“Polski” Ryanair oskarża o dyskryminację i wprowadza innowację. Zatrudni 300 osób – kolejki i opóźnienia na lotniskach mogą zniknąć
Irlandzka linia będzie w Polsce sama obsługiwała swoje samoloty. Ryanair twierdzi, że nie ma wyboru, bo jego dotychczasowy agent handlingowy, czyli LS Airport Services, podniósł mu ceny obsługi aż o 40 procent.
Ten ruch ze strony Ryanaira jest sporym zaskoczeniem, bo zazwyczaj linie lotnicze korzystają z usług zewnętrznych agentów handlingowych, którzy zajmują się np. obsługą bagaży. Z drugiej strony, dla linii jest to zapewne okazja na spore oszczędności.
– Od wiosny stworzymy własny handling na lotniskach w Modlinie, Krakowie i Katowicach – mówi w rozmowie z “Pulsem Biznesu” Juliusz Komorek, członek zaządu Ryanaira ds. Prawnych.
Irlandczycy wezmą więc handling w swoje ręce w dwóch największych bazach operacyjnych, a także w Katowicach, który jest “matecznikiem” czarterowego Ryanair Sun.
Skąd ta decyzja?
Ryanair twierdzi, że nie miał innego wyjścia, bo dotychczasowy agent handlingowy, czyli państwowy LS Airport Services (wchodzący razem z LOT w skład Polskiej Grupy Lotniczej) zażądał za swoje usługi w sezonie letnim stawek aż o 40 proc. wyższych niż dotychczas.
– Polska Grupa Lotnicza nie pozostawiła nam wyboru. LSAS podniósł nam znacząco ceny, co zagroziło opłacalności wielu tras – mówi Komorek.
– Nie sądzę, by inni przewoźnicy dostali podwyżki – mówi Michał Kaczmarzyk, prezes Ryanair Sun.
LS odpiera te zarzuty i twierdzi, że drożej za handling zapłacą też inni przewoźnicy, bo trzeba było urealnić stawki na rynku.
W efekcie Ryanair zatrudni w Polsce około 300 osób, rekrutacja ruszyła dwa tygodnie temu. Ryanair prowadzi już własny handling na lotniskach w Hiszpanii i Irlandii, a obecnie tworzy go również na lotnisku Stansted w Londynie.
Postawienie na własny handling może też stanowić próbę poprawy punktualności przewoźnika – w sezonie letnim było sporo narzekań ze strony przewoźników właśnie na LS Airport Services. Agent handlingowy tłumaczył to wówczas brakiem rąk do pracy.