Spieszcie się zwiedzać Dubrownik. Perła Chorwacji wprowadzi radykalne limity dla turystów
Dubrownik krótko cieszył się z ogromnego wzrostu popularności, który zawdzięczał m.in. „Grze o tron”. W sezonie wakacyjnym tłumy turystów były tak duże, że miasto musiało wprowadzić limity odwiedzających. Przy bramach wjazdowych za miejskie mury zainstalowano kamery, których zadaniem było zliczanie liczby turystów – górny limit na ten sezon ustanowiono na 8 tys. turystów dziennie.
– Ale okazało się, że to zdecydowanie za dużo, dlatego w ciągu najbliższych dwóch lat zmniejszymy limit odwiedzających stare miasto do poziomu 4 tys. turystów dziennie – mówi Mato Franković, który w czerwcu został wybrany na burmistrza Dubrownika.
Miasto nie ma zresztą innego wyjścia, bo w zeszłym roku UNESCO ostrzegło, że jeśli tłumy nie zostaną ograniczone, to Dubrownik zostanie wypisany z listy światowego dziedzictwa. Z napływu turystów bardzo niezadowoleni byli też mieszkańcy.
– Nie zostałem wybrany po to, aby sprawiać ludziom radość, ale po to, by podnieść jakość życia w mieście. Z pewnością nie wszyscy będą z tych zmian zadowoleni, ale chodzi mi o to, by także jakość wizyt turystów była wyższa. A w obecnej sytuacji jest to niemożliwe – mówi Franković.
I choć zdaje sobie sprawę, że miasto straci na tej operacji miliony euro, to z pewnością zyska w dłuższej perspektywie.
Największe problemy są z dużymi statkami wycieczkowymi. W 2016 r. do brzegu przybiło aż 529 statków, na pokładzie których było prawie 800 tys. turystów. Z pewnością liczba statków zostanie zmniejszona, a harmonogram ich przybijania do portu będzie zmieniony.
– Największe problemy mamy w czwartki, piątki i soboty. Składają się na to kłopoty ze statkami wycieczkowymi – nie może być tak dłużej, że od godz. 8 do 14 przypływa sześć wielkich statków, a po godz. 14 port stoi pusty – mówi Franković.
Dotychczasowy rekord liczby turystów odwiedzających stare miasto w Dubrowniku miał miejsce w sierpniu ubiegłego roku, gdy jednocześnie przebywało tam ponad 10,5 tys. gości.