Testujemy loty z Szyman. Najładniejsze lotnisko w Polsce, ale ma swoje problemy
Port lotniczy Olsztyn-Mazury (bo tak brzmi oficjalna nazwa Szyman) to najmłodsze lotnisko w Polsce, które działa od ponad miesiąca. Na razie lata z niego tylko jedna linia – Sprint Air na trasach do Krakowa i Berlina (loty po 3x w tygodniu). W ciągu pierwszego miesiąca z portu skorzystało ok. 870 pasażerów, jednak wkrótce ta liczba się zwiększy, gdyż regularne loty do Monachium rozpocznie słoweńska Adria. Postanowiliśmy przetestować lotnisko i przewoźnika na trasie do stolicy Niemiec. Jak wypadli?
Z drugiej strony trudno się dziwić, bo szynobus jest w tej chwili monopolistą. Ze względu na słabą siatkę, na otwarcie kursów z lotniska nie połasił się jeszcze żaden prywatny przewoźnik autobusowy. To może się zmienić, np. w sezonie.
Skład obsługiwany przez Przewozy Regionalne jest absolutnie komfortowy – wygodne fotele, dużo miejsca. Za obsługę tej linii samorząd woj. warmińsko-mazurskiego płaci 1,2 mln zł rocznie.
Nie jest to może jakaś dojmująca wada, ale pociąg jechał dość wolno – 56-kilometrową trasę z dworca w Olsztynie na lotnisko pokonał w ponad godzinę. W przyszłości, gdy lotnisko się rozwinie i pojawi się konkurencja ze strony przewoźników autobusowych, to może być problem. Ale z drugiej strony pociąg lotniskowy ma duże rezerwy, o czym świadczą dłuższe, kilkuminutowe postoje na przystankach po drodze.
Fot. Mariusz Piotrowski
