“Wojna” Ryanaira z Wizzem w Polsce ostra jak nigdy. Te same trasy, tanie bilety – kto ucieknie z płaczem?
– Rywalizowaliśmy na wielu lotniskach, ale to zawsze Wizz Air uciekał w popłochu – mówi Michael O’Leary z Ryanaira o rywalizacji z “landrynką”. W wyniku ekspansji Wizz Aira w Krakowie i Ryanaira w Katowicach rywalizacja między obiema liniami będzie ostra jak nigdy. I wydaje się, że ktoś będzie musiał odpuścić. Kto ma większe szanse? Sprawdzamy.
– Wizz Air to dobra linia, ale nie ma tak niskiej struktury kosztów i nie oferuje tak tanich biletów jak my. Rywalizowaliśmy z nimi na wielu lotniskach i nigdy nie było tak, że to Ryanair odpuszczał. Zawsze kończyło się tak, że to Wizz Air uciekał w popłochu – mówił Michael O’Leary w środę podczas konferencji prasowej na lotnisku w Poznaniu, gdzie irlandzka linia ogłaszała nowe trasy i zbazowanie drugiego samolotu.
Szef Ryanaira odpowiadał na pytanie o potencjalną rywalizację z Wizz Airem, który na początku roku zamknął swoją bazę w Poznaniu, ale prawda jest taka, że prawdziwa rywalizacja obu linii dopiero się zacznie. I to nie w Wielkopolsce, ale na południu Polski, gdzie Ryanair i Wizz Air będą rywalizować ze sobą na lotniskach w Katowicach i Krakowie. Do tej pory bowiem na południu Polski obie linie miały niepisany pakt o nieagresji – „twierdzą” Wizz Aira były Katowice, za to Ryanair mocno rósł w Krakowie, gdzie z kolei bardzo długo nie było Madziarów. To się zmieniło, gdy Wizz Air ogłosił decyzję o otwarciu bazy i kilkunastu nowych kierunków w Krakowie, a Ryanair zrobił dokładnie to samo w Katowicach.
Kto wygra tę batalię? Bardzo ciekawą analizę na ten temat przygotował serwis pasazer.com, który zestawił wszystkie nowe kierunki, które obaj przewoźnicy będą oferowali na obu lotniskach. Wniosek? Na razie obie linie nie wchodzą sobie jeszcze za mocno w drogę, choć jest kilka tras, gdzie ktoś z pewnością będzie musiał odpuścić.
Ryanair atakuje, bo nie ma wyjścia
W swojej analizie pasazer.com skupia się na decyzji Ryanaira o uruchomieniu bazy w Katowicach, która według serwisu była koniecznością. Wejście Wizz Aira do Krakowa spowodowało bowiem, że Ryanair znalazł się w sytuacji, gdzie na dwóch swoich największych lotniskach w Polsce (w Krakowie i Modlinie) istnieją poważne problemy z przepustowością, utrudniające pole manewru i dalszy rozwój. I tak jak w Modlinie Ryanair musi czekać na rozwój wypadków (czyli rozbudowę terminala), tak w przypadku Krakowa dobrym rozwiązaniem dla linii jest założenie drugiej bazy w miejscu o dużym potencjale, a przy okazji, niezbyt oddalonym od Krakowa.
Warto też przy okazji dodać, że w ten sposób od jesieni zanosi się na największe bezpośrednie starcie obu linii od 2012 roku, gdy obaj przewoźnicy latali przez kilka miesięcy w Modlinie. Tamtą rywalizację przerwała poważna awaria pasa startowego, po której lotnisko było zamknięte przez kilka miesięcy, a obie linie tymczasowo przeniosły się na Lotnisko Chopina (Wizz Air tam już został i nie wrócił po ponownym otwarciu Modlina). Jednak według większości specjalistów z branży, tamtą rywalizację zdecydowanie wygrał Ryanair, a awaria pasa dla Wizz Aira spadła jak manna z nieba, bo dzięki temu przewoźnik mógł bez większych strat wizerunkowych przenieść się na inne lotnisko.
Przejdźmy jednak do rywalizacji między Balicami i Pyrzowicami, które są oddalone od siebie ledwie o 90 kilometrów (czyli nieco ponad godzinę jazdy autem, w zależności od natężenia ruchu), a mówiąc ściślej – między Wizz Airem i Ryanairem.
Brexit? Jaki Brexit?
Na łamach Fly4free zwracaliśmy już uwagę na niesamowite wręcz nagromadzenie przewoźników i połączeń z Krakowa do Londynu po tym, gdy w Krakowie pojawi się Wizz Air.
Jak wygląda tu sytuacja? Z Krakowa do Londynu Stansted lata już Ryanair i to całkiem często – w zależności od dnia wykonuje na tej trasie 2-3 loty dziennie. Na Heathrow lata z kolei British Airways, a na lotnisko Gatwick – easyJet. Do tego musimy w tej chwili doliczyć Wizz Aira, który w piątek uruchomił loty na lotnisko Luton (będą realizowane 2 razy dziennie). I… Ryanaira, który od 27 października też poleci na Luton – loty będą realizowane 4 razy w tygodniu.
Czy taka konfiguracja się utrzyma? Trudno powiedzieć, ale musimy jednak pamiętać o tym, jak dużym “rynkiem” jest Londyn – zarówno ze względu na skalę emigracji, jak i wciąż utrzymującą się popularność Krakowa wśród turystów z Wielkiej Brytanii.
A pamiętajmy, że w tym przypadku nie bierzemy pod uwagę lotów z Katowic do stolicy Wielkiej Brytanii, które w swojej ofercie mają zarówno Ryanair jak i Wizz Air.
Ostro na trasach do Niemiec i Włoch
Gdzie jeszcze panuje duża rywalizacja? Zdecydowanie na trasie do Dortmundu, gdzie od końca października Ryanair uruchomi 1-2 razy dziennie (w zależności od dnia tygodnia) loty z Katowic. W dodatku w podobnych godzinach do Wizz Aira, który w obecnym rozkładzie z Katowic ma zaplanowane loty 2-3 razy dziennie (też w zależności od dnia). Jeśli dodamy do tego połączenie Ryanaira do Dortmundu z Krakowa (4 razy w tygodniu), wyjdzie nam, że w listopadzie z obu lotnisk realizowanych będzie aż 27 lotów tygodniowo! W tej sytuacji można wątpić czy potencjał miasta z Zagłębia Ruhry jest aż tak duży.
Obie linie będą też rywalizowały na trasach do Kolonii z Katowic – od 2 listopada Ryanair wchodzi na tę trasę w te same dni, co latający obecnie na tej trasie Wizz Air.
Duża konkurencja pojawi się też na trasach do Oslo – od 2 listopada w Katowicach pojawi się na tej trasie Ryanair (3 loty w tygodniu), który będzie rywalizować z codziennymi lotami Wizz Aira. Sytuacja w Krakowie jest jeszcze ciekawsza – codziennie lata tu Ryanair, a od 1 sierpnia Wizz Air też uruchomi codzienne rotacje. Węgrzy mają jednak tę przewagę nad Irlandczykami, że polecą na główne lotnisko, czyli Gardermoen, które nie dość, że jest położone bliżej centrum, to jeszcze daje lecącym tam pasażerom znacznie większe możliwości przesiadkowe, np. na dalekie trasy do USA.
Dyskusyjna jest też liczba częstotliwości na trasach do Włoch w sezonie zimowym, np. do Katanii, gdzie z Krakowa i Katowic samoloty będą latały po sześć razy w tygodniu. A do tego trzeba jeszcze doliczyć planowaną na koniec października trasę Ryanaira z Krakowa do największego miasta Sycylii, czyli Palermo – w sumie więc pasażerowie z obu portów będą mieli do dyspozycji aż 8 lotów w tygodniu na tę piękną wyspę w sezonie zimowym.
Pasazer.com wskazuje też na niespodziewanie dużą liczbę lotów do Bari i okolic, który stanowi jeden z najrzadziej odwiedzanych przez Polaków regionów Włoch. Jeszcze rok temu z obu portów ten kierunek obsługiwał tylko Wizz Air, który 2 razy w tygodniu latał do Bari z Katowic. Teraz od maja liczba połączeń z obu portów zwiększy się do 9 tygodniowo (połączenia do Bari z Krakowa otworzą zarówno Ryanair jak i Wizz), a dodatkowo od listopada Ryanair poleci z Katowic do położonego nieopodal Brindisi.
Obie linie będą też rywalizować na trasie z Krakowa… do Charkowa.
Czy Waszym zdaniem któryś z przewodników wycofa się z tej rywalizacji, przynajmniej na tych spornych kierunkach? A może południe Polski to na tyle duży rynek, że obie linie są w stanie się “wyżywić”? Za kogo trzymacie kciuki?