Tatry oblężone przez turystów. Korki, kolejki, interwencje TOPR i kłopoty w schroniskach
Ponad 3 godziny w kolejce do kolejki na Kasprowy Wierch, korki pod Giewontem i na Zakopiance, a do tego pełne roboty ręce ratowników Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego i restauracje wypchane po brzegi to znak, że sezon w Tatrach rozkręcił się na dobre.
Przełom lipca i sierpnia to w Tatrach absolutny szczyt sezonu. Widać to zarówno na Krupówkach, gdzie turyści przychodzą zjeść, odpocząć, napić się i rozerwać, ale także w teoretycznie o wiele spokojniejszych miejscach – jak górskie szlaki.
Najpopularniejsze tatrzańskie trasy są dosłownie oblężone – asfaltowa droga do Morskiego Oka to już niemal turystyczna klasyka wakacyjna, ale tłok jest też w dolinach – Chochołowskiej i Kościeliskiej, a także pod Giewontem, Rysami czy nawet Orlą Percią, gdzie trzeba czekać na wejście na szczyt… w korku. Kto chciałby zamiast wchodzenia skorzystać z opcji wjeżdżania, też musi swoje odstać. Oczekiwanie na kolejkę na Kasprowy Wierch może potrwać nawet ponad trzy godziny.
TPN przypomina, że od dłuższego czasu bilety wstępu do parku można kupować przez aplikację mobilną. Jest to szczególnie pomocne w słoneczne dni, gdy tworzą się kolejki do kas.
– Udając się na Morskie Oko, zalecamy skorzystanie z komunikacji zbiorowej (busy), ponieważ w słoneczne dni, już przed godziną 9 parking jest pełny – przestrzega Tatrzański Park Narodowy. – Rano na Palenicy Białczańskiej tworzą się kolejki do wozów konnych, natomiast w godzinach popołudniowych na Włosienicy.
Warto też wybierać mniej popularne trasy, które zapewnią równie piękne widoki, a naprawdę pozwolą wypocząć i nacieszyć się naturą.
Równie trudno jest dojechać do Zakopanego. W poniedziałek, gdy nastąpiła nieformalna „wymiana turnusów” korek na Zakopiance od strony Krakowa zaczynał się już w Lubniu, a w kulminacyjnym momencie samochody jechały z prędkością 19 km/h.
O tym, że sezon wakacyjny rozkręcił się na dobre widać także po informacjach płynących od Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. W ostatnim czasie nie brakuje zaskakujących zgłoszeń i wydarzeń. Jeden z turystów poinformował TOPR, że na trasie z Morskiego Oka do Palenicy Białczańskiej zgubiła mu się żona. Zaledwie dwa dni później po godz. 22 ratownicy odebrali zgłoszenie od 20-letnich turystek z Łotwy, które zgubiły się we mgle schodząc z Rysów. Okazało się, że wyruszyły w wymagającą trasę z Morskiego Oka dopiero po 15. W kolejnym dniu niemiecki turysta doznał ataku alergii po przejażdżce wozem do Włosienicy – prawdopodobnie była to reakcja na sierść i pot konia.
Wielu turystów wychodzi w góry bez odpowiedniego wyposażenia czy przygotowania. Kilka tygodniu temu na naszych łamach przedstawiciel TOPR-u wyjaśniał, jak przygotować się do wyjścia w Tatry, by nie wylądować na pierwszych stronach gazet. I tłumaczył, że wielu wypadków można by uniknąć. Wystarczy chociażby czytać aktualne komunikaty.
– Na najbliższy tydzień, prawie każdego dnia, przewidywane są opady i burze. Ma do nich dochodzić w godzinach popołudniowych. Dlatego radzimy by na wycieczki w Tatry wychodzić wcześnie rano, tak by przed nadejściem burzy powrócić do miejsca zamieszkania lub przynajmniej dotrzeć do najbliższego schroniska – czytamy w jednym z ostatnich komunikatów.
Warto pamiętać, że po ulewach, które w ubiegłym tygodniu dokonały wielu zniszczeń w Tatrach niektóre szlaki wciąż są zamknięte. Mimo bardzo intensywnych prac naprawczych, nie wszystkie przejścia udało się udrożnić czy odbudować. Należy do nich szlak z Brzezin do Psiej Trawki i szlak z Rusinowej Polany na Polanę pod Wołoszynem. W schronisku w Murowańcu nieczynne są toalety i kuchnia. Z powodu obrywu skalnego kilka miesięcy temu niedostępny jest też szlak między Świnicą, a Zawratem.
Ze statystyk TPN wynika, że sierpień zawsze jest najbardziej lubianym miesiącem wśród turystów. Kulminacja ruchu turystycznego przewidziana jest między 15 a 19 sierpnia – w tracie przedłużonego weekendu.