Ryanair i Wizz Air przestaną rozsadzać pasażerów, którzy nie płacą za wybór miejsca? Alarmujący raport
W czasie awaryjnego lądowania rozdzielone rodziny i grupy znajomych mogą kompletnie sparaliżować ewakuację samolotu – czytamy w najnowszym raporcie na temat bezpieczeństwa w lotnictwie. Jego twórcy postulują zniesienie opłat za wybór miejsca przez low-costy, a także… zamykanie na zamek schowków bagażowych.
Raport zatytułowany „Awaryjna ewakuacja komercyjnych samolotów pasażerskich” został przygotowany przez Royal Aeronautical Society Flights Operations Group. Zawiera on 17 rekomendacji dla linii lotniczych, które według twórców raportu, powinny usprawnić ewakuację samolotów w sytuacjach awaryjnych.
Najważniejszą z nich jest założenie, że linie lotnicze powinny przestać pobierać opłaty dla członków rodzin za siedzenie obok siebie.
„Jest kluczowe, aby rodzice i dzieci siedzieli blisko siebie, zwłaszcza w sytuacjach awaryjnych, takich jak turbulencje, dekompresja czy ewakuacja samolotu, gdy kluczowa jest pomoc i nadzór nad nieletnimi ze strony dorosłych” – czytamy w raporcie.
Z tym wiąże się jednak poważne zagrożenie: w sytuacjach awaryjnych takich jak ewakuacja samolotu członkowie rodzin oddzieleni od siebie kilkunastoma rzędami foteli będą się skupiali raczej na odnalezieniu swoich bliskich niż na opuszczeniu maszyny.
– Analiza ludzkich zachowań pokazuje, że w sytuacjach kryzysowych naturalnym odruchem jest poszukiwanie naszych bliskich, by sprawdzić czy wszystko jest z nimi w porządku – mówi komodor Dai Whittingham, jeden z twórców raportu.
Tanie linie są szeroko krytykowane za wprowadzenie polityki, w myśl której chcąc podróżować obok rodziny i znajomych bezwzględnie musimy zapłacić za miejsca obok siebie. Awangardą „dobrej zmiany” jest niestety Ryanaira. W przypadku rodzin z dziećmi opłata jest obowiązkowa – mama lub tata lecący ze swoją małoletnią pociechą muszą zapłacić przynajmniej 4 EUR za siedzenie razem. Jest to jednak cena tylko dla jednego członka rodziny.
Jak pisaliśmy niedawno na Fly4free.pl, pasażerów lecących na jednej rezerwacji, którzy nie zapłacą za wybór miejsc obok siebie, zaczął też rozsadzać Wizz Air. Na razie polityka węgierskiej linii jest mniej restrykcyjna niż ta Ryanaira: przewoźnik zapewnia bowiem, że przynajmniej jeden z rodziców ma zagwarantowane miejsce obok dziecka bez konieczności wykupywania miejsca.
Czy można liczyć na to, że tani przewoźnicy zmienią swoją politykę? Ryanair nie pozostawia żadnych wątpliwości.
– Nasi pasażerowie mogą za opłatą wybrać sobie miejsce w samolocie Nasza plityka dotycząca rodzin zakłada, że rodzice podróżujący z dziećmi poniżej 12 roku życia muszą podróżować razem. W tej sytuacji jeden z rodziców musi wykupić sobie miejsce za opłatą wynoszącą 4 EUR, a wówczas dziecko automatycznie otrzymuje miejsce obok rodzica. Nasza polityka jest zgodna z wszelkimi unijnymi regulacjami dotyczącymi bezpieczeństwa – mówi rzecznik Ryanaira w rozmowie z „Independent”.
Automatycznie zamykane schowki bagażowe
Oprócz poszukiwania bliskich rozsianych po całym samolocie, jednym z głównych zagrożeń podczas ewakuacji samolotu jest troska pasażerów o swój bagaż podręczny.
– Zamiast szybko opuszczać maszynę, pasażerowie sięgają do schowków bagażowych, przez co spowalniają proces ewakuacji samolotu – mówi Whittingham.
W raporcie czytamy, że „w sytuacjach awaryjnych wielu pasażerów bardziej obchodzą ich osobiste rzeczy niż troska o zdrowie swoje i innych pasażerów”.
W tej sytuacji raport rekomenduje wprowadzenie dość rewolucyjnego rozwiązania: zamykanych przez obsługę schowków bagażowych w taki sposób, że pasażerowie nie będą mieli do nich dostępu w czasie kołowania, startu, lądowania oraz we wszelkich sytuacjach awaryjnych.
Ale na kolejne zagrożenie, które stwarzają sami pasażerowie, nie ma ratunku. Okazuje się bowiem, że poważnym problemem związanym z ewakuacją są też… smartfony.
– Obserwujemy niepokojący trend, gdy w sytuacjach awaryjnych pasażerowie zamiast stosować się do procedur, wyciągają telefony komórkowe i filmują całe zdarzenie – mówi Whittingham.
I dodaje, że tematem opłat za wybór miejsca oraz rozdzielania rodzin i znajomych w samolocie zainteresował się brytyjski regulator rynku lotniczego, czyli Civil Aviation Authority.