Ten „turystyczny” kraj straci najwięcej na wojnie. Rok temu wypoczywało tu 7 mln ludzi z Ukrainy i Rosji!
Mimo szalejącej inflacji i spadającego kursu liry PKB Turcji wzrósł w zeszłym roku aż o 11 procent w stosunku do 2020 roku – ogłoszono w poniedziałek. To oczywiście wynik niskiej bazy, ale też bardzo dobry rezultat, będący m.in. efektem dużego wzrostu eksportu (o 33 procent w skali roku), ale też wzrostu liczby zagranicznych turystów. Jak pisaliśmy na naszych łamach, kraj ten odwiedziło w ubiegłym roku ok. 30 mln turystów, którzy zostawili w tym kraju ok. 25 mld USD. W tym roku miało być jeszcze lepiej – tureckie władze jasno deklarowały, że kraj ten może odwiedzić nawet 50 mln zagranicznych gości, czyli liczba zbliżona do rekordowych danych z 2019 roku.
Teneryfa od 2819 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Gdańsk)
Sharm El Sheikh od 1557 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Szczecin)
Djerba od 2008 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Chopin)
Rosyjska inwazja na Ukrainę może poważnie zweryfikować te plany, bo obywatele obu krajów niezwykle licznie odwiedzali tureckie kurorty. Jak donosi agencja Reuters, Rosjanie w ubiegłym roku stanowili 19 procent wszystkich zagranicznych turystów w tym kraju (ok. 4,7 mln osób odwiedziło ten kraj), z kolei Ukraina – niespełna 8,3 procent i ponad 2 mln turystów. Rosjanie byli w 2021 największą nacją odwiedzającą Turcję, a Ukraińcy – trzecią.
Jak mocno działania wojenne mogą wpłynąć na liczbę rezerwacji? W piątek Bulent Bulbuloglu, czyli prezes tureckiego stowarzyszenia hotelarzy informował, że w pierwszym dniu brutalnej rosyjskiej inwazji na Ukrainę, liczba rezerwacji z Rosji spadła o ponad 70 procent.
– Nie mamy na razie żadnych odwołanych rezerwacji, ale to może się szybko zmienić – mówi.
Tym bardziej w świetle ostrych sankcji wprowadzonych przez Unię Europejską – dotyczących zarówno zakazu korzystania z przestrzeni powietrznej przez rosyjskie linie, sprzedaży samolotów i części do nich, a także zwrotu leasingowych przez rosyjskich przewoźników samolotów do unijnych firm leasingowych.
W Polsce przedstawiciele branży turystycznej są podzieleni, jeśli chodzi o ocenę sytuacji w Turcji.
– Turcja jest w NATO i potępia agresję Rosji. Wiele wskazuje więc, ze Rosjanie mogą w tym roku nie pojechać do Antalyi i Alanyi na wakacje. A zwykle są tam największa grupą klientów. To oznacza, że wiele hoteli może się nie otworzyć, co z kolei zuboży ofertę dla polskich turystów – mówi cytowany przez „Rzeczpospolitą” Marcin Wujec, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Agentów Turystycznych.
Nieco spokojniejszy jest Piotr Henicz, wiceprezes biura podróży Itaka.
– To tak nie zadziała. W tym sezonie nie będzie widać dużej luki po tych dwóch grupach turystów, ponieważ masowo na wakacje na południe ruszą goście z Wielkiej Brytanii, Skandynawii i Niemiec. W tych krajach bardzo długo panowały ograniczenia w wyjazdach, więc popyt z ich strony jest ogromny – mówi Henicz, również cytowany przez „Rzeczpospolitą”.
Musimy oczywiście przy tym pamiętać, że wszystko będzie zależało od rozwoju sytuacji w Ukrainie. Mamy nadzieję, że działania wojenne i brutalna inwazja Rosji skończy się jak najszybciej…
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?