Podczas gdy większość ludzi próbuje zaoszczędzić pieniądze i w miarę możliwości rezygnuje z nadawania bagażu rejestrowanego, pewien Australijczyk postanowił zrobić coś kompletnie odwrotnego. Na lotnisku w Melbourne nadał wyłącznie… puszkę piwa.
Dean przyznaje, że do pomysłu zainspirował go kolega pracujący na lotnisku.
Zastanawialiśmy się wspólnie, czy da się nadać taki bagaż i w jakim przyleci stanie. Początkowo chcieliśmy postawić na dezodorant, ale myśl o puszce piwa przechodzącej przez cały system bagażowy wydała nam się być tak dobra, że nie mogłem tego nie zrobić – opowiada.
Australijczyk kupił bilety na lot z Melbourne do Perth na pokładzie samolotu linii Qantas. Jak sam przyznaje, napotkał drobny opór ze strony obsługi lotniska, ale ostatecznie udało się nadać puszkę piwa. Linia lotnicza nie określa bowiem minimalnych wymiarów bagażu. Zaznacza jednak, że nie powinien on zawierać delikatnych przedmiotów, które mogą łatwo ulec uszkodzeniu.
Byłem przygotowany na to, że puszka zostanie zgubiona. Gdyby dotarła na koniec trasy, ale była opróżniona, też bym zrozumiał. Wybaczyłbym bagażowym, że nie potrafili oprzeć się pokusie – opowiada Dean.
Natomiast zakończenie było zupełnie inne. Puszka wyjechała na taśmie bagażowej w nienaruszonym stanie. Australijczyk wyznał, że teraz nieprędko wypije piwo, które przeleciało taki kawał świata. Zapewnił jednak, że na pewno się nie zmarnuje.
Historia szturmem zdobywa media społecznościowe. Groteskowy pomysł podbił serca ludzi i z godziny na godzinę staję się coraz bardziej znany. Można się więc spodziewać, że niedługo pojawią się naśladowcy Deana i spróbują nadać coś równie absurdalnego.
Lubisz nasze okazje?
Dodaj Fly4free.pl jako preferowane źródło w Google, a nasze artykuły będą częściej pojawiać się w Twoich wynikach wyszukiwania. Możesz to w każdej chwili zmienić.
od 2017 roku redaktorka działu publicystyki i content creatorka w Fly4free.pl. Ekspertka ds. bagażu podręcznego, specjalistka gastroturystyki i autorytet w kwestii zasypiania gdzie popadnie. Autorka e-booka „ABC Podróżowania” i żywy dowód na to, że da się połączyć niskobudżetowe podróże z drogimi doświadczeniami, kierując się dewizą: „nie po to oszczędzam na podróże, żeby oszczędzać w podróży”. Rocznie spędza ponad 120 dni poza domem, a jej notatnik pęka w szwach od ciekawostek, anegdot i planów na kolejne eskapady. Znana z lekkiego pióra, celnych obserwacji i umiejętności zorganizowania sobie biura wszędzie - od schroniska w Karkonoszach po dach hostelu w Bangkoku. W wolnych chwilach testuje górskie szarlotki i z uporem maniaka udowadnia, że hotel office > home office.
Misją Fly4free.pl jest przedstawienie Ci najlepszych zdaniem naszej redakcji okazji na podróże. Opisujemy oferty znalezione przez nas w internecie i wskazujemy adresy internetowe, pod którymi samodzielnie możesz wykupić podróż lub elementy podróży. Ceny w artykułach są aktualne w chwili publikacji. Możemy otrzymywać wynagrodzenie od partnerów handlowych, do których Cię przekierowujemy.
Komentarze
Zaloguj się na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
śmiejecie sie. Na Jeju widziałem jak Chińczycy nadawali zgrzewkę wody mineralnej
Kiedys byla taka tania linia SkyEyrope. To nielimitowany bagażu w ogóle, był w cenie biletu. Nadałem farbę oddzielnie namiot i oddzielnie karimatę Wszystko przyjechało na taśmie w nienaruszonym stanie.
paranoix Kiedys byla taka tania linia SkyEyrope. To nielimitowany bagażu w ogóle, był w cenie biletu. Nadałem farbę oddzielnie namiot i oddzielnie karimatę Wszystko przyjechało na taśmie w nienaruszonym stanie.
Poproszę jeszcze raz po polsku, bo to ciekawe. Chyba...
Na lotnisku w Tallinnie pół roku temu (rejs LOT) odmówiono mi przyjęcia bagażu rejestrowanego, bo nie miał jakoby wymaganej masy minimalnej 3 kg.
Nie potrafiono mi tego w żaden sposób uzasadnić - ma mieć minimum 3 kg i koniec (pakunek miał ok. 1 kg).
Złożyłem w LOT reklamację - odpowiedzieli mi, że bagaż nie mógł zostać nadany, bo miał tekturowe opakowanie. Owszem, było tekturowe, ale trwałe. Na kolejne zapytanie o masę odpowiedzieli mi, że przecież wyjaśnili mi, że bagaż nie mógł zostać nadany w tekturowym opakowaniu. Na kolejne, stanowcze zapytanie gdzie są określone warunki masy minimalnej dostałem odpowiedź, że opakowanie było tekturowe.
No nie wiem, ale odebrałem to jakby robili sobie ze mnie żarty.
Do dzisiaj nie wiem, jak to jest z tym bagażem rejestrowanym i kiedy mogę olewam LOT za takie podejście i wyjaśnienie sprawy.
A obsługa w Radomiu w 2015 odmówiła mi nadania 4paku piwa:
https://www.fly4free.pl/forum/radom-ostrawa-praga-relacja-z-lotu-na-kultowej-trasie,1508,85740?start=0#p689188
Powód: brak możliwości przyczepienia zawieszki :D
To są konsekwencje przepisów dotyczących wnoszenia płynów - jakby dopuszczali fabrycznie zamknięte, większe od 0,1l, to by po prostu włożył do plecaka czy kieszeni i miał je w kabinie.
Pozdrawiam.
antyLOT Na lotnisku w Tallinnie pół roku temu (rejs LOT) odmówiono mi przyjęcia bagażu rejestrowanego, bo nie miał jakoby wymaganej masy minimalnej 3 kg.Nie potrafiono mi tego w żaden sposób uzasadnić – ma mieć minimum 3 kg i koniec (pakunek miał ok. 1 kg).Złożyłem w LOT reklamację – odpowiedzieli mi, że bagaż nie mógł zostać nadany, bo miał tekturowe opakowanie. Owszem, było tekturowe, ale trwałe. Na kolejne zapytanie o masę odpowiedzieli mi, że przecież wyjaśnili mi, że bagaż nie mógł zostać nadany w tekturowym opakowaniu. Na kolejne, stanowcze zapytanie gdzie są określone warunki masy minimalnej dostałem odpowiedź, że opakowanie było tekturowe.No nie wiem, ale odebrałem to jakby robili sobie ze mnie żarty.Do dzisiaj nie wiem, jak to jest z tym bagażem rejestrowanym i kiedy mogę olewam LOT za takie podejście i wyjaśnienie sprawy.
No przecież to LOT. Typowe dla takich betonowych firm.
Znalazłam kiedyś w Indiach parasol. Bardzo ładny, z bambusową rączką. Niestety przy okazji lotu krajowego nie przeszedł odprawy jako element bagażu podręcznego (przyczepiony do boku plecaka). Nadaliśmy jako rejestrowany, co wprawiło obsługę lotniska w niemałą konsternację, ale przyjęli. Dotarł w stanie nienaruszonym choć nawet nie był opakowany. Podczas lotu powrotnego leciał już jako podręczny - widać na trasach międzynarodowych mają inną definicję przedmiotów niebezpiecznych
Aszke Znalazłam kiedyś w Indiach parasol. Bardzo ładny, z bambusową rączką. Niestety przy okazji lotu krajowego nie przeszedł odprawy jako element bagażu podręcznego (przyczepiony do boku plecaka). Nadaliśmy jako rejestrowany, co wprawiło obsługę lotniska w niemałą konsternację, ale przyjęli. Dotarł w stanie nienaruszonym choć nawet nie był opakowany. Podczas lotu powrotnego leciał już jako podręczny – widać na trasach międzynarodowych mają inną definicję przedmiotów niebezpiecznych
Z Azji przylecialem do Europy trzy razy z parasolem meskim w kabinie, nie bylo problemu ani na kontrolach bezpieczenstwa ani podczas wejsca do samolotu.
leciałem kiedyś z Chile z zakupionym w wolnocłowym ginem, zapakowany jak należy w security bag. Podczas przesiadki w Paryżu (nie opuszczając strefy tranzyt) odmówiono mi wejścia z flaszką. po krótkiej wymianie zdań zasugerowano mi nadanie flaszki jako rejestrowany bez żadnych dodatkowych opłat. Tak uczyniłem, flaszka doleciała cała... widok min innych podróżnych kiedy buteleczka wyskoczyła na pas transmisyjny przy odbiorze - bezcenny ;)
Po roku na zupelnie innej trasie podobna historia - jednak z dwóch flaszek dojechała tylko jedna....
Wietnam 2016 r. Lot wewnętrzny linie Jet Airways. Nadałem pasek do spodni ( nie mógł przejść przez kontrolę bezpieczeństwa że względu na imitacje naboi do karabinu wzdłuż paska)
Zgarniaj najlepsze okazje, zanim zobaczą je inni! 🌍
Przestań polować, zacznij wybierać. Dołącz do osób, które jako pierwsze znajdują ✈️ loty i 🌴 wakacje w cenach, które nie rujnują portfela 💸. Szybko, konkretnie i bez spamu.
Przekierowujemy Cię!
Otworzyliśmy formularz rejestracji w nowej karcie Twojej przeglądarki. Zarejestruj się, aby otrzymywać najlepsze okazje!