokazuję na lotnisku i wszystko jasne. Problem pojawia się w drodze z powrotem. Czy zostanę wpuszczony do samolotu w Chorwacji nie posiadając testu a tym bardziej certyfikatu C-19. Kwarantannę chce odbyć w Polsce. 
PabloSz, 5 lipca 2021, 11:12 | odpowiedz
Spoko, powrawię się. Jednak nie pytałem o poprawną pisownię, tylko czy mnie wpuszczą do samolotu?
PabloSz Nie "na Chorwację", ale "do Chorwacji". Przepraszam za uwagę, ale dbajmy o poprawną polszczyznę... 
Marcin Lipsa Cześć.Wylatuje za niedługo na Chorwację. Przed wylotem robię test, zakładam negatyw, pokazuję na lotnisku i wszystko jasne. Problem pojawia się w drodze z powrotem. Czy zostanę wpuszczony do samolotu w Chorwacji nie posiadając testu a tym bardziej certyfikatu C-19. Kwarantannę chce odbyć w Polsce. 
Marcin Lipsa, 5 lipca 2021, 11:46 | odpowiedz
Lot FR Kraków-Rimini 4.07.br. zero sprawdzania testów, certyfikatów, formularzy lokalizacyjnych zarówno przed lotem jak i po wyladowaniu we Włoszech.
domenico_xl, 5 lipca 2021, 13:14 | odpowiedz
Oczywiście ze zostaniesz wpuszczony, test z powrotem robisz dopiero w PL  
PabloSz Nie "na Chorwację", ale "do Chorwacji". Przepraszam za uwagę, ale dbajmy o poprawną polszczyznę... 
Marcin Lipsa Cześć.Wylatuje za niedługo na Chorwację. Przed wylotem robię test, zakładam negatyw, pokazuję na lotnisku i wszystko jasne. Problem pojawia się w drodze z powrotem. Czy zostanę wpuszczony do samolotu w Chorwacji nie posiadając testu a tym bardziej certyfikatu C-19. Kwarantannę chce odbyć w Polsce. 
wiks91, 5 lipca 2021, 13:29 | odpowiedz
Super. Dziękuję
wiks91 Oczywiście ze zostaniesz wpuszczony, test z powrotem robisz dopiero w PL  
PabloSz Nie "na Chorwację", ale "do Chorwacji". Przepraszam za uwagę, ale dbajmy o poprawną polszczyznę... 
Marcin Lipsa Cześć.Wylatuje za niedługo na Chorwację. Przed wylotem robię test, zakładam negatyw, pokazuję na lotnisku i wszystko jasne. Problem pojawia się w drodze z powrotem. Czy zostanę wpuszczony do samolotu w Chorwacji nie posiadając testu a tym bardziej certyfikatu C-19. Kwarantannę chce odbyć w Polsce. 
Marcin Lipsa, 5 lipca 2021, 13:43 | odpowiedz
Super. Dziękuję 
domenico_xl Lot FR Kraków-Rimini 4.07.br. zero sprawdzania testów, certyfikatów, formularzy lokalizacyjnych zarówno przed lotem jak i po wyladowaniu we Włoszech.
Marcin Lipsa, 5 lipca 2021, 13:44 | odpowiedz