Testujemy loty z Szyman. Najładniejsze lotnisko w Polsce, ale ma swoje problemy
Port lotniczy Olsztyn-Mazury (bo tak brzmi oficjalna nazwa Szyman) to najmłodsze lotnisko w Polsce, które działa od ponad miesiąca. Na razie lata z niego tylko jedna linia – Sprint Air na trasach do Krakowa i Berlina (loty po 3x w tygodniu). W ciągu pierwszego miesiąca z portu skorzystało ok. 870 pasażerów, jednak wkrótce ta liczba się zwiększy, gdyż regularne loty do Monachium rozpocznie słoweńska Adria. Postanowiliśmy przetestować lotnisko i przewoźnika na trasie do stolicy Niemiec. Jak wypadli?
W biznesplanie lotniska założono, że przestanie przynosić straty po 10 latach. Ale prezes portu Leszek Krawczyk jest przekonany, że Szymany będą rentowne już po 6 latach. Pytany o powody takiego optymizmu, wymienia m.in. przychody pozalotniskowe jak parking. Tu Szymany nie poszły śladem Radomia, gdzie jest on bezpłatny i od razu zaczęły kasować potencjalnych pasażerów. Z jednej strony można to zrozumieć, bo to próba przekonania ludzi do korzystania z lotniskowego pociągu, ale na dobry początek być może warto było wprowadzić jakieś promocje. Ceny niby nie są zaporowe, ale nie jest też tanio – za 7 dni postoju trzeba zapłacić 80 zł, a za dwa tygodnie – 120 zł. Dla porównania – na lotnisku Chopina można zostawić auto na 6-10 dni za 180 zł, z kolei parkowanie przez 11-15 dni kosztuje 230 zł.
Fot. Mariusz Piotrowski
