Fly4free.pl

W końcu zaczęliśmy latać do Chorwacji, bo… bilety nigdy nie były tańsze! Pora odstawić auta?

Foto: lara-sh / Shutterstock

Coraz więcej połączeń, coraz więcej pasażerów i… znacznie tańsze bilety – w ciągu roku średnia cena biletu do Zadaru z Polski spadła o prawie 600 PLN! Chorwacja niezmiennie cieszy się powodzeniem wśród turystów z Polski, ale powoli zaczynamy też zmieniać środek transportu – zamiast własnym autem, coraz częściej podróżujemy samolotami!

Rosnącą popularność lotów do Chorwacji widać na każdym kroku, choćby w niedawnym badaniu Kayaka o najtańszych kierunkach lotów z Polski, który opisywaliśmy na naszych łamach. Chorwacja w sposób oczywisty nie jest obecna w czołówce tego rankingu (w końcu to niezwykle popularny kierunek wśród polskich turystów), ale znajduje się na szczycie w innej kategorii – krajów, gdzie najszybciej rośnie liczba pasażerów linii lotniczych, szukających biletów.

Z zestawienia Kayaka wynika, że w mijającym właśnie roku liczba pasażerów z Polski kupujących loty do Chorwacji wzrosła o 72 procent w skali roku. I nawet jeśli nie są to dane w stu procentach reprezentatywne, to i tak jest to gwałtowny skok popularności, który lokuje bałkańskie państwo w ścisłej czołówce. Z rankingu wynika, że większym wzrostem popularności cieszyły się tylko Seszele i Jordania (w tym drugim przypadku jest to dość oczywiste – bezpośrednie loty z Polski do Jordanii zostały uruchomione dopiero pod koniec 2018 roku).

Foto: Kayak

Nie może być jednak inaczej, bo turystyczny potencjał Chorwacji zaczęły odkrywać linie lotnicze, czego efektem są… drastyczne obniżki cen biletów.

Pod względem turystycznym Chorwacja to bowiem zamknięte koło – na urlop jeżdżą tam setki tysięcy Polaków(ponad 930 tys. osób z naszego kraju w 2018 roku), jednak wybierają przeważnie własne auto. A robią tak nie tylko z powodu wieloletniej tradycji i możliwości zabrania wielkiej wałówki (choć to oczywiście bardzo ważne czynniki), ale też dlatego, że… właściwie od zawsze bilety do Chorwacji były drogie. Jak jest teraz? Kayak przywołuje przykład nadmorskiego Zadaru, gdzie jeszcze rok temu średnie ceny biletów wynosiły ponad 1000 PLN w obie strony! Jak jest w tym roku? Średnia cena spadła do poziomu 425 PLN, czyli aż o 58 proc. w skali roku.

A wszystko to zasługa… tanich linii, a konkretnie Ryanaira, który w tym roku nieśmiało pojawił się na trasach z Polski do Chorwacji, a na przyszłoroczny sezon jeszcze mocniej poszerzył ofertę.

Zadar chorwacja
Foto: OPIS Zagreb / Shutterstock

Konkurencja czyni cuda

W kwietniu Ryanair uruchomił 2 pierwsze sezonowe trasy z Polski do Chorwacji: poleciał do Zadaru z Poznania i Krakowa. Bilety… też nie były najtańsze, ale samoloty i tak latały pełne, a wynik ten tak zachęcił irlandzką linię, że na przyszłoroczny sezon ogłosiła kolejne 2 połączenia do tego miasta: tym razem z Gdańska i Wrocławia. I zapewne znów sprzedadzą się one na pniu, nawet mimo tego, że z powodu kłopotów z uziemieniem MAX-ów przewoźnik musiał opóźnić start tych połączeń o miesiąc.

Bardzo mocno siatkę połączeń do Chorwacji (ale też i na całe Bałkany) rozwija również LOT. Narodowy przewoźnik chwali się, że w tym roku zanotował 25-procentowy wzrost liczby przewiezionych pasażerów w stosunku do 2018 roku.

– Bałkany są dla nas bardzo atrakcyjnym i ważnym kierunkiem. Połączenia do Chorwacji cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem pasażerów z Europy, Azji i Ameryki Północnej, są też oczywiście popularnym kierunkiem wakacyjnym wybieranym przez Polaków. Wypełnienie naszych samolotów na tych trasach jest bardzo satysfakcjonujące i średnio przekracza 70 procent – mówi Jakub Panek z biura prasowego LOT.

W szczycie sezonu letniego narodowy przewoźnik lata sezonowo z Warszawy do Splitu, Zadaru, Rijeki, Zagrzebia (trasa całoroczna) i Dubrownika (cały rok z Warszawy, sezonowo z Krakowa, a od przyszłego roku także z Budapesztu).

Widzimy więc, że oferta przewoźników cały czas rośnie – jedynie Wizz Air lata do Chorwacji w dość ograniczonym zakresie. W przyszłoroczne wakacje, tak jak w tym roku, jedynymi trasami “landrynki” nad Adriatyk będą połączenia z Warszawy i Katowic do Splitu. Powód? Przedstawiciele węgierskiej linii wielokrotnie już podkreślali, że chorwackie lotniska są dla nich zbyt drogie, jeśli chodzi o poziom opłat czy ceny paliwa. I tu chyba tkwi pies pogrzebany.

Foto: concept w / Shutterstock

Chorwacja też dostrzega problem

Czy ceny lotów do Chorwacji spadną? Wszystko zależy od samych Chorwatów, którzy sami chyba widzą problem z wysokimi cennikami, które odstraszają wielu przewoźników. A może nawet nie tyle odstraszają, co… segmentują rynek. W efekcie cały kraj ma poważny problem, bo Chorwacja jest kierunkiem typowo wakacyjnym, gdzie liczba turystów latem bije rekordy (stąd np. kłopoty Dubrownika, który został zmuszona do wprowadzenia ograniczeń liczby turystów wchodzących w mury starego miasta), a po sezonie… jest właściwie pusto. Chorwaci chcieliby stać się więc destynacją (wybaczcie to brzydkie słowo) całoroczną i próbują skusić przewoźników. Kilka miesięcy temu pisaliśmy m.in. o staraniach lotniska w Zagrzebiu, które chciałoby skusić do siebie Ryanaira i Wizz Aira. Tu jednak w grę wchodzą już poważne pieniądze.

Wróćmy do Ryanaira – na przyszłoroczny sezon letni zapowiedział kilkanaście nowych (oczywiście tylko sezonowych) tras do Dubrownika, Rijeki i Zadaru. Najmocniej zyska to ostatnie lotnisko, gdzie późną wiosną austriacka Lauda stworzy sezonową bazę z 3 Airbusami A320. W sumie austriacka spółka Ryanaira uruchomi 13 nowych tras do Zadaru, a łącznie z Ryanairem letnia siatka połączeń wyniesie aż 31 tras (wliczając w to 4 połączenia z Polski). Ale nie ma nic za darmo – jak donosi chorwacki dziennik “Jutarnij List”, Ryanair otrzymał w zeszłym roku od chorwackich organizacji turystycznych aż 12 mln EUR ukrytych dotacji w zamian za uruchomienie nowych połączeń. To jednak było zbyt mało, by utrzymać tu całoroczne połączenia, na których Chorwatom tak bardzo zależy.

Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Avatar użytkownika
Fajnie, fajnie  tylko weź tu się dostań z lotniska za Splitem w odludny zakątek Breli czy Krvavivcy. Z wakacyjnymi manelami, że o dzieciach nie wspomnę. To trochę tak, jak by ktoś przyleciał do Gdańska, a chciał się dostać do Rowów nie biorąc taksówki. AHOJ PRZYGODO!  
LCJ, 17 grudnia 2019, 9:08 | odpowiedz

porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »