Tajlandia znów boi się utraty turystów. Powód? Fatalna jakość i zanieczyszczenia powietrza
Choć obowiązek zakrywania twarzy w związku z pandemią został zniesiony, wielu mieszkańców Tajlandii w dalszym ciągu nosi maseczki. Nie chodzi jednak o ryzyko zakażenia, a szkodliwą jakość powietrza. Japoński tygodni „Nikkei Asia” przekazał, że w pierwszej połowie lutego w popularnym wśród turystów Chiang Mai i innych regionach na północy kraju poziom zanieczyszczeń PM2.5 i PM10 osiągnął wartość 164, podczas gdy dopuszczalna norma to 150. W ten sposób obszar ten ten stał jednym z najbardziej zanieczyszczonych na świecie.
Teoretycznie jest na to wytłumaczenie. W porze suchej, która zwykle trwa od listopada do lutego jakość powietrza w Tajlandii ulega pogorszeniu. Często okres ten wydłuża się do połowy kwietnia, kiedy to rolnicy palą pola trzciny cukrowej, aby usunąć liście przed zbiorami. Władze twierdzą jednak, że obecne poziomy zanieczyszczenia przekraczają historyczne średnie, a dodatkowym problemem są emisje spalin samochodowych, z powodu których cierpią m.in. mieszkańcy Bangkoku i okolic.
Costa Brava od 2818 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Costa Blanca od 2540 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Bydgoszcz)
Costa del Sol od 2387 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Chopin)
Sytuacja stała się poważna już pod koniec stycznia, gdy organy środowiskowe przekazały, że około 380 tys. osób ma problemy z oddychaniem lub podrażnieniem oczu na skutek niskiej jakości powietrza. Premier Tajlandii Prayuth Chan-ocha zalecił wówczas firmom przejście na pracę zdalną, a mieszkańcom zakładanie masek przy każdorazowym wyjściu z domu.
Tamtejszy rząd podjął się nawet szeroko zakrojonych działań w walce z zanieczyszczeniami. W powietrze wzbiły się samoloty z technologią „zasiewania” chmur w nadziei na wywołanie opadów deszczu, a centrach wielu miast pojawiły się ogromne oczyszczacze powietrza. Eksperci są jednak zdania, że środki te nie dadzą oczekiwanych skutków. Podjęto również temat kilku ustaw dotyczących walki z zanieczyszczeniami, ale sprzeciw ze strony przedsiębiorstw, które podlegałyby surowszym przepisom sprawił, że prace odłożono.
Dalsze opóźnienia w tym zakresie mogą nie tylko zagrażać zdrowiu ludzi, ale także negatywnie odbić się na turystyce, która jest kluczowym motorem napędowym gospodarki kraju. Kriengkrai Thiennukul, przewodniczący Federacji Przemysłu Tajskiego przewiduje, że zagraniczni turyści mogą „odłożyć podróż do Tajlandii lub, co gorsza, wybrać zamiast tego wyjazd do innego kraju z czystszym powietrzem„.
W ostatnich miesiącach władze azjatyckiego kraju wprowadziły nową strategię promocji turystyki, opierającą się na długoterminowych pobytach zamożnych gości i turystyce medycznej. „Nikkei Asia” twierdzi, że sukces tych kampanii pozostaje niepewny, ponieważ podróżni chcący dbać o zdrowie mogą unikać miast przesyconych smogiem.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?