Są drogie, przestarzałe i miały zniknąć z samolotów na amen. Po 10 latach wracają w wielkim stylu
System rozrywki pokładowej miał powoli znikać z samolotów…
Gdybyśmy w ostatnich latach zastanawiali się, który element wnętrza samolotu zniknie z niego w pierwszej kolejności, wielu z was wskazałoby pewnie IFE, czyli tradycyjne ekrany zainstalowane w fotelach. Klasyczne systemy rozrywki pokładowej mają się oczywiście dobrze w samolotach szerokokadłubowych, realizujących rejsy na dalekich, kilkunastogodzinnych trasach, ale w przypadku krótkich i średnich połączeń eksperci byli zgodni: monitory będą znikały. Powodów jest wiele, choć wszystkie kręcą się wokół pieniędzy. Po pierwsze są to duże oszczędności dla przewoźnika. 10 lat temu instalacja jednego monitora w samolocie kosztowała 35 tys. zł, dziś to pewnie dwa razy wyższe koszty. Oznacza to, że w przypadku dużego samolotu jak Boeing 787 mówimy o kosztach rzędu kilku-kilkunastu milionów zł. Do tego dochodzą koszty paliwa: aby system zadziałał, przez cały samolot trzeba przeprowadzić kilometry kabli, które swoje ważą. Większa masa samolotu to znacznie wyższy rachunek za paliwo. Nie wspominając już o tym, że monitory często się psują, a co kilka lat wypadałoby je wymieniać, by nie być w tyle za technologiczną rewolucją.
Jednocześnie linie lotnicze nie zamierzały zostawiać pasażerów bez rozrywki w samolocie. Wyszły po prostu z prostego założenia, że że skoro prawie wszyscy pasażerowie i tak podróżują ze swoimi smartfonami, tabletami i laptopami, to równie dobrze można im zapewnić rozrywkę na ekranie ich własnych urządzeń. Mieliśmy więc wysyp aplikacji, w których linie oferowały streaming filmów czy seriali tak jak w IFE. Najczęściej za darmo, czasem za dodatkową opłatą. Z dodatkowym kosztem po stronie pasażerów (i przychodem dla linii) w postacie konieczności zakupu dostępu do coraz bardziej powszechnego samolotowego Wi-Fi.
Złote Piaski od 1659 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Wrocław)
Rodos od 2579 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Rzeszów)
Hammamet od 2141 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Chopin)
W tym kontekście nie dziwi, że kolejne linie lotnicze rezygnowały z ekranów IFE na rzeczy strategii BYOD, czyli oglądania filmów czy seriali przez pasażerów na ich własnych urządzeniach.
American Airlines przywraca ekrany
Jedną z pierwszych linii, która zdecydowała się na ten krok, była American Airlines. Największa linia lotnicza na świecie ,pod względem liczby obsłużonych pasażerów w 2017 roku podjęła decyzję o usunięciu monitorów z praktycznie całej swojej floty samolotów wąskokadłubowych. Powodem były wówczas opisywane powyżej względy oszczędnościowe. Dlatego we wtorek amerykańska linia zaskoczyła wszystkich ogłaszając, że… po ponad 10 latach ekrany systemu rozrywki pokładowej wrócą do floty krótkiego i średniego zasięgu American Airlines. Wszystkie nowe samoloty z rodziny Airbusów A320 i Boeingów 737 MAX, jakie linia będzie otrzymywać od 2028 roku, będą miały ekrany. Do tego przewoźnik będzie stopniowo przeprowadzał retrofit starszych samolotów, którego jednym z elementów będzie właśnie przywrócenie monitorów.
Powód? Monitory… uspokajają
Głównym powodem tej decyzji jest poprawa jakości produktu pokładowego, bo pod tym względem American zaczął odstawiać od konkurentów. Tymczasem nowe ekrany w rozdzielczości 4K i z mocno spersonalizowaną ofertą programową mają sprawić, że American znów zyska uznanie wśród pasażerów. Do tego linia dolicza jeszcze plany wzbogacenia oferty miejsc premium w samolotach, a także większej dostępności intenetu, który dostarcza Starlink.
Przewoźnik wskazuje też na to, że ekrany działają na pasażerów uspokajająco. Linia liczy na to, że jeśli podróżni będą mieli czym się zająć w czasie lotu, będzie mniej incydentów na pokładach, mniej awanturujących się podróżnych i mniej krzyczących dzieci. Ogólnie – że będzie po prostu spokojniej.
Oczywiście, proces instalacji monitorów został rozłożony w czasie na kilka lat. Przewoźnik zamierza przeprowadzić całkowity retrofit w ciągu najbliższych 5 lat.
Czy inne linie pójdą w jej ślady? W Europie internet jest królem
W Europie na razie nie ma co liczyć na ekranową rewolucję. Tym bardziej, że rozkwit Starlinka, na którego decyduje się coraz więcej przewoźników, może sprawić raczej, że strategia BYOD będzie święciła triumfy. Przeciwnie wygląda sytuacja w samolotach szerokokadłubowych, gdzie monitory IFE raczej zostaną. Tu dobrym przykładem jest LOT, który już za kilka miesięcy zacznie retrofit przestarzałych wnętrz w swoich Dreamlinerach, a jednym z jego kluczowych elementów będzie właśnie wymiana ekranów na bardziej nowoczesne rozwiązania.
👉 Nowe Airbusy A320 i Boeingi 737 MAX dostarczane od 2028 roku dostaną monitory 4K; starsze maszyny przejdą retrofit w ciągu 5 lat.
👉 Linia stawia na lepszą ofertę dla pasażerów, spersonalizowaną rozrywkę, więcej miejsc premium i internet Starlink.
👉 Instalacja jednego ekranu kosztowała 10 lat temu ok. 35 tys. zł, a dziś może być dwukrotnie droższa; w Europie nadal dominuje rozrywka na własnych urządzeniach.