Kolejne rajskie wyspy w Tajlandii wprowadzają zakaz noclegów. Będą też inne ograniczenia
Rząd Tajlandii podjął kolejną decyzję, która ogranicza ruch turystyczny w popularnych zakątkach. Po zamknięciu Maya Bay, jednej z najsłynniejszych zatok tego kraju, na listę chronionych miejsc trafią też tropikalne i piękne Similany.
Zgodnie z nowym prawem, od 9 października tego roku, turyści nie mogą już nocować na wyspach. Do tej pory jedyną opcją zakwaterowania były bungalowy i namioty, a mniej lub bardziej znane sieci hotelowe mimo wielu prób nie były w stanie przeforsować swoich potencjalnych inwestycji.
Ale teraz nawet te podstawowe wersje noclegu będą dostępne jedynie w nielicznych przypadkach. Wyjątkiem będą klienci licencjonowanych firm nurkowych, a ich liczba ma być kontrolowana i ograniczona. Dodatkowo liczba odwiedzających Similany znacznie spadnie.
Od 1 stycznia 2019 każdego dnia maksymalnie może przypłynąć tu 3325 osób, choć dziś średnio jest ich prawie o 2 tysiące więcej. Zakazane będą też łodzie, które przewożą więcej niż 100 osób.
Similany to archipelag jedenastu rajskich wysp, z czego trzy są zupełnie niedostępne dla ludzi ze względu na ochronę przyrody. Często mówi się o nich, że to najpiękniejsze wyspy Tajlandii, choć nie aż tak popularne jak Phi Phi, Krabi czy Phuket. Szacuje się, że tutejsze rafy koralowe mają nawet 5 tys. lat. Od 1982 roku Similany są parkiem narodowym, a Tajlandia czyni starania by wpisać go na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Krajobraz jest typowo rajski, z bujną tropikalną dżunglą na lądzie, białym piaskiem na plażach, szmaragdową wodą i setkami gatunków ryb pod jej powierzchnią. Wyspy są popularnym miejscem do nurkowania i z całego świata przyciągają amatorów tego sportu. Cały park jest otwarty wyłącznie od 15 października do 16 maja każdego roku.
Jak wiele innych miejsc na świecie, Similany stały się ofiarą własnej popularności. Po długich rozważaniach Tajlandia postanowiła zadbać o ochronę przyrody, zdając sobie sprawę, że jeśli dalej pozwoli się w tak dużym stopniu wpływać turystom na niszczenie raf i krajobrazów, niedługo nie będzie co oglądać.
W ubiegłym tygodniu rząd ogłosił, że tymczasowe zamknięcie Maya Bay zostanie przedłużone. Choć początkowo popularna zatoka miała być niedostępna dla turystów jedynie przez 4 miesiące, teraz zamknięto ją do odwołania.
– Potrzebujemy co najmniej roku, dwóch lat, a może nawet więcej, aby środowisko mogło się odbudowować – powiedział Thania Nethitkammakul, dyrektor generalny Departamentu Parków Narodowych, Ochrony Przyrody i Roślin.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?