Samolot Eurowings zostawił ponad połowę pasażerów na lotnisku! Bo pilotowi się spieszyło
Do niecodziennego zdarzenia doszło w piątek wieczorem na lotnisku w Dusseldorfie. Rejsowy samolot Eurowings do Drezna miał według rozkładu wystartować o 19.05. Tak się jednak nie stało, a samolot był opóźniony o grubo ponad 2 godziny. Gdy w końcu tuż przed 21.30 pojawił się pierwszy autobus, który miał zabrać pasażerów do samolotu, wydawało się, że wszystko pójdzie gładko. W pierwszym autobusie pojechało 40 pasażerów, którzy szybko zajęli miejsca na pokładzie.
Po chwili autobus wrócił po pozostałych ponad 60 pasażerów i… tu zaczęły się komplikacje.
– Gdy wsiedliśmy do autobusu i zaczęliśmy podjeżdżać pod samolot zobaczyłem, że nie ma już schodków, a samolot zaczął kołowanie – mówił Mathias Schirmer, jeden z pasażerów, którzy nie załapali się na lot, w rozmowie z „Sachsische Zeitung”.
Nic już nie można było zrobić – samolot odleciał, a co gorsza – zabrał też do Drezna bagaże pasażerów, którzy zostali na lotnisku.
Rzecznik Eurowings tłumaczy, że decyzję o odlocie podjął pilot, bo chciał zdążyć przez godziną 22. Od tej pory na lotnisku w Dusseldorfie obowiązuje bowiem nocny zakaz odlotów.
– Pilot konsultował się z wieżą kontroli lotów i postanowił odlecieć choć z częścią pasażerów. Wszyscy ludzie, którzy zostali na lotnisku, otrzymają odszkodowania – mówi rzecznik.
Linia tłumaczy się dość pokrętnie, że opóźnienie było spowodowane strajkiem włoskich kontrolerów lotniczych i złą pogodą.
Tymczasem zdenerwowani pasażerowie wskazują, że tej sytuacji można było uniknąć.
– Na drugi autobus czekaliśmy ponad kwadrans. Ludzie tłoczyli się w autobusie, było niesamowicie ciasno – mówi niemieckim mediom jeden z pasażerów.
Gdy samolot odleciał, a autobus wrócił do terminala, atmosfera stała się tak napięta, że trzeba było wezwać policję – wściekłych podróżnych uspokajało 10 funkcjonariuszy. Gdy już załagodzono sytuację, część osób otrzymała zakwaterowanie w hotelach, a część, której zależało na czasie – została przetransportowana do Drezna autokarem. Oczywiście, nie była to krótka podróż – odległość między oboma miastami wynosi 610 kilometrów.
Niewykluczone, że Eurowings spotkają dodatkowe konsekwencje, bo przewożenie bagażu pasażerów, którzy nie znajdują się na pokładzie samolotu jest zabronione. Przepis ten wprowadzono, by zminimalizować ryzyko zamachu terrorystycznego.