Jedno z największych lotnisk w Europie wyrzuci tanie linie i czartery. Przeniesie je… do czegoś na kształt lotniska w Radomiu
Zwolennicy budowy lotniska w Radomiu zyskali właśnie poważny argument: holenderski rząd poinformował właśnie Komisję Europejską, że planuje przenieść z lotniska Schiphol w Amsterdamie część operacji typu point-to-point, czyli tanich linii i czarterów. Dokąd? Na nowo budowane lotnisko Lelystad
O planach ograniczenia operacji niektórych przewoźników w Amsterdamie mówiło się od dawna. Nic w tym dziwnego – Schiphol to trzecie największe lotnisko w Europie, które w zeszłym roku obsłużyło ponad 68,5 mln pasażerów i pęka w szwach. Lotnisko jest blisko osiągnięcia wszelkich maksymalnych limitów – w zeszłym roku zanotowano na nim aż 496 tys. operacji lotniczych, podczas gdy górna granica, powyżej której lotnisko nie może się rozwijać, wynosi 500 tys. operacji.
Stąd propozycja złożona przez rząd do Brukseli, by trochę rozładować ruch w Amsterdamie. Jak wygląda w szczegółach? Tak jak w przypadku Lotniska Chopina, które chce przenieść tanie linie i czartery do Radomia, chodzi o administracyjny podział ruchu, czyli przeniesienie niektórych kategorii operacji na drugie lotnisko. Koniecznym warunkiem jest to, by oba porty lotnicze znajdowały się w obrębie jednej metropolii i miały tego samego operatora.
Jakie zmiany?
W myśl holenderskiej propozycji, część przewoźników typu point-to-point przeniesie się na nowo budowane lotnisko Lelystad, które ma być dedykowane liniom niskokosztowym i czarterom. Znajduje się ono 50 kilometrów od Amsterdamu i ma zostać oddane do użytku w 2020 roku, choć jak przypomina portal ch-aviation, inwestycja już teraz ma roczne opóźnienie.
Holandia definiuje przewoźników point-to-point jako linie, gdzie odsetek pasażerów transferowych wynosi mniej niż 10 proc. pasażerów korzystających z lotniska Schiphol. Holenderskiemu rządowi najbardziej zależy na uwolnieniu slotów w Amsterdamie w porannej (7:20-11) i wieczornej (18-21:39) fali przylotowej, gdy lotnisko jest szczególnie zakorkowane.
W dokumencie znalazła się też proponowana lista połączeń, które miałyby być przeniesione do Lelystad. To głównie trasy wakacyjne do kurortów z basenu Morza Śródziemnego, ale też długodystansowe trasy czarterowe jak Punta Cana, Cancun i Montego Bay. Na liście kierunków, które mogą być przeniesione, znalazły się też niektóre drugorzędne lotniska w dużych miastach, gdzie latają low-costy jak Berlin Schonefeld, Sabiha Gokcen w Stambule, Pairs Orly, Londyn Luton, Stansted i Southend.
Ryanair już krytykuje
Ch-aviation zauważa, że spośród tanich linii operujących na amsterdamskim lotnisku najmocniej ucierpią tacy przewoźnicy jak Transavia, easyJet, Vueling i Corendon. A także Ryanair, którego szef Michael O’Leary zdążył już skrytykować nowe lotnisko, gdzie jego linia miałaby się przenieść.
– Chcemy mocniej rozwijać się w Amsterdamie i innych portach w tym kraju, ale czujemy, że władze Holandii blokują nas. A ta sytuacja sprzyja tylko drogiemu przewoźnikowi KLM i wysokim cenom biletów. Prawdziwe wzrosty i spadek cen w branży lotniczej w Holandii przyniesie Ryanair i inne tanie linie. – Na nowym lotnisku możemy dostać maksymalnie kilka lotów dziennie. To chyba jakiś żart. Potrzebujemy lotniska, z którego moglibyśmy realizować 100 lotów dziennie – powiedział kilka miesięcy temu O’Leary.
Komisja Europejska czeka teraz na opinie zainteresowanych stron (m.in. linii lotniczych) do 7 września.
Warto śledzić, jak dalej potoczy się ta historia, bo już wkrótce podobną sprawę będziemy mogli obejrzeć w Polsce. Przypomnijmy, że władze Lotniska Chopina planują przenieść część operacji do mocno rozbudowanego lotniska w Radomiu. Według zapowiedzi PPL, pierwsze samoloty mają wylecieć z Radomia w 2020 roku.