Ryanair spełnił “groźbę”. Duże zmiany w obsłudze bagażu na 3 lotniskach w Polsce
Od 21 lutego Ryanair sam zajmuje się obsługą naziemną wszystkich swoich rejsów z lotniska w Katowicach. Od piątku przejmie obsługę lotniska w Krakowie, a od 1 czerwca – na lotnisku w Modlinie. Co to oznacza dla pasażerów? Wszystko zależy od tego, jak sprawnie przewoźnik przejmie na siebie nowe obowiązki.
O nadchodzących zmianach w handlingu lotów Ryanaira pisaliśmy już w grudniu, gdy irlandzki przewoźnik ogłosił, że sam będzie obsługiwał swoje samoloty na lotniskach, na których póki co korzysta z usług LS Airport Services.
Teraz zmiany wchodzą w życie – na pierwszy ogień idzie port w Katowicach, gdzie Ryanair przejął obsługę już od zeszłego czwartku.
– Głównym powodem naszej decyzji były duże podwyżki cen za usługi, które zaproponował nam LS Airport Services. Nie mamy uwag do jakości ich serwisu ani do punktualności. Dzięki temu, że sami będziemy obsługiwali nasze samoloty, będziemy mieli szansę na większą kontrolę kosztów – mówi w rozmowie z Fly4free.pl Michał Kaczmarzyk, dyrektor Ryanair Sun.
Katowice są pierwszym, ale nie ostatnim lotniskiem, na którym Ryanair postawi na self-handling. Od 1 marca przewoźnik sam będzie obsługiwał swoje samoloty na lotnisku w Krakowie, a od 1 czerwca – w Modlinie. Na pozostałych lotniskach, na których Ryanair jest obecny w Polsce, a więc np. w Gdańsku i Wrocławiu, nic się nie zmieni.
Czy przewoźnik nie obawia się, że może to negatywnie wpłynąć na punktualność lub obsługę bagażu podróżnych?
– Zatrudniliśmy ponad 300 osób, w tym sporo z doświadczeniem w pracy u innych agentów handlingowych. Ryanair też ma spore doświadczenie w self-handlingu – obsługujemy własne samoloty w Dublinie, na lotnisku Stansted, przymierzamy się do tego w Hiszpanii – wylicza Kaczmarzyk.
Handling, czyli obsługa naziemna samolotu, to ogół czynności związanych z obecnością samolotu w porcie lotniczym – obejmuje ona m.in.: konserwację i obsługę techniczną maszyny, obsługę pasażerów i ich bagaży, rozładunek i wyładunek oraz wyważenie samolotu czy transport bagaży.
Czas pokaże, w jaki sposób i czy w ogóle zmiany odczują pasażerowie. Z pewnością wiele będzie zależało od tego, jak sprawnie Ryanairowi uda się poradzić sobie z tym bardzo skomplikowanym logistycznie zadaniem.