19.04.2015
Tak unikniesz koszmaru na wakacjach. Sprawdź, gdzie tanio zjesz i się nie otrujesz
Wcale nie musisz się bać jedzenia ulicznego. Jest smaczne i niedrogie.
Jeśli nie chcesz wydać majątku na jedzenie, wybierz street food. Ma same zalety dla podróżujących z ograniczonym budżetem: jest szybkie, smaczne i tanie. Niestety nie zawsze bezpieczne. Sprawdź, na co zwrócić uwagę i czego się wystrzegać.
PoprzednieObraz 2 z 10Następne
Zrób research przed podróżą
Zanim odwiedzisz nowe miejsce warto sprawdzić, na jakie dolegliwości najczęściej zapadają tam turyści i na co szczególnie powinieneś uważać. Takie informacje znajdziesz m.in. na stronach rządowych czy podróżniczych. Jeśli obok haseł ‘Delhi Belly’ czy ‘Zemsta Faraona’ pojawią się kolejne, powinieneś zachować szczególną ostrożność w kwestii higieny, spożywanej wody oraz żywności. Gorący i wilgotny klimat sprzyja namnażaniu się bakterii w pokarmach, dlatego tak ważne jest zwracanie uwagi na to co, gdzie i w jakich warunkach będziesz jadł. Równie istotny jest sposób przyrządzenia produktów spożywczych, a konkretnie ich obróbka termiczna (gotowanie, smażenie lub pieczenie), bo zabija drobnoustroje. Uwaga! Jeśli padniesz ofiarą zatrucia pokarmowego, powinieneś przede wszystkim uzupełniać płyny i elektrolity oraz zastosować lek przeciwbakteryjny. Ale nie zakładajmy najgorszego. Oto kilka wskazówek, które pomogą ci tego uniknąć.
Fot. Highways England Company Ltd, Flickr
Zanim odwiedzisz nowe miejsce warto sprawdzić, na jakie dolegliwości najczęściej zapadają tam turyści i na co szczególnie powinieneś uważać. Takie informacje znajdziesz m.in. na stronach rządowych czy podróżniczych. Jeśli obok haseł ‘Delhi Belly’ czy ‘Zemsta Faraona’ pojawią się kolejne, powinieneś zachować szczególną ostrożność w kwestii higieny, spożywanej wody oraz żywności. Gorący i wilgotny klimat sprzyja namnażaniu się bakterii w pokarmach, dlatego tak ważne jest zwracanie uwagi na to co, gdzie i w jakich warunkach będziesz jadł. Równie istotny jest sposób przyrządzenia produktów spożywczych, a konkretnie ich obróbka termiczna (gotowanie, smażenie lub pieczenie), bo zabija drobnoustroje. Uwaga! Jeśli padniesz ofiarą zatrucia pokarmowego, powinieneś przede wszystkim uzupełniać płyny i elektrolity oraz zastosować lek przeciwbakteryjny. Ale nie zakładajmy najgorszego. Oto kilka wskazówek, które pomogą ci tego uniknąć.
Fot. Highways England Company Ltd, Flickr
PoprzednieObraz 2 z 10Następne
Lubisz nasze okazje?
Dodaj Fly4free.pl jako preferowane źródło w Google, a nasze artykuły będą częściej pojawiać się w Twoich wynikach wyszukiwania. Możesz to w każdej chwili zmienić.
Agnieszka Zawistowska Autor artykułu
Misją Fly4free.pl jest przedstawienie Ci najlepszych zdaniem naszej redakcji okazji na podróże. Opisujemy oferty znalezione przez nas w internecie i wskazujemy adresy internetowe, pod którymi samodzielnie możesz wykupić podróż lub elementy podróży. Ceny w artykułach są aktualne w chwili publikacji. Możemy otrzymywać wynagrodzenie od partnerów handlowych, do których Cię przekierowujemy.
Komentarze
Zaloguj się na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Bzdura! W krajach azjatyckich zwracaj uwagę tylko na to, czy miejsce jest oblegane.. Wtedy się nie otrujesz, a fakt czy kucharz ma czyste garnki czy ręce jest w tym wypadku nieistotny.. Artykuł pisał chyba ten, który podróżuje tylko palcem po mapie
Jesteś idiotą, przecież ta laska była chociażby w Nepalu. Odezwał się podróżnik na trasie Warszawa - radom.
Generalna zasada to właśnie NIE jeść z przydrożnych straganów! Nie ważne, że w kolejce stoi 100 Chińczyków! Oni mają w żołądkach inną florę bakteryjną i to samo danie, które mimo swojego zepsucia im nie zaszkodzi potrafi Europejczykowi zrobić z tyłka silnik odrzutowy. Przede wszystkim jeść w restauracjach (niekoniecznie tych najdroższych, ale bardzo uważać na te najtańsze - są najtańsze nie bez powodu).
Powyższej zasady nie trzeba stosować oczywiście w krajach wysoko rozwiniętych.
Wszystkie rady są dobre, ale przede wszystkim powinno się kupić jeszcze w Polsce probiotyki (w aptece bez recepty) i łykać je codziennie 10 dni przed wylotem i 10 dni od wylotu. Inna flora bakteryjna może spowodować objawy zatrucia nawet u najostrozniejszej osoby a mniej ostrożne i tak nie unikną wody z kranu (np podczas mycia zębów).
w Bangkoku spotkalem Polaka ktory przywiozl z PL konserwy i zupki chinskie
"lokalni mieszkańcy" ;P
Alkohol do posiłku pomaga bardziej niż probiotyki.
uwazam, ze to sprawa indywidualna jak czyjs zoladek zareaguje na miejscowe jedzenie. Jadlam z ulicznych straganow w Tajlandii, Indiach, Kambodzy i wielu innych miejscach, na Sri Lance pilam nawet milkshake'a z lodem zrobionym z kranowy i nic mi nie bylo... Za to podczas pierwszej egzotycznej podrozy (do Egiptu) zatrulam sie w hotelu, chociaz pilam tylko wode z butelki, takowej uzywalam tez do mycia zebow, jadlam tylko hotelowe jedzenie, nie jspozywalam warzyw ani owocow, ktore byly plukane w kranowie...Tak wiec nie ma reguly, czasem mam wrecz wrazenie, ze im bardziej o siebie chuchamy tym wiecej nam sie przytrafia...
w azji nikt w domu nie gotuje , bo sie nie opłaca, na ulicy po prostu jest taniej. U nas sanepid pilnuje , zeby nikomu sie cos takiego nie opłaciło , i na restauracje stac tylko wybranych , zreszta wiele mi znanych lokali juz pozamykano
Gdy z koleżanką byłyśmy w Tajlandii jadłyśmy z ulicznych straganów, różne jedzenie (kluseczki, spring rollsy, naleśniki, owady, pokrojone owoce, dumplingsy), chciałyśmy spróbować wszystkiego lokalnego, oprócz skorpionów :) I nawet wtedy gdy cała otoczka przygotowania dania pozostawiała wiele do życzenia to jedzenie było pyszne i nie miałyśmy żadnych problemów z żołądkiem. W czasie tej samej podróży byłyśmy w Singapurze, kolega zaprosił nas do restauracji, obie wzięłyśmy kurczaki no i po tych kurczakach miałyśmy problem, toaleta stała się naszym przyjacielem, dobrze że z Polski wzięłyśmy stoperan, ponieważ tego samego wieczoru jechałyśmy autobusem, bez toalety, do Malezji i obawiam się, że byśmy nie przetrwały bez tego leku :) Tak więc ja polecam stołowanie się na ulicy :):) Wg mnie najważniejsze aby jedzenie było przygotowywane przy nas, a nie wcześniej oraz zwróciłabym uwagę na soki owocowe zamknięte w butelkach leżące na słońcu, nie wiemy kiedy zostały przygotowane i jak długo leżą. Moja koleżanka się takim zatruła :(
Dokladnie! Teraz czlowiek tak na wszystko uwaza, a przeciez jak bylismy mali nie bylo chusteczek antybakteryjnych, probiotykow, jak cukierek spadl na ziemie to sie go z powrotem do buzi wkladalo. Co odwazniejsi pili wode nawet z kaluzy-i wszyscy zyjemy ;)
Strasznie mdły ten artykuł trochę truizmów trochę bzdur. Wszystko zależy od miejsca i pisanie globalnych ogólników nie ma żadnego sensu. Choć faktycznie jak nie będziesz jadł mięsa, owoców i warzyw jest spora szansa że unikniesz zatrucia ;)
"Ilosc ludzi"
najmądrzejszy komentarz pod tym artykułem!
Jedliśmy straganowe jedzenie w Tajlandii, Indonezji, Singapurze (to się pewnie nie liczy :)) i Sri Lance. Na Sri Lance nieco rzadziej, bo byliśmy z 7-letnim synem, a uliczne żarcie było dla niego zbyt ostre. Piliśmy za to sporo świeżych soków, a czy owoce były myte, nie wiadomo. Żadne z nas się nie przytruło, choć stoperan i probiotyki zawsze mam w apteczce. To jest chyba indywidualna wrażliwość organizmu. Znam ludzi, którzy pochorowali się w dobrych hotelach w Turcji...
Po przeczytaniu tego artykułu nasuwa się myśl : NIE JEDZ NIGDZIE I NICZEGO.
Ja po slimakach we francuskiej dobrej restauracji w Montpelier spedziłem całą noc na kiblu :(
W odróżnieniu od Tajlandii, gdzie po dwóch tygodniach żywienia sie gdzie popadnie nie miałem żadnych problemów. A próbowałem niemal wszystkiego.
tak jak chyba wiekszosc osob na tym forum .... zawsze jem na ulicy: tajlandia, kambodza, indie, singapur, chiny ... itp i jeszcze nigdy nic mi nie zaszkodzilo. wiem ze zwykle talerze sa tylko plukane w tej samej wodzie itp .... ale jest smaczne, swieze i jeszcze nigdy mi nie zaszkodzilo ...
"Używaj własnych sztućców" :O
M ma rację. Nie przypominam sobie,żebym miał kiedykolwiek problemy żołądkowe, a nie odmawiam sobie jedzenia nawet robali i innych "przysmaków" tradycyjnych dla kuchni kraju który zwiedzam. Zwracam uwagę właśnie na to, czy w tym miejscu jedzą także "lokalni" i piję wody butelkowane.
zawsze jak moge wybieam jedzenie uliczne, jest to tez to czego mi najbardziej brakuje w Europie i innych "cywilizacjach" :P
pech chciał, że podróżuje.. i wyzwiskami możesz co najwyżej obrażać tego, kogo masz w lustrze
Byłem w Maroku 2 razy, w hotelach 4* i 5*. Unikałem lokalnego jedzenia, na śniadaniach piłem tylko wodę z butelek/soki przy mnie wyciskane i herbatę (woda przegotowana) a i tak zawsze po 1-2 dobie pół dnia w toalecie a potem już w porządku :)
patrzymy co jedzą lokalni ....prosty przykład warszawa bazar na marywilskiej jest kilka barów wietnamskich
ale w jednym wietnamczycy się nie stołują a polacy co zamówią to pół porcji do kosza ;-)
w Azji patrz kto gotuje i jakie ma przy tym ruchy jak tnie gotuje itp
nie zapomnij o gorzałce łyk po i będzie w porządku
Tylko co wtedy pozostaje? ;)
Dla mnie to jest bardziej osobiste odczucie i znajomość swojego ciała, a przede wszystkim brak szczęścia/ karmy czy jak to jeszcze ludzie nazywają.
W Azji jadałem głównie ze straganów i jakiś lokalnych stołówek patrząc co mi będzie smakować a nie czy się zatruję. Nigdy mi nic nie było, a za to wylatując do teżje Azji zatrułem się w siecowym hotelu we Włoszech jedząc śniadanie.
