Stracony rok dla podróżników? Nie! Te 9 pozytywnych wydarzeń daje nadzieję
Nawet w czasie pandemii, która przeorała nasze podróżnicze plany, miało miejsce kilka ,pozytywnych wydarzeń, które sprawiają, że rok 2020 niekoniecznie musimy spisać całkowicie na straty. Te pozytywne historie dają też nadzieje na lepszy 2021 rok. Zapraszamy Was na nasze tradycyjne podsumowanie mijających właśnie 12 miesięcy.
Koronawirus mocno pokrzyżował pla… dobra, wiecie co? Mamy już dość tych wstępów – każdy czytelnik i czytelniczka doskonale wiedzą, ile nerwów kosztował ich ostatni rok, ile podróży im odwołano i o zwrot jakiej kasy musieli się napocić u linii lotniczych. 2020 to nie był dobry rok. Ale mimo wszystko spróbujemy znaleźć w nim kilka pozytywów. Po co? Bo okazuje się, że były też dobre historie. Takie, które mogą wlewać nadzieję na to, że wkrótce będziemy wracali do względnej normalności, a wraz z jej nastaniem, także do regularnego podróżowania. Zapnijcie więc pasy, czas na Petardy 2020 roku.
1. Podróżowanie tanie jak nigdy
Rok 2020 upłynął nam pod znakiem podróżniczego postu – najpierw od połowy marca przez 3 miesiące obowiązywał zakaz regularnych lotów międzynarodowych z Polski, a później, gdy jesienią pojawiła się druga fala pandemii, sami przewoźnicy zdecydowali za nas, drastycznie ograniczając swoje siatki połączeń. Jednak w tym krótkim, kilkumiesięcznym okienku, które mieliśmy, podróżowanie było tanie jak nigdy. Linie lotnicze starały się nas zachęcić do podróżowania, jak tylko mogły, a ceny noclegów też były niezwykle atrakcyjne – i nie chodzi tu tylko o zwykłe hotele czy apartamenty, ale też prawdziwe perełki, na których w normalnych czasach nie byłoby stać przeciętnego Kowalskiego. Pośród wakacyjnych wyjazdowych opcji warto wyróżnić jedną z nich, czyli…
2. ... #LOTnaWakacje
Odrzućmy na chwilę dyskusje na temat zasadności pomocy publicznej czy kontrowersje związane z akcją #LOTdoDomu i przyznajmy, że był to po prostu kawał dobrej roboty, dzięki któremu tysiące Polaków mogły wyjechać na wakacje i to w kierunkach, o których w zeszłym roku nikomu się nie śniło. Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że operacja ta została ogłoszona praktycznie w ostatniej chwili (koniec czerwca, start lotów od początku lipca), a dodatkowo jej skala była bardzo duża – LOT ogłosił bowiem ponad 100 tras z 10 polskich lotnisk do 36 europejskich kurortów i innych wakacyjnych miejsc. Akcja okazała się sukcesem – w ciągu dwóch letnich miesięcy z wakacyjnych połączeń LOT skorzystało ponad 300 tysięcy pasażerów. Oczywiście, pisząc o tego typu akcjach trzeba też wspomnieć o tym, że także LOT mocno “inwestował” w pasażerów – ceny do Grecji czy Hiszpanii nierzadko zaczynały się od 99 PLN w jedną stronę, czyli poziomu, jakiego w LOT dawno nie widzieliśmy. W tym kontekście warto dodać jeszcze jedną rzecz, która – jak pisze szef Fly4free.pl Kamil Lodziński – nie jest lotniczym hitem, ale właściwie cudem.
3. Brak spektakularnych bankructw
Owszem, pożegnaliśmy się w tym roku z Flybe czy Air Italy, a Norwegian złożył wniosek o ochronę przed wierzycielami, ale przecież jeszcze wczesną wiosną wydawało się, że linie lotnicze będą padały jak muchy. W tym przypadku największą zasługę ponoszą rządy poszczególnych państw, które wpompowały grube miliardy w ratowanie swoich narodowych przewoźników, przedłużając ich byt. Czy równie dobry bilans upadłości zanotujemy w 2021 roku? Wszystko z całą pewnością będzie zależało od skuteczności szczepionki na koronawirusa i tego, jak będzie się rozwijała pandemia, a co za tym idzie – jak szybko rynek lotniczy wróci do kształtu i liczb choćby zbliżonych do poziomu sprzed pandemii. Brak spektakularnych bankructw miał też jeszcze jedną dobrą stronę – zdecydowana większość pasażerów z setek tysięcy odwołanych lotów otrzymało z powrotem swoje pieniądze, co z pewnością nie byłoby możliwe w przypadku fali bankructw. Jasne, proces odzyskiwania pieniędzy to była droga przez mękę pełna krwi, potu i łez (a przewoźnicy wcale nie ułatwiali), jednak ostatecznie chyba się udało.
4. Hitowe turystyczne miejsca opustoszały
“Be careful what you wish for”, czyli uważaj, o czym marzysz – takie mam pierwsze skojarzenie, gdy przypomnę sobie o mieszkańcach Barcelony, Wenecji czy Dubrownika, narzekających na turystyczny tłok i marzących o tym, żeby mieć trochę spokoju. No to… teraz mają, jednak z pewnością nie są z tego zadowoleni. I choć pewnie ludzie żyjący z turystyki w tych najbardziej hitowych miejscach mają powody do narzekania, my wpisujemy ten punkt na listę hitów. Bo kto decydował się na podróże w tym roku, mógł być w szoku, widząc piękne, zazwyczaj zatłoczone miejsca, tym razem kompletnie bez tłumów. A z punktu widzenia turysty, to z pewnością duży plus.
5. Przywrócenie MAX-ów do latania
Największą miarą skali pandemii jest to, że jeden z najgorętszych tematów ubiegłego roku w tym… przestał właściwie interesować ludzi. Z drugiej strony – chyba mało kto się spodziewał, że trwające od wiosny 2019 roku globalne uziemienie MAX-ów potrwa tak długo. Z drugiej strony wypada chyba faktycznie uwierzyć, że po tak długim czasie wszystkie usterki w tym samolocie zostały usunięte i maszyna będzie w pełni bezpieczna. Jej przywrócenie do latania jest kluczowe dla branży lotniczej, bo nie da się ukryć, że jest to bardzo ekonomiczny samolot, który znacząco zmniejsza koszty operacyjne, a to coś, czego przewoźnicy bardzo w tej chwili potrzebują. Choć oczywiście pozostaje jedno ważne pytanie: czy przewoźnicy będą musieli przekonywać pasażerów, że MAX-y są bezpieczne? Jeszcze przed pandemią wielu ludzi zarzekało się, że po dwóch katastrofach i globalnym uziemieniu więcej nie wsiądą do tej maszyny. Czas pokaże – my w każdym razie jesteśmy pozytywnie nastawieni i czekamy na powrót MAX-ów w 2021 roku
6. Otwarcie nowego lotniska w Berlinie
Jeszcze kilka lat temu w Niemczech nie brakowało głosów, że z powodu ciągłych opóźnień i niedoróbek najlepiej byłoby… zburzyć to lotnisko i zbudować od nowa, ale ostatecznie dokonano niemożliwego i 9 lat po pierwotnym terminie najbardziej pechowe lotnisko w Europie zostało otwarte. Port lotniczy Berlin Brandenburg to zdecydowanie nowa jakość podróżowania dla pasażerów ze stolicy Niemiec, ale też wielu Polaków z zachodniej części naszego kraju, którzy chętnie podróżują właśnie z Berlina.
7. Wizz Air w Rzeszowie i nowe linie w Polsce!
Dla polskich lotnisk to był zdecydowanie fatalny rok, dlatego tym bardziej warto podkreślić pozytywne wydarzenia, jeśli chodzi o siatki połączeń z portów w naszym kraju. Nie było ich wiele: na pewno największym echem odbije się pojawienie się linii Wizz Air w Rzeszowie. Co prawda termin uruchomienia pierwszej trasy nie mógł być gorszy (z powodu pandemii połączenie do Eindhoven będzie w nowym roku miało kilka tygodni przerwy), ale to i tak świetne wieści dla Podkarpacia, bo pojawienie się “landrynki” oznacza zmniejszenie zależności od Ryanaira, który do tej pory był w Rzeszowie low-costowym monopolistą. W czołówce nowych przewoźników z pewnością należy też wspomnieć o linii KLM, która pojawiła się na lotnisku w Poznaniu i rozpoczęła regularne loty do Amsterdamu, a także linii Luxair – nowym przewoźniku w Krakowie. Honorowe miejsce na liście należy się też dla lotniska w Modlinie, gdzie po latach oczekiwania w końcu pojawi się inna linia niż Ryanair – będzie to ukraiński low-cost SkyUp, który uruchomi stąd trasę do Kijowa.
8. Poznaj swój kraj
Skoro w mijającym roku nie można było za bardzo podróżować po świecie, to wielu z Was ruszyło w wojaże po Polsce i odkrywało uroki naszego kraju. Te znane i najbardziej popularne miejsca, ale też te bardziej zapomniane, które w 2020 roku przeżyły renesans zainteresowania. I to chyba jedyny podróżniczy pozytyw z tego fatalnego roku – że choć trochę nauczyliśmy się doceniać miejsca położone bliżej naszego miejsca zamieszkania.
9. Wizz Air rośnie jak na drożdżach
Gdy inne linie zawieszały trasy i zwijały się, Wizz Air był w szczycie pandemii zieloną wyspą optymizmu w morzu beznadziei. Przewoźnik jako pierwszy wznowił loty na szerszą skalę i ogłaszał otwieranie nowych baz operacyjnych i dziesiątek połączeń. W sumie Wizz Air uruchomił lub ogłosił otwarcie aż 14 baz operacyjnych i ponad 270 nowych tras od wybuchu pandemii. Rozmach Wizza robi wrażenie: na największą uwagę zasługuje m.i. uruchomienie baz operacyjnych na lotnisku Mediolan Malpensa czy w Tiranie, ale też podbój Norwegii, gdzie Wizz Air uruchomił kilkanaście tras krajowych. Oczywiście nie wszystko szło jak z płatka – największe problemy z rozwojem siatki połączeń Wizz Air notował… na swoim macierzystym rynku, czyli na Węgrzech, gdzie z powodu restrykcji musiał drastycznie ściąć swoją siatkę połączeń. Nie udało się też jeszcze uruchomić linii Wizz Air Abu Dhabi, bo także tu plany pokrzyżował koronawirus. Ale wszystko wskazuje na to, że już w połowie stycznia “landrynka” na dobre zagości w Zatoce Perskiej.