Sankcje UE mogą uziemić linie w Rosji na długie miesiące! Muszą oddać setki samolotów
Sankcje wprowadzone przez Unię Europejską w związku z brutalną agresją Rosji na Ukrainę bardzo boleśnie dotykają rosyjską branżę lotniczą. W niedzielę wieczorem Unia Europejska zapowiedziała zamknięcie swojej przestrzeni powietrznej dla samolotów z Rosji (zarówno regularnych pasażerskich, czarterowych jak i prywatnych maszyn należących do oligarchów), a wcześniej ogłoszono zakaz sprzedaży samolotów oraz części zamiennych dla firm z Rosji. A nawet ich transportu do Rosji, co było powodem, dla którego linia KLM w trybie pilnym zawróciła w sobotę swoje samoloty lecące do tego kraju. Jednak najbardziej bolesnym elementem sankcji może być nakazanie europejskim firmom leasingowym natychmiastowego rozwiązania kontraktów z liniami z Rosji i odzyskanie w ciągu 30 dni ich samolotów.
Marsa Alam od 2447 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Poznań)
Thassos od 2520 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Sharm El Sheikh od 2974 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Rzeszów)
Co to oznacza dla linii? Większość czytelników zapewne doskonale wie, że w zdecydowanej większości linie lotnicze nie kupują nowych samolotów, tylko leasingują je od wyspecjalizowanych firm, płacąc im comiesięczne raty za użytkowanie tych maszyn. Umowa między leasingodawcą i przewoźnikiem zakłada klauzule, w ramach których samolot musi być czym prędzej zostać zwrócony do właściciela. Takie sytuacje miały miejsce na kilka dni przed rozpoczęciem rosyjskiej inwazji, gdy ukraińskie linie zostały zmuszone do tego, by ze względów bezpieczeństwa przenieść swoje samoloty na teren krajów Unii Europejskiej. I tak będzie teraz z Rosją, choć skala tej operacji jest znacznie większa.
Linie lotnicze w Rosji w sumie dysponują flotą ponad 980 pasażerskich maszyn, z których ponad 550 jest leasingowanych przez firmy zagraniczne. To ogromna liczba.
Zdecydowanie najwięcej „swoich” samolotów w Rosji mają leasingodawcy z Irlandii – to aż 238 maszyn o rynkowej wartości 4,1 mld USD. Największy lotniczy leasingodawca świata, czyli firma AerCap, ma w Rosji 154 samoloty wyleasingowane do różnych firm. Ich wartość to 2,2 mld USD, a jak dodaje „Financial Times”, stanowią one 5 procent całej globalnej floty linii.
Kolejne irlandzkie firmy z największą liczbą „rosyjskich” samolotów to SMBC Aviation Capital (maszyny o wartości 1,3 mld USD) i Avolon (266 mln USD).
Tylko te liczb jasno pokazuje, że rosyjska branża lotnicza stoi w obliczu katastrofy i ogromnych ograniczeń w ruchu pasażerskim, jeśli te samoloty zostaną odebrane liniom w terminie. No właśnie – czy tak się jednak stanie?
– Wszyscy leasingodawcy mają swoje specjalne zespoły, których zadaniem będzie ściągnięcie samolotów z Rosji w jak najszybszym terminie, ponieważ nikt nie wie, na jak długo zostaną one uziemione – mówi jeden z przedstawicieli firm leasingowych w „Financial Times”.
W serwisie Simple Flying czytamy, że odbieranie maszyn już się zaczęło – należący do irlandzkiej firmy leasingowej Boeing 737 linii Pobeda nie dostał zgody na powrót do Rosji po wylądowaniu na lotnisku w Stambule.
Przedstawiciele firm leasingowych przyznają jednak, że 30 dni na odzyskanie samolotów to ogromne wyzwanie.
– Z jednej strony to bardzo mało czasu, z drugiej to będzie ogromne logistyczne wyzwanie. Może się to zresztą okazać całkowicie niemożliwe z uwagi na zwiększające się restrykcje w przestrzeni powietrznej dla rosyjskich linii – komentuje Rob Morris, szef firmy konsultingowej Ascend by Cirium.
Większy problem: brak części zamiennych
Kluczową kwestią jest też zakaz sprzedaży i transportu części zamiennych, który może sprawić, że wiele rosyjskich samolotów i tak zostanie uziemionych. Ogromne problemy ma na przykład Aerofłot, który serwisuje dużą część swojej floty w Niemczech. Niektóre firmy już zapowiedziały, że wstrzymują jakiekolwiek usługi dla rosyjskich linii. Tak jak choćby Rolls-Royce, który od 25 lutego przestał w trybie natychmiastowym serwisować silniki linii Aerofłot. To jeszcze większy problem dla rosyjskich przewoźników – z wyliczeń Komisji Europejskiej wynika, że 75 procent samolotów pasażerskich w Rosji powstaje w Europie i USA. Brak części zamiennych oznacza z kolei, że rosyjskie linie będą zmuszone do uziemiania samolotów w przypadku awarii, co w sytuacji przeciągającej się agresji na Ukrainę (oraz sankcji) może doprowadzić do niemal całkowitego zamknięcia ruchu lotniczego w Rosji.