Lichwiarski kurs hrywny szokuje! A mnóstwo kantorów w ogóle wstrzymało skup
Pierwsze sygnały o problemach ze sprzedażą hrywny zaczęły się przewijać wczoraj wieczorem. Na kilku grupach ludzie pytali, czy i gdzie można wymienić ukraińską walutę na złotówki. Sprawdziliśmy więc, czy faktycznie jest z tym problem i próbujemy dowiedzieć się, na czym on polega.
Alanya od 2299 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Olsztyn – Mazury)
Złote Piaski od 1599 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Ayia Napa od 2149 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Wiele kantorów wstrzymało skup hrywny
Obdzwoniliśmy więc kilka kantorów w różnych miastach, m.in. w Krakowie, Katowicach, Warszawie i Przemyślu. Wszystkie potwierdziły, że obecnie wstrzymały skup zarówno hrywny, jak i rubla.
O ile w przypadku rubla łatwo wyjaśnić to kursem, który ekstremalnie poleciał w dół (z delikatnym odbiciem dziś rano), o tyle hrywna jest nieznacznie tańsza niż chociażby 17 lutego. Jak więc to wyjaśnić?
KURS RUBLA:
KURS HRYWNY:
Oczywistym jest, że wpływ na to ma sytuacja związana z inwazją Rosji na Ukrainę. Ale o co konkretnie chodzi? Zasięgnęliśmy opinii u eksperta od rynków walutowych, który podkreśla, że kurs może być świetny, ale jeśli na rynku nagle mamy nadmiar waluty, to… faktycznie może się tak dziać.
– Trzeba pamiętać, że kantorów tak naprawdę nie interesuje kurs sam w sobie. Zarabiają bowiem na tzw. spreadzie, czyli różnicy między ceną sprzedaży i kupna. Ponieważ mnóstwo ludzi przyjechało do Polski z gotówką, w kantorach może być jej nadmiar. A żaden kantor nie zaakceptuje takich transakcji, jeśli nie będzie miał gwarancji, że za chwilę sprzeda walutę – wyjaśnia Andrzej Domański, ekonomista i analityk rynków finansowych.
Ekspert wskazuje też na jeszcze jedną przyczynę, która może znacząco wpływać na sytuację.
– Nie bez znaczenia może być też fakt, że część Ukraińców mieszkających w Polsce kupowało hrywny i wysyłało je na Ukrainę, tworząc naturalny popyt na tę walutę. Teraz z dużym prawdopodobieństwem wolą wysyłać twardą walutę, np. dolara – dodaje.
Nie brakuje też lichwiarskich kursów, ale i… gestów pomocy
W trakcie poszukiwań natrafiamy jednak na kantor, który – przynajmniej w teorii – wciąż skupuje hrywnę. Kurs jednak jest absolutnie zaporowy, a wręcz lichwiarski. Jeśli chcielibyśmy bowiem sprzedać obecnie 100 hrywien, to dostaniemy za nie jedynie 1 PLN. Ale gdybyśmy chcieli już w kantorze kupić trochę ukraińskiej waluty, to zapłacimy zupełnie normalną stawkę – 13,40 PLN. Wcale nie lepiej kształtuje się sytuacja rubla. Sprzedaż 100 rubli sprawi, że w zamian również dostaniemy zaledwie 1 PLN, ale w przypadku zakupu – przyjdzie nam zapłacić za nie 5,70 PLN.
To duża miejska sieciówka, ale po kontakcie telefonicznym okazuje się, że nawet po tak zawyżonym kursie waluty chwilowo wymienić nie można. A właściwie można ją kupić, ale nie da się sprzedać. Przynajmniej w dwóch pierwszych z brzegu oddziałach.
Na szczęście nie wszyscy postanowili żerować na wojnie i trudnej sytuacji Ukraińców. Jedną z nielicznych sieci kantorów wciąż skupujących walutę jest sieć TAVEX, który ma oddziały w kilku miastach Polski (m.in. Wrocławiu, Gdyni czy Warszawie). Jego szef poinformował na Linkedinie, że ustalają sztywny kurs – zarówno dla skupu jak i sprzedaży hrywien. Zapewnia, że w taki sposób chce dołożyć do cegiełkę do pomocy Ukraińcom. Liczy, że znajdą się chętni, by odkupić od niego trochę waluty – nie dlatego, że potrzebują, ale dlatego, że wiedzą, że komuś to pomoże.
– Hrywnę skupujemy bardzo często od ludzi, którzy z Ukrainy uciekli. Nie mają przy sobie innych pieniędzy niż waluta, którą jeszcze tydzień temu się swobodnie posługiwali – napisał Aleksander Pawlak, dyrektor generalny. – Żeby móc kontynuować skup, potrzebujemy też móc tę walutę sprzedać. Jako jeden z ostatnich skupujących hrywny w Polsce chcemy ten status utrzymać, dlatego ustawiliśmy sztywny kurs 9 PLN za 100 UAH. Dokładnie taki sam kurs jest w przypadku skupu i sprzedaży – dodaje.