REKLAMA

„Ja bym swojej nie puścił” i inne bzdury, które słyszą podróżujące dziewczyny

kobiety w podrozy
Foto: Aila Images / Shutterstock

Od kwestii posiadania dzieci lub ich braku, przez straszenie śmiercią, gwałtem czy napadem, aż po idiotyczne podteksty i temat uzyskania pozwolenia od męża, chłopaka lub rodziców – wszystkie te kwestie przewijają się w rozmowach. Podróżujące dziewczyny nie zawsze mają lekko, a mniej i bardziej obcy ludzie uwielbiają im układać życie. Oto najgorsze teksty, jakich wysłuchujemy.

Przybierają różną formę. Czasem to „troskliwie” pytania widywanej raz w roku ciotki zadane niby przypadkiem przy wigilijnym stole, innym razem opinie rzucane w większym gronie – nie personalnie, ale tak by nikt nie miał wątpliwości kogo dotyczą, komentarze znajomych, którzy podchodzą do „tego twojego podróżowania” z charakterystyczną pobłażliwością i tych całkiem obcych osób, które bez pardonu i w najbardziej chamskim tonie potrafią wyrażać się o naszym życiu, choć widzą zaledwie jego skrawek – na blogu, Instagramie, w artykule, wywiadzie albo na podróżniczym spotkaniu.

Oczywiście to nie tak, że takie opinie pojawiają się zawsze i wszędzie. Nie. Nie zawsze i nie w każdym środowisku. Na szczęście. Są rodziny, przyjaciele i przypadkowi ludzie, którzy potrafią dać nam masę wsparcia. Zawsze gotowi rzucić jakimś „dasz radę!”, „pokazuj zdjęcia!”, „ale masz super życie”. Ci, dla których realizowanie pasji jest czymś imponującym albo przynajmniej naturalnym. Zdarza się jednak, że nie są w stanie przekrzyczeć tych, którzy za cel obrali sobie notoryczne wbijanie szpili, bo ich głos, jak na złość, zapada w pamięć o wiele bardziej. A nie powinien!

Nie jesteś perfekcyjna? To siedź w domu

Podróżujące dziewczyny – zwłaszcza te, które w tym temacie przecierają szlaki w swojej rodzinie, towarzystwie czy pracy – wciąż wielokrotnie muszą odpowiadać na pytania, których chłopakom się po prostu nie zadaje. Oczekuje się, że będą tłumaczyć, dlaczego wybrały taki, a nie inny styl życia, publicznie rozliczać źródło finansowania podróży, dążyć do znalezienia towarzystwa (najlepiej męskiego), a jeśli w głowie komentującego z jakiegoś powodu nie są perfekcyjne, trzeba czym prędzej im to wytknąć.

– Bardzo ciężko jest czasem dotrzeć do ludzi, przebić się przez ich brak zrozumienia, a czasami i zazdrość, bo oni też by chcieli – przyznaje Ania, jedna z podpytanych o sprawę podróżniczek. – Myślę jednak, że tu nie ma czego zazdrościć, tylko zacząć oszczędzać albo przestać kupować masę niepotrzebnych rzeczy – dodaje.

Widzę to w podróży, słyszę o tym w rozmowach, czasem doświadczam także osobiście albo gdy czytam komentarze pod wywiadami, które przeprowadzam. I nie ma to znaczenia, czy rozmowa dotyczy stewardesy z pierwszoligowych linii lotniczych, czterech dziewczyn, które rzuciły wszystko i zorganizowały sobie „gap year” albo artystki z polskimi korzeniami, którą wybrano do pracy marzeń spośród kilkunastu tysięcy zgłoszeń. A przecież Fly4free.pl czytają głównie podróżujący ludzie, więc wydawać by się mogło, że podzielą entuzjazm opisywanych kobiet.

I często tak jest. Niestety pod warunkiem, że są wystarczająco ładne, nie mają zbyt dobrych zdjęć, nie wydały zbyt mało (albo zbyt dużo) lub nie podróżowały do zbyt popularnych miejsc. W innym przypadku – dziewczyny, macie przerąbane.

Wiele osób poczuje potrzebę, żeby wyrazić opinię na temat waszego wyglądu – bo przecież tylko ładne dziewczyny mogą wygrywać konkursy, zdobywać świetne posady i odkrywać świat, potencjalnych źródeł utajnionego zarobku – bo przecież w 2019 roku nie mogą po prostu oszczędzać, zarabiać i wydawać własnych pieniędzy, obranego stylu życia – bo choć czasem wydaje mi się to nierealne, naprawdę niektórzy wciąż sądzą, że jedyną słuszną drogą jest mąż i dzieci (i to koniecznie przed 30-tką) oraz obranych kierunków – bo jeżdżenie do popularnych miejsc to przecież „żaden wyczyn” i czym się tu chwalić.

– Najgorsze jest to, że faceci nie podlegają tego typu ocenie. Nikt nie mówi: ale brzydal, jeździ sam, bo go żadna nie chce albo nie wyszło mu w życiu, to podróżuje. Z kobietami jest inaczej – opowiada za to Natalia.

kobieta w podróży
Foto: Navistock / Shutterstock

Człowiek kobiecie wilkiem?

Na bazie własnych doświadczeń i po konsultacjach z lubianą przeze mnie grupą podróżniczek zebrałam najgorsze komentarze, jakie usłyszały w swoim życiu. Na poniższej liście przybierają skrajną formę (choć ogołoconą z wulgaryzmów), ale w życiu często kryją się pod życzliwymi radami, pełnymi udawanego niepokoju pytaniami czy tak zwaną „konstruktywną krytyką”. Wszystkie łączy jedno. Zawsze i bezwzględnie trzeba je wpuścić jednym uchem, a drugim wypuścić.

 „Teraz podróże, a potem płacz”, czyli podróże zniszczą ci życie. To chyba najgłupsze, co kiedykolwiek usłyszałam, choć jednocześnie powtarzające się zdecydowanie najczęściej. Płacz ma dotyczyć bowiem różnych sfer życia:

  • płacz, bo gdzie ty męża po 30-tce znajdziesz,
  • płacz bo nie będziesz mieć już nigdy dzieci,
  • płacz, bo zamiast zarobić na mieszkanie, „przepuściłaś” wszystkie pieniądze gdzieś w świecie.

Najbardziej hardcorową wersją tego złorzeczenia było stwierdzenie, że „teraz jeżdżę po świecie, nie dbam o to, czy będę mieć rodzinę, a później to mi tylko in vitro zostanie”. Pomijając już kwestię, że nie wiem, co złego jest w tym sposobie na posiadanie dzieci, to jeszcze nigdy nie słyszałam, żeby taki lub podobny tekst padł w stosunku do faceta.

„Ja bym swojej nie puścił” – to zdecydowanie moje ulubione. Opinia, która pojawia się za każdym razem, gdy jakiejkolwiek na świecie dziewczynie przydarzy się coś złego. I nie ma znaczenia, czy zasłabła na hotelowej plaży w trakcie all inclusive, na które wybrała się z koleżankami, czy szła przez dżunglę w towarzystwie polecanego przewodnika. Często poprzedzona szalenie rozbudowaną opinią na temat społeczno-kulturowych uwarunkowań danego kraju w stylu „tam tak właśnie jest”.

– Ja myślę, że to nie tylko dotyczy podróżniczek, ale w ogóle kobiet odstających od jakiegoś tam szeregu. Najgorsze, że takie komentarze wypowiadają zarówno mężczyźni, jak i inne kobiety – mówi Kasia. – Ile ja się nasłuchałam, że męża zostawiam w domu, że po co mi to. Kiedyś wybierałam się też na Sardynię z grupą innych kobiet i ktoś zapytał, że jak to, mąż mnie tak samą puszcza?

Często to stwierdzenie przybiera też formę: „Gdybym był Twoim chłopakiem, to byś tak nie jeździła”. Właśnie dlatego nie jesteś.

„Pewnie szuka HE, HE, sami wiecie czego” – wiadomo, dziewczyna która podróżuje tak naprawdę szuka chłopaka. Albo przynajmniej przygodnych znajomości, które zmieniają się niemal co noc. Po cóż innego wybierałaby wieloosobowe pokoje i czemu nie wzięłaby kogoś z Polski? Nie bierze się drewna do lasu, co nie? A jak – nie daj Boże – jedzie sama na Bliski Wschód, do Indii czy Afryki to jeszcze dodatkowo „sama się prosi” nawet, jeśli nie poszukuje.

„A to pani się nie boi tak sama?” – czasem się boję, ale ten strach jeszcze nigdy nie powstrzymał mnie przed wyjazdem. Tymczasem pytanie, czy się nie boisz, pojawia się równie często, co stwierdzenie, że w przyszłości będę żałować podróży. Na szczęście w wielu przypadkach jest to po prostu wyrażone bardzo pozytywnym zaciekawieniem. Zdarza się jednak, że to samo pytanie, ma obudzić w nas niepokój, podważyć znajomość świata, sprawić, że jeśli kiedyś coś się stanie, wszyscy dookoła będą mogli powiedzieć: „a nie mówiłem?!”.

– Parę razy poinformowano mnie „życzliwie”, że jeśli mi się coś stanie, ktoś mnie zgwałci, napadnie albo w inny sposób skrzywdzi, to sama jestem sobie winna, bo korzystałam z autostopu, couchsurfingu czy zbiorowego transportu. – denerwuje się Ewelina. – Prosiłam się, bo nie zabrałam ze sobą mężczyzny, który mógłby mnie obronić. Tymczasem przecież nie w każdej sytuacji facet jest gwarancją bezpieczeństwa, a i znam wielu takich, co pierwsi by uciekali – mówi.

„Urodzisz dziecko, to skończą się podróże” – głównie kierowane do kobiet w ciąży lub tych, które ją planują. W opinii większości ludzi, posiadanie dziecka kompletnie wieńczy jakiekolwiek wyjeżdżanie, a wszystko na co sobie możesz pozwolić bez linczu to all inclusive z ogromną strefą dla najmłodszych. Oczywiście najczęściej mówią to osoby, które same właśnie tak zmieniły swoje życie. Na szczęście znam tyle dziewczyn, które po urodzeniu dziecka dalej wojażują w najlepsze, że mogę śmiało zaliczyć to do bzdur.

– Kiedyś, gdy jeździłam z dzieckiem, zebrałam sporo krytyki. Na szczęście takie komentarze były zrównoważone przez te życzliwe głosy. Dziś to się bardzo zmienia, jestem już starszą panią, a takich podróżujących solo kobiet jest tak wiele, że coraz mniej to ludzi dziwi – opowiada Ewa. – Często pytają o męża, ale ucinam to informacją, że nie ma akurat urlopu – śmieje się.

kobiety w podróży
Foto: Jimmy Tran / Shutterstock

Nie potrzebujesz niczyjego pozwolenia

Na szczęście niemal każda zapytana dziewczyna – niezależnie od tego, czy zdarza jej się słyszeć tak idiotyczne teksty często, sporadycznie, czy tylko zna je z opowieści innych osób – przyznaje zgodnie, że głupie opinie trzeba po prostu ignorować. Dla równowagi opowiadały też o wszystkich wspaniałych momentach, w których zamiast dostać burę za swój styl życia, mogły się nim dzielić, chwalić i cieszyć bez żadnych obaw.

Wszystkim tym kobietom, które takie i podobnie opinie mają w nosie, przybijam piątkę. Pozostałym, które chciałyby podróżować, ale wciąż przejmują się komentarzami społeczeństwa, posyłam masę ciepła i wsparcia. Wiem, że czasem jest trudno, bo frustraci starają się wymierzać bardzo silne ciosy, które chociażby ze względu na poziom głupoty – zapadają w pamięć.

Ale choćby nie wiem, jak bardzo przekonany o swojej racji był drugi człowiek, nie dajcie sobie wmówić, że nie dacie rady, że potrzebujecie pozwolenia, że powinnyście się bać, że jesteście za młode, za stare, zbyt nieśmiałe lub zbyt odważne, że samotne podróże nie przystają dziewczynom, a jak już urodziłyście dzieci to wyjechać możecie co najwyżej na all inclusive. Trzymajcie się tych, którzy życzą wam dobrze, którzy was wspierają, którzy mają siłę, by bez cienia obaw stać obok silnych i fajnych kobiet, a i z nadążaniem za nimi nie będą mieć problemu. I miejcie w głowie moje ulubione powiedzenie – psy szczekają, karawana jedzie dalej. Róbcie swoje, będzie dobrze.

A wszystkim tym, którzy tak kochają „pojechać” po nieznajomej dziewczynie w komentarzu, po prostu współczuję. Że też nie szkoda wam czasu na zupełnie idiotyczne i bezpodstawne dowalanie tym, które zamiast gnić przed komputerem, miały odwagę spełnić marzenia. A jakim cudem nie jest wam wstyd być takimi burakami – i to często pod własnym nazwiskiem? Nie mam pojęcia. Żony, dziewczyny, siostry i matki na pewno są z was dumne.

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Avatar użytkownika
Całkiem fajny artykuł :) 
lousylucky, 26 czerwca 2019, 20:44 | odpowiedz
Nigdy nie usłyszałam zadnego glupiego komentarza na temat swoich podrozy, wręcz przeciwnie. W tej chwili podrozuje w 99% sama, kiedyś wiecej z mezem i znajomym. Wlasnie jestem w kolejnej podrozy.
Aga_podrozniczka, 26 czerwca 2019, 23:48 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Ja bym swojej nie pozwolił takich tekstów pisać :-)))
Qba85, 27 czerwca 2019, 0:41 | odpowiedz
Aga, cieszę się, serio! :)  To naprawdę fajna sprawa, gdy nie musisz takich rzeczy wysłuchiwać i gdy dookoła Ciebie są ludzie gotowi podzielać entuzjazm, cieszyć się z Twojej pasji. Niestety to, że akurat wobec Ciebie nikt się tak nie odezwał, nie oznacza, że problemu nie ma.  A wystarczy czasem zajrzeć do komentarzy u nas i można się naprawdę zdziwić, ile jest w ludziach chęci do pohejtowania kobiet. Przykład: opisujemy dziewczynę, która została testerem luksusowych domów i zarobiła w ten sposób mnóstwo pieniędzy, a jej aplikacja została wybrana pośród kilkunastu tysięcy zgłoszeń. Co ma do powiedzenia jeden z panów? Że jak już zarobiła "to może w końcu coś zje i kształtu nabierze...". Rozmawiam ze stewardessą Etihad, która mówi, że wygląd jest w tej pracy ważny, a konkurencja spora. Podkreśla też, że nie chodzi o bycie klasyczną pięknością, ale posiadanie "tego czegoś". Co w komentarzach? Istny cyrk - że próżna, że brzydka, że jak może mówić tak sama o sobie. Część tych komentarzy była tak wulgarna, że aż trudno uwierzyć. Tymczasem jeszcze nie widziałam, żeby ktoś podważał osiągnięcia mężczyzny, bo jest brzydki. Nikt nie pisze pod takim wywiadem, że powinien schudnąć albo przytyć, że powinien "znaleźć sobie samca" (autentyczny cytat - w tym wypadku pewnie "samicę), że miał pieniądze na wyjazd, bo się w drodze "puszcza". Nikt nie zastanawia się, czy mu było wolno jechać czy nie i gdzie są dzieci skoro jest 30+. A pod historiami kobiet - zawsze prędzej czy później ktoś musi wyrazić jedyną słuszną opinię ;) I ja to mam w nosie, podobnie jak wiele innych dziewczyn. Ale jeśli myślę o tym, że chociaż jedna dziewczyna mogłaby się dać przekonać takim ludziom, że jest w jakiś sposób gorsza, że nie da rady, że faktycznie popełnia błąd podróżując - to myślę, że trzeba o takich rzeczach mówić (albo pisać).  Nawet, jeśli później to ja mam zebrać cięgi. 
Aga_podrozniczka Nigdy nie usłyszałam zadnego glupiego komentarza na temat swoich podrozy, wręcz przeciwnie. W tej chwili podrozuje w 99% sama, kiedyś wiecej z mezem i znajomym. Wlasnie jestem w kolejnej podrozy.
Aneta Zając, 27 czerwca 2019, 10:11 | odpowiedz
Avatar użytkownika
bo to taki nowy rodzaj dziennikarstwa cierpiętniczego, typowy dla młodego pokolenia - ostatnio czytałem, że jakaś dziennikarka wybrała się samotnie na kolację do restauracji i została zaczepiona przez wiele osób z pytaniem czy nic jej nie jest albo czy chce się dosiąść do kogoś - nikt nie uszanował potrzeby samotności, wolności wyboru i blablabla. ten sam klimat. to coś z rodzaju demonizowania rzeczywistości połączonego z potrzebą zwrócenia na siebie uwagi, wychodzi quasi problem społeczny, który naprawdę nie istnieje. 
Aga_podrozniczka Nigdy nie usłyszałam zadnego glupiego komentarza na temat swoich podrozy, wręcz przeciwnie. W tej chwili podrozuje w 99% sama, kiedyś wiecej z mezem i znajomym. Wlasnie jestem w kolejnej podrozy.
ghostwriter, 27 czerwca 2019, 15:45 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Nie, to nie jest taki rodzaj dziennikarstwa. Ludzie, są różni i różnie można trafić. Jakieś 2 lata temu zmieniłam pracę. Pierwszy wyjazd po tej zmianie, do Wiednia (!!!), koleżanki szok, ale że jak to sama,  że się nie boje. Że zostanę stara panną jak tak będę jeździć. Że im to mąż by powiedział, że szukają wrażeń etc.  Oczywiście są tacy co mówią, że zazdroszczą  i jestem odważna (o ile podróżowanie po Europie to jakiś akt odwagi), ale to co przedstawiła autorka to nie wydumany problem. Tak niestety jest i szkoda, że duża ilość takich komentarzy pochodzi od innych kobiet.
ghostwriter bo to taki nowy rodzaj dziennikarstwa cierpiętniczego, typowy dla młodego pokolenia - ostatnio czytałem, że jakaś dziennikarka wybrała się samotnie na kolację do restauracji i została zaczepiona przez wiele osób z pytaniem czy nic jej nie jest albo czy chce się dosiąść do kogoś - nikt nie uszanował potrzeby samotności, wolności wyboru i blablabla. ten sam klimat. to coś z rodzaju demonizowania rzeczywistości połączonego z potrzebą zwrócenia na siebie uwagi, wychodzi quasi problem społeczny, który naprawdę nie istnieje. 
Aga_podrozniczka Nigdy nie usłyszałam zadnego glupiego komentarza na temat swoich podrozy, wręcz przeciwnie. W tej chwili podrozuje w 99% sama, kiedyś wiecej z mezem i znajomym. Wlasnie jestem w kolejnej podrozy.
m., 27 czerwca 2019, 18:33 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Podróżowałam sama po Azji przez dłuższy czas i powiem szczerze że zdecydowanie nie polecam. Oprócz Singapouru w którym obecnie mieszkam i części Malezji i turystycznych miejsc w Indonezji i Tajlandii, samotnie podróżująca kobieta jest łatwym celem w społecznościach w których stopień emantypacji jest zdecydowanie niższy niż w zachodniej kulturze. Czułam się non stop obserwowana, w ciągłym stanie gotowośći. Część ludzie oczywiście jest przyjazna i nie planuje nam nic zrobić, tylko jak ocenić którzy to. W Myanmie w nocym pociągu z Mandalay do Yangoon musiałam barygadować się w przedziale (tak się złożyłą że dostałam przedział 4 os. sama) bo co chwila jakiś Pan wchodził i bardzo chciał się przysiąść. W Kambodży w Uberze, kierowca twierdził że minął zjazd z autostrady,  ostatatecznie zatrzymał się pod jakimś lokalnym barem i usilnie zapraszał mnie na piwo. W Indonezji 3 typów wystawało pod moim hotelem czekając aż wyjdę następnie chodzili za mną, wchodzili do tych samych miejsc. Odczepili się dopiero jak dołączyłam do grupy zachodnich chłopaków. Możemy być silne i zaradne i przekonane że same damy radę jednak w zderzeniu z kulturą i obyczajami innych krajów niestety narażamy się na niepotrzebne ryzyko
Magdalena Magdalena, 28 czerwca 2019, 6:00 | odpowiedz
Avatar użytkownika
W ogole nie czytam tego typow artykułow, a tym bardziej komentarzy. Gdybyśmy zawsze przejmowali się opiniami innych, to nic byśmy w życiu nie zrobili.
Aga_podrozniczka, 28 czerwca 2019, 6:21 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Ciekawe, bo to już kolejny twój post... 
Aga_podrozniczka W ogole nie czytam tego typow artykułow, a tym bardziej komentarzy. Gdybyśmy zawsze przejmowali się opiniami innych, to nic byśmy w życiu nie zrobili.
Magdalena Magdalena, 28 czerwca 2019, 9:04 | odpowiedz

Łódź na Zanzibarze
Najlepsza oferta

Urlop na Zanzibarze za 2423 PLN

Igor Więcek | 2019-07-20 18:41
REKLAMA
Aplikacja Fly4free.pl
Nowa oferta: . Czytaj teraz »
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.
porównaj loty, hotele, lot+hotel