Tajlandia podnosi opłatę dla turystów aż o 50 proc. W sumie to już ponad stówka!
Jeszcze kilka lat temu Tajlandia uchodziła za jeden z najbardziej przyjaznych i tanich kierunków w Azji. Dziś kraj coraz wyraźniej pokazuje, że chce czerpać z masowej turystyki jak najwięcej i… wciąż szuka na to nowych sposobów.
Słoneczny Brzeg od 1609 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Modlin)
Złote Piaski od 1811 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Wrocław)
Alanya od 1931 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Poznań)
Wylatujesz z Tajlandii? Podatek wyjazdowy rośnie o ponad połowę
Tajski operator lotnisk Airports of Thailand potwierdził, że od 20 czerwca międzynarodowa opłata lotniskowa wzrośnie z 730 do 1120 bahtów (czyli ok. 125 zł). To podwyżka o ponad 50 proc. Nowe stawki obejmą sześć największych lotnisk w kraju, w tym Bangkok-Suvarnabhumi, Don Mueang, Phuket czy Chiang Mai. W praktyce oznacza to, że każdy turysta odlatujący z Tajlandii zapłaci równowartość około 125–130 zł więcej niż obecnie. Opłata będzie automatycznie doliczana do ceny biletu lotniczego, ale to nie znaczy, że nie płaci jej pasażer.
Władze tłumaczą decyzję koniecznością modernizacji infrastruktury lotniskowej i rosnącymi kosztami obsługi pasażerów. Część komentujących zwraca jednak uwagę, że Tajlandia coraz mocniej testuje cierpliwość turystów. W sieci pojawiają się głosy, że kraj, który żyje z turystyki, zaczyna przesadzać z dodatkowymi opłatami.
Zmian jest więcej. Krótsze pobyty, ubezpieczenia i nowe podatki
Podwyżka opłaty lotniskowej wpisuje się w szerszy plan zmian ogłaszanych przez tajski rząd.
Rząd mocno uderzył w tych obcokrajowców, którzy spędzali w Tajlandii długie miesiące, np. organizując sobie pracę zdalną spod palmy. Do tej pory po upływie 60 dni legalnego pobytu na wizie turystycznej, wystarczyło opuścić kraj chociaż na jeden dzień, żeby „zresetować” swój pobyt i móc dostać nową wizę na kolejne 2 miesiące. W efekcie bardzo popularną praktyką były tzw. „visa run”, czyli krótkie wyjazdy, głównie do Kambodży, po których cyfrowi nomadzi odnawiali swoje pobyty. Jednak na początku roku władze ograniczyły możliwość wielokrotnego przekraczania granicy oraz zaostrzyły przepisy imigracyjne.
– W przypadku przekraczania granicy Tajlandii przejściem lądowym, z ruchu bezwizowego można skorzystać tylko dwukrotnie w ciągu roku – podkreśla MSZ. – Teoretycznie nie ma ograniczeń w ruchu lotniczym, jednak częste korzystanie z ruchu bezwizowego może budzić zastrzeżenia służb lotniskowych i skutkować dodatkowym przesłuchaniem lub udzieleniem zgody na wjazd na okres krótszy niż 60 dni.
To jednak nie wszystko. Tajlandia pracuje również nad wprowadzeniem obowiązkowego ubezpieczenia dla turystów przekraczających granicę, a od dłuższego czasu wraca też temat specjalnej opłaty turystycznej pobieranej od zagranicznych gości. Według wcześniejszych zapowiedzi osoby przylatujące samolotem miałyby płacić dodatkowo 300 bahtów (ok. 34 zł) przy wjeździe do kraju.
Choć pojedyncze opłaty mogą wydawać się niewielkie, razem zaczynają tworzyć wyraźnie droższy model podróżowania po Tajlandii.
👉 Nowa stawka obejmie 6 największych lotnisk, m.in. Bangkok-Suvarnabhumi, Don Mueang, Phuket i Chiang Mai; opłata będzie automatycznie doliczana do biletu.
👉 Na początku roku Tajlandia zaostrzyła zasady długich pobytów: przejścia lądowe w ruchu bezwizowym tylko 2 razy w roku; częste wjazdy lotnicze mogą skutkować kontrolą i krótszą zgodą niż 60 dni.
👉 Rząd pracuje nad obowiązkowym ubezpieczeniem dla turystów oraz powrotem opłaty turystycznej przy wjeździe samolotem: 300 bahtów (ok. 34 zł).