Samolot Ryanair zima

Ryanair „uwięził” pasażerów w samolocie na prawie 7 godzin bez jedzenia i picia. „Napoje? Trzeba sobie kupić”

Opóźniony lot z Londynu do Berlina pasażerowie Ryanaira będą wspominali do końca życia. Niestety.

Samolot Ryanaira miał wylecieć z lotniska Londyn Stansted w środę o godz. 7.50 rano. Boarding był lekko opóźniony, ale wszyscy pasażerowie weszli na pokład na czas. I wtedy zaczęły się problemy. Bo samolot nie ruszał przez kilkadziesiąt minut. Powodem były problemy z opadami śniegu, które sparaliżowały wczoraj lotniska w stolicy Wielkiej Brytanii.

– Po godz. 8.30 poinformowano nas, że samolot został źle odlodzony i musi być odlodzony ponownie, co trwało godzinę. W międzyczasie zaczęło padać i obsługa poinformowała nas, że samolot zostanie na płycie lotniska z powodu śniegu. I jednocześnie nie jest możliwe, abyśmy z niego wysiedli – relacjonuje jedna z pasażerek.

Po ok. trzech godzinach pasażerowie zaczęli dopytywać się o możliwość uzyskania napojów i jedzenia, jednak odpowiedź ze strony obsługi pokładowej ich zszokowała.

– Zostaliśmy poinformowani, że nie dostaniemy nawet wody i wciąż nie możemy opuścić samolotu. Jedna ze stewardess poinformowała nas, że jeśli dostaniemy cokolwiek, będzie to potrącone z ich pensji. Za wszelkie jedzenie czy napoje musimy zaś zapłacić z własnej kieszeni – dodaje pasażerka.

Po pięciu godzinach siedzenia w samolocie pojawiła się następna informacja: lot jest odwołany, jednak pasażerowie w dalszym ciągu nie zeszli z pokładu. Być może stało się tak dlatego, że samolot ostatecznie… wystartował z lotniska Stansted. Dokładnie o godzinie 14.12 lokalnego czasu, czyli po prawie 7 godzinach oczekiwania w samolocie. W Berlinie samolot zameldował się o 16.48 lokalnego czasu.

– Zapłaciliśmy za bilety 180 GBP i sądziliśmy, że minimum przyzwoitości ze strony przewoźnika byłoby chociaż podanie nam wody. Zamiast tego, zaproponowano nam, żebyśmy za nią zapłacili, a te długie godziny spędzone w samolocie oceniam jako koszmarne – relacjonuje pasażerka.

Co na to Ryanair? Kuriozalne tłumaczenie

Rzecznik Ryanaira tłumaczy, że samolot był opóźniony z powodu dużych opadów śniegu. I dodaje, że pasażerowie zostali na pokładzie, aby „zminimalizować czas opóźnienia”, w oczekiwaniu na uzyskanie zezwolenia na start od wieży kontroli lotów. I oczywiście serdecznie przeprasza za to zdarzenie, na które jednak przewoźnik nie miał żadnego wpływu.

A my tak tylko przypominamy, że w myśl unijnych przepisów w przypadku opóźnienia lotu przewoźnik ma obowiązek zagwarantować pasażerom jedzenie i napoje.

Sprawdź inne superokazje 🔥
Pożegnaj lato na końcu Italii 🇮🇹🌊 Wycieczka do Kalabrii za 758 PLN 😎☀️
Włochy z Katowic 768 PLN

Wycieczka do Kalabrii: odkryj cuda południa Włoch

All inclusive w Cambrils 🏖️🍹 Wczasy na Costa Dorada za 2682 PLN
Hiszpania z 2 miast 2832 PLN

All inclusive w Cambrils: wczasy na Costa Dorada

✨Wycieczka jak z marzeń, widok jak z bajki 😍 Nowy Jork 🤩🗽 Loty i tydzień w hotelu Sheraton za 4400 PLN 😎
Nowy Jork z Berlina 4400 PLN

Amerykański sen z widokiem na Manhattan. Loty i noclegi w Sheratonie

City break na Sycylii ☀️🌊 Loty do Palermo + 3 noce sercu miasta 🏛️🍋
Włochy z Poznania 849 PLN

Odkryj serce Sycylii: okołoweekendowa wycieczka do Palermo

Misją Fly4free.pl jest przedstawienie Ci najlepszych zdaniem naszej redakcji okazji na podróże. Opisujemy oferty znalezione przez nas w internecie i wskazujemy adresy internetowe, pod którymi samodzielnie możesz wykupić podróż lub elementy podróży. Ceny w artykułach są aktualne w chwili publikacji. Możemy otrzymywać wynagrodzenie od partnerów handlowych, do których Cię przekierowujemy.
Komentarze

Avatar użytkownika
Jest duża szansa, że jedynymi pracownikami Ryanaira byli piloci. Obsługa pokładowa najprawdopodobniej pracuje dla firmy świadczącej usługi dla Ryanair, stąd ich "troska" o pensję. Niemniej skandaliczne jest to, że obie firmy nie mają uregulowanych procedur na wypadek takich opóźnień, zwłaszcza że te obowiązki wynikają z przepisów...
Kashpir, 28 grudnia 2017, 14:11 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Spójrzmy prawdzie w oczy. FR to ultra low cost i można się po nich spodziewać tylko przewiezienia z punktu a do b, oraz poszanowania prawa, choć i z tym mają problemy. Czy mamy w tym szacunek do pasażera ? Do pracowników ? Nie. Pokazują to już kolejny raz. Tak wygląda kultura tej organizacji. Latajcie nimi częściej to tym bardziej utwierdzicie ich w przekonaniu, że klient kupi nawet łajno w kolorowym papierku. Osobiście korzystam z nich tylko gdy nie ma już jakiejkolwiek innej opcji, a zdarza się to na szczęście prawie w ogóle. Żal mi ludzi z lotu opisanego w artykule.. Naprawdę słabe zagranie.
hubson, 28 grudnia 2017, 14:39 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Mam nadzieję że na pocieszenie pasażerowie chociaż usłyszeli fanfary i umożliwiono im kupno zdrapek :-) A tak na serio: Kilka tygodni temu leciałem Ryanairem z Santoryn do A ten. Niestety, z powodu wichury lot był opóźniony 4 godziny. Każdy pasażer dostał talon na 5 euro (na kanapkę i wodę starczyło), otrzymałem też SMS od linii z przeprosinami i nową godziną odlotu.
Leszek.Warszawa, 28 grudnia 2017, 14:47 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Też kiedyś siedziałem w FR na Stansted 3,5h podczas ataku zimy, nie wspominam miło.
obat89, 28 grudnia 2017, 15:44 | odpowiedz
Avatar użytkownika
hubson Spójrzmy prawdzie w oczy. FR to ultra low cost i można się po nich spodziewać tylko przewiezienia z punktu a do b, oraz poszanowania prawa, choć i z tym mają problemy. Czy mamy w tym szacunek do pasażera ? Do pracowników ? Nie. Pokazują to już kolejny raz. Tak wygląda kultura tej organizacji. Latajcie nimi częściej to tym bardziej utwierdzicie ich w przekonaniu, że klient kupi nawet łajno w kolorowym papierku. Osobiście korzystam z nich tylko gdy nie ma już jakiejkolwiek innej opcji, a zdarza się to na szczęście prawie w ogóle. Żal mi ludzi z lotu opisanego w artykule.. Naprawdę słabe zagranie.
Dokładnie - masz 100% racji. Kiedyś napisałem, że ktoś taki jak Mr MOL powinien być persona non grata w branży lotniczej i nie mówmy o jego "kontrowersyjności", bo to nie jest osoba kontrowersyjna, tylko zadufana i żenująca. Ale jak też napisałem, że latam WAW-WRO zawodowo 2x w miesiącu i wybieram LOT (nawet jeśli jest droższy - oczywiście w granicach rozsądku), to "-" na tym forum nie miały końca... :) PS. BTW - odkąd FR nie lata WAW-WRO ceny w LO podskoczyły o co najmniej 100 PLN za RT :)
GUCIO HAPONEN, 28 grudnia 2017, 21:31 | odpowiedz
Avatar użytkownika
GUCIO HAPONEN
Kiedyś napisałem, że ktoś taki jak Mr MOL powinien być persona non grata w branży lotniczej i nie mówmy o jego „kontrowersyjności”, bo to nie jest osoba kontrowersyjna, tylko zadufana i żenująca.
Ale jak sobie wyobrażasz to bycie persona non grata? Prezes Modlina ma powiedzieć "Nie pozwolimy żeby wasze samoloty od nas latały, bo wasz CEO to burak"? Pretensje powinniśmy mieć raczej do mediów, bo to one robią z wygadywanych przez niego bzdur tematy na główną stronę portali (chociażby "słynna" wypowiedź o seksie oralnym w cenie biletu).
mikerus, 28 grudnia 2017, 22:46 | odpowiedz
Avatar użytkownika
mikerus
GUCIO HAPONEN
Kiedyś napisałem, że ktoś taki jak Mr MOL powinien być persona non grata w branży lotniczej i nie mówmy o jego „kontrowersyjności”, bo to nie jest osoba kontrowersyjna, tylko zadufana i żenująca.
Ale jak sobie wyobrażasz to bycie persona non grata? Prezes Modlina ma powiedzieć „Nie pozwolimy żeby wasze samoloty od nas latały, bo wasz CEO to burak”?Pretensje powinniśmy mieć raczej do mediów, bo to one robią z wygadywanych przez niego bzdur tematy na główną stronę portali (chociażby „słynna” wypowiedź o seksie oralnym w cenie biletu).
Tutaj nie chodzi o CEO, tylko o politykę firmy, jaką ten CEO uprawia, a według niej pasażer ma być blind-dumb-deaf (na wszystko co się dzieje i jak jest traktowany), ale ma płacić (trzeba przyznać, że niewiele). That's all.
GUCIO HAPONEN, 29 grudnia 2017, 13:23 | odpowiedz