REKLAMA

Samotny facet na wyjeździe. Gwarancja kłopotów czy niezrozumienie?

lotnisko facet
Foto: mimagephotography / Shutterstock

Chłopak, mężczyzna, facet – i podróż, w której nie ma stałego towarzystwa. Czy nie jest to gwarancja wpakowania się (niekiedy) w dziwne sytuacje?

Na temat samotnego podróżowania dziewczyn i kobiet, niezależnie od obranego kierunku wyjazdu, wylano już morze atramentu, także na naszych łamach. Zastanawiające jest jednak to, że o drugiej możliwości, czyli problemach związanych z męskim podróżowaniem w pojedynkę, próżno szukać wielu informacji.

Czyżby temat nie istniał lub był nieistotny? Błąd! Problem w tym, że dotyka on wielu różnych aspektów, w tym takich, które dla części mężczyzn są po prostu niewygodne lub wstydliwe.

Zajrzyjmy nieco głębiej. Co z tymi facetami-podróżnikami?

Samotny chłopak w podróży oznacza tylko jedno?

– Poczułem się jak jakiś seks-turysta. Podczas zameldowania odnotowałem dziwne uśmieszki ze strony personelu i pytania, czy na pewno będę sam. Później nastąpiły już mniej dwuznaczne sugestie, że są takie ulice w Bangkoku, gdzie mogę mieć towarzystwo. A kolejnego dnia, wracając do pokoju, na stole zastałem ulotki „pań do towarzystwa” – zżyma się Maciek, mój kolega-podróżnik, z którym byłem m.in. w Meksyku i w krajach Azji Południowo-Wschodniej.

O co chodzi? O traktowanie samotnie podróżującego mężczyzny jak potencjalnego „samca napakowanego chucią i testosteronem„, który podczas każdego wyjazdu chce dosłownie rzucić się na każdą dziewczynę, traktując wszystkie napotkane kobiety jako obiekt seksualny. A jeszcze gdy rezerwuje osobny pokój, nie daj Boże w lepszym standardzie – sprawa dla wielu osób jest jasna.

Tak, drogie Panie – jednoznaczne szufladkowanie osób samotnie przemierzających świat, to nie jest problem, który dotyka tylko piękniejszą płeć.

Wielu facetów w tym momencie może puknie się w głowę, ale… od takiego pukania nie zmienicie rzeczywistości. A bywa ona bardzo prozaiczna: są kraje, gdzie każdy samotnie podróżujący Europejczyk, Amerykanin czy Australijczyk może zostać zaliczony do grupy, którą eufemistycznie można nazwać „poszukiwaczami przygód z kobietami”.

* * *

W czym problem, powiecie? Cóż, niekiedy to kwestia poczucia humoru, zaufania do drugiej osoby, drobnej niedogodności – ale czasami bywa dość nieprzyjemnie

Pomyłka

Wspomniałem Maćka i to, w jaki sposób „podsumowano go” w Bangkoku? Zmieńmy zatem kontynent na Afrykę, kraj na RPA, a osobę na znanego w wielu kręgach forumowicza, który prosił, aby nie ujawniać publicznie jego nicka.

– Dobry hotel w Johannesburgu, wyjazd służbowy, firma płaci za przeloty i zakwaterowanie, więc jest na bogato. Lecę sam, na stoliku w pokoju hotelowym ulotki przybytków, które opierają się na prostej zasadzie: seks za pieniądze. Nie zdążyłem sprzątnąć tego ze stolika, zadzwoniła na Skype moja dziewczyna, podczas rozmowy włączyliśmy kamerki – opowiada mi nasz forumowicz, którego złapałem na jednym z komunikatorów. – Zgadnij, co pierwsze rzuciło jej się w oczy? Oczywiście te nieszczęsne dziewczyny do towarzystwa, których anonse dostrzegła na stoliku. I nie pomogło tłumaczenie, że „kochanie, to tylko ulotki, nie są moje, nie zamawiałem ich, to jakieś nieporozumienie”. Zakończyła gwałtownie rozmowę, do końca mojego wyjazdu nie zadzwoniła już więcej, po powrocie wiele dni musiałem odkręcać całą sytuację – gorzko puentuje nasz forumowicz.

Ponownie: na pozór drobiazg, ot, kwestia zaufania. A jednak, gdyby zastanowić się nad tym nieco głębiej, problem jest wielowątkowy. Zajrzyjcie chociażby do internetu, na przeróżne grupy podróżnicze, gdzie udzielają się m.in. kobiety-turystki.

Niekiedy (w ich wynurzeniach) wystarczy drobiazg, komplement rzucony pod adresem samotnie podróżującej kobiety – aby być uznanym za napastnika, natręta, osobę która zapewne ma niecne zamiary i myśli tylko o jednym. A co z drugą stroną?

Aby być precyzyjnym: nie chodzi mi o faktyczne działania, mogące nosić znamiona napastowania o podłożu seksualnym skierowane w stronę podróżniczek wyjeżdżających samotnie. Chodzi mi o to, że podejrzanie łatwo można wpaść w tendencję do szufladkowania również mężczyzn, którzy preferują samotne podróże.

Tłumaczenie kolejnej osobie, że bycie facetem w podróży nie oznacza uganiania się za każdą dziewczyną, która na drzewo nie ucieka – bywa po prostu męczące.

I tak, sugestie że zapewne najczęściej odpalaną aplikacją przez facetów w podróży, zamiast Map Google czy Booking.com jest Tinder – być może dla pewnego grona mężczyzn-turystów są powodem do zadowolenia bądź podbudowaniem ego. Ale dla reszty są po prostu obraźliwe.

– Ja po prostu lubię sam podróżować. To, o co mnie pytasz, czyli traktowanie mnie jak kolesia z kasą, który chce się zabawić, to mój podróżniczy chleb codzienny. I to nie tylko w krajach typu Tajlandia, gdzie wielu facetów faktycznie wyjeżdża w poszukiwaniu uciech – śmieje się Paweł, mój imiennik z Warszawy. – Nagminnie zdarza się to w Brazylii, ale i chociażby w Rosji, dokąd często wyjeżdżam służbowo, samotnie – dodaje Paweł.

Foto: Prostock-studio / Shutterstock

Drogo - drożej - samotny facet

Nic dodać, nic ująć. Można jedynie zastanowić się, dlaczego nie mówi się o tym publicznie? Być może mężczyźni-podróżnicy wstydzą przyznać się do tego, że ktoś może mieć w stosunku do nich takie podejście?

– Kiedyś się z tego śmiałem… i po prostu pokazywałem obrączkę. Potem zobojętniałem. A od pewnego czasu po prostu mnie to irytuje – opowiada Maciek, którego wspomnienie rozpoczęło ten artykuł.

* * *

To nie jest jedyny problem, który związany jest z męskim podróżowaniem w wersji: 1 osoba i 1 plecak (lub walizka). Nie jedziesz w grupie, ze swoją rodziną lub żoną / dziewczyną? Cóż, zapewne stać Ciebie na zbytki: lepszy hotel, droższą restaurację, wyszukane rozrywki. Pokój jednoosobowy będzie niekiedy kłopotem, nie załapiesz się na zniżki.

Tak jak już wspominałem na naszych łamach –  niekiedy my, faceci (zwłaszcza podczas samotnych podróży), jesteśmy traktowani jak chodzące bankomaty, z których miejscowi chcą wyciągnąć pieniądze. A to tylko czubek góry lodowej.

– Najgorsze jest to, że faceci nie podlegają tego typu ocenie. Nikt nie mówi: ale brzydal, jeździ sam, bo go żadna nie chce albo nie wyszło mu w życiu, to podróżuje. Z kobietami jest inaczej – opowiada za to Natalia.

Cytat powyżej pochodzi z tekstu mojej redakcyjnej koleżanki, Anety Zając. Nie znam owej Natalii, ale moje (i nie tylko moje – konsultowałem poniższy akapit z kilkunastoma naszymi czytelnikami płci męskiej) zdanie jest zgoła odmienne. Tego typu uwagi zdarzają się bardzo często, niekiedy w połączeniu z argumentacją stricte seksualną, o której wspomniałem powyżej. Różnica polega na tym, że samotny facet w podróży prawdopodobnie nie będzie skłonny do późniejszych wynurzeń na ten temat, wspominając szczegóły swojego wyjazdu…

Może warto byłoby upomnieć się o równouprawnienie w zakresie podejścia do samotnie podróżujących kobiet i mężczyzn? Z małym przymrużeniem oczu: feminizm kontra maskulizm?

Foto: DavideAngelini / Shutterstock

Męski problem w trakcie wyjazdów?

Piszę ten tekst w trakcie podróży do Pakistanu. Jednym z etapów tej wyprawy (rodzinnej) były odwiedziny w nieuznawanym przez żaden kraj na świecie nietypowym państwie: Górskim Karabachu.

Rezerwacje w jednym z hosteli w stolicy tego dziwnego quasi-państwa robiłem na swoje dane, nie podawałem ilości/liczby osób, które będą korzystać z noclegu. Domyślnie można było domniemywać, że podróżuję samotnie. Wiecie, co na mnie czekało po zameldowaniu i wejściu całej naszej 4-osobowej grupy do pokoju? Ulotka zachęcająca do odwiedzin miejscowego klubu go-go…

Cóż, bez komentarza. Panowie, nasi czytelnicy: jakie są Wasze doświadczenia z samotnym podróżowaniem?

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Nie wiem skąd Wy bierzecie te tematy ;)Jeżdżę sam po Azji i nigdy nie odczuwałem żadnego problemu, dyskomfortu i negatywów które opisujecie. I ulotek też nikt mi nie podrzucał do pokoju.
pawel84, 18 sierpnia 2019, 19:58 | odpowiedz
idąc z towarzystwem w takiej tajlandii można spokjnie iśc, samotnie idący facet co 10 sekund musi mówić, że dziękuje, ale nie chce masaży i dodawać po chwili że tych innych atrakcji też nie chce, ale taki urok i nie ma co narzekać. najbardziej zawsze narzekają ci których to spotka incydentalnie i muszą zrobić z tego wielki problem. analogicznie z kobietami te piękne przywykłe do takich sytuacji nie robią dramatu za to wielce ekscytują się te które pierwszy raz to spotkało w życiu w jakimś  biednym państwie gdzie tubylcy z biedy zostali przez przybyszów przyzwyczajeni że do nich zwykle samotne kobiety przyjeżdżają żeby "poszaleć".
sebaa, 18 sierpnia 2019, 20:30 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Na go-go w Karabachu poszłabym z dzikiej ciekawości. Byłam np. w Katmandu. Warto.
Marta M. Wieteska, 19 sierpnia 2019, 19:27 | odpowiedz

Plaża w Kalabrii
Najlepsza oferta

Kalabria za 515 PLN. Loty + noclegi

Igor Więcek | 2019-09-20 08:04
REKLAMA
Nowa oferta: . Czytaj teraz »
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.
porównaj loty, hotele, lot+hotel