22.01.2025

Tanie linie siłą zmieniają nasze podróżnicze nawyki. Niestety, robią to w bardzo bolesny sposób

Ryanair i Wizz Air optymalizują swoje operacje i wszędzie szukają oszczędności. Część z tych działań stoi na kursie kolizyjnym z przyzwyczajeniami pasażerów, którzy najczęściej płacą za tę zmianę wysoką cenę.

Ogłoszona wczoraj przez Wizz Aira informacja o zlikwidowaniu znienawidzonej i horrendalnie drogiej infolinii wzbudziła mieszane uczucia. Z jednej strony fajnie, że przewoźnik zdecydował się na ten krok (szkoda, że nie sam z siebie, a pod groźbą kar ze strony UOKiK i innych prokonsumenckich organizacji w Europie) i że linia stawia na rozwój samoobsługi ze strony klientów i załatwiania większej liczby spraw przez internet. Z drugiej – szkoda, że to wszystko dzieje się „po Wizzairowemu”, czyli z cichym dodaniem ukrytej opłaty wynoszącej 68 zł za załatwienie niektórych spraw za pośrednictwem bezpłatnej (przynajmniej w teorii) infolinii. Choć trudno ocenić ten ruch „landrynki” inaczej niż klasyczny przykład „januszowania” i skoku na kasę, to jednak kryje się pod nim drugie dno. Jakie?

Tanie linie szukają oszczędności. Ale do tego pasażer musi zmienić swoje nawyki?

Optymalizacja to ulubione słowo w gabinetach prezesów większości linii lotniczych na świecie, zwłaszcza tych, które zaliczamy do kategorii „niskokosztowych”. Jak sprawić, by koszty były możliwie jak najniższe, by w efekcie zaoferować tańsze bilety pasażerom? To nieustanna walka o to, by bilans był na plusie. To dlatego Wizz Air inwestuje w automatyzację obsługi klienta czy internetowego chatbota. A zdając sobie sprawę z tego, że taka rewolucja nie wszystkim pasażerom się spodoba, wprowadza sankcję w postaci dodatkowej opłaty za skorzystanie z infolinii za załatwienie spraw, których nie można dokonać online. Nie chcesz płacić? Trudno, musisz się przemóc i wypełnić formularz skargi. Chcesz wygodniej? Musisz płacić.

Nie jest to zresztą dla mnie nowość. Kilka lat temu w Budapeszcie podczas nieformalnej kolacji z przedstawicielami Wizz Aira zadałem pytanie o to, dlaczego Wizz Air po prostu nie zlikwiduje płatnej infolinii, skoro (zwłaszcza PR-owo) przynosi ona raczej więcej szkody niż pożytku? Odpowiedź była szokująco szczera: wprowadzenie całkowicie darmowej inforlinii sprawiłoby zapewne, że wszystkie linie byłyby zapchane przez pasażerów, którzy dzwoniliby do przewoźnika z każdą, nawet najmniejszą pierdołą, a nie tylko w sprawach ważnych. To powodowałoby konieczność większej inwestycji w call centre, zatrudnienia dodatkowych pracowników, to zaś oznacza dodatkowe koszty i… tak koło się zamyka. Takich przykładów zmiany nawyków pasażerów jest więcej.

Foto: YouTube

Jechać na wyjazd z małym plecakiem? Jak to tak? A jednak się da

Kolejny w miarę świeży przykład to informacja z listopada, że Wizz Air (a częściowo także Ryanair) zaczyna zmasowane kontrole bagażu podręcznego przy lotniskowych bramkach przed boardingiem. Powód to chęć „utemperowania” części pasażerów, którzy (zwłaszcza kupując bilety w najtańszych taryfach) przestali przestrzegać restrykcyjnych wymiarów małego bagażu podręcznego i zaczęli wnosić na pokład większe pakunki. Dla linii oznacza to zaś mniejsze przychody z tytułu dodatkowych usług i większe problemy operacyjne, związane np. z większym opóźnieniem z powodu zbyt dużej liczby bagaży nie mieszczących się w lukach nad głowami. Przewoźnik stworzył więc „bat” na pasażerów, by przywołać ich do porządku, ci zaś stoją przed alternatywą – wciskać się w mały plecak na kilkudniowy wyjazd lub dopłacać (coraz więcej) za większy bagaż podręczny.

Foto: FREEDOMPIC / Shutterstock

Kolejna zmiana? Szykuje ją Ryanair

Pisząc o zmianach nawyków wymuszanych przez przewoźników nie można nie wspomnieć o rewolucji szykowanej przez Ryanaira, który już od maja planuje wyeliminować tradycyjne papierowe karty pokładowe i możliwość odprawiania się na lot na lotnisku (choć w to ostatnie nie do końca wierzę). Irlandzka linia chce zmusić lub zachęcić (niepotrzebne skreślić) pasażerów do korzystania ze swojej aplikacji lub strony internetowej do odprawy, a celem ma być przede wszystkim uproszczenie operacji, a co za tym idzie – znów realne oszczędności. Czy to się uda? Przyznam, że wyzwanie przed Ryanairem jest spore, bo w tej chwili nawet 20 procent pasażerów irlandzkiej linii korzysta z papierowych kart pokładowych. Czy osoby, które dalej będą chciały legitymować się przed lotem w tak tradycyjny sposób, też otrzymają bat w postaci konieczności uiszczania dodatkowych opłat? Chciałbym się mylić, ale wydaje się to mocno prawdopodobne. Wyplenienie nawyków i przyzwyczajeń bywa bowiem bardzo trudne.

Lubisz nasze okazje?
Dodaj Fly4free.pl jako preferowane źródło w Google, a nasze artykuły będą częściej pojawiać się w Twoich wynikach wyszukiwania. Możesz to w każdej chwili zmienić.
Dodaj jako źródło w Google
Sprawdź inne superokazje 🔥
Okazja❗Majówka w Nowym Jorku: za 1681 PLN 😮🗽
Nowy Jork z Berlina 1681 PLN

Okazja❗Majówka w Nowym Jorku: za 1681 PLN 😮🗽

Wczasy w Tunezji za 1999 PLN 😎✈️ All inclusive w 4* hotelu Golf Residence 🏖️
Tunezja z 2 miast 1999 PLN

Wczasy w Tunezji za 1999 PLN 😎✈️ All inclusive w 4* hotelu Golf Residence 🏖️

WARTO 😍 Loty od 66 PLN (w jedną stronę) ✈️ Malta, Włochy, Hiszpania, Grecja i Maroko
Tanie loty z polskich miast 66 PLN

WARTO 😍 Loty od 66 PLN (w jedną stronę) ✈️ Malta, Włochy, Hiszpania, Grecja i Maroko

Święta pod palmami w Egipcie 🌴 All inclusive w 4* hotelu Rewaya Inn Resort za 2749 PLN
Egipt z Warszawy 2749 PLN

Święta pod palmami w Egipcie 🌴 All inclusive w 4* hotelu Rewaya Inn Resort za 2749 PLN

Misją Fly4free.pl jest przedstawienie Ci najlepszych zdaniem naszej redakcji okazji na podróże. Opisujemy oferty znalezione przez nas w internecie i wskazujemy adresy internetowe, pod którymi samodzielnie możesz wykupić podróż lub elementy podróży. Ceny w artykułach są aktualne w chwili publikacji. Możemy otrzymywać wynagrodzenie od partnerów handlowych, do których Cię przekierowujemy.
Komentarze

What next ?
Yaneck, 22 stycznia 2025, 20:54 | odpowiedz