Szef Ryanaira: Chcemy przenieść więcej samolotów do Polski i stworzyć tu nowe miejsca pracy
Teoretycznie powinniśmy się cieszyć, bo potencjalnie oznacza to dziesiątki nowych tras z polskich lotnisk. Ale z drugiej strony, Michael O’Leary traktuje Polskę jako narzędzie szantażu, by zmusić pracowników z Europy Zachodniej do zakończenia strajków.
O planach dotyczących możliwości rozwoju w Polsce O’Leary poinformował we wtorek podczas konferencji prasowej w Wiedniu, na której miał mówić o planach rozwoju linii Laudamotion. W pewnym momencie rozmowa zeszła jednak na temat strajków, a przypomnijmy, że Ryanair ma z protestami poważny problem. Strajkują już piloci w Irlandii, w zeszłym tygodniu z powodu strajków personelu pokładowego w Hiszpanii, Portugalii i Belgii trzeba było odwołać 600 rejsów, a w przyszłym tygodniu strajk mogą zacząć piloci w Niemczech i Holandii.
Jaka jest recepta szefa Ryanaira? Przerażająco prosta: w krajach, w których pracownicy nie przestaną strajkować, Ryanair będzie przeprowadzał zwolnienia, a samoloty przenosił do innych państw, gdzie jest większa szansa na dynamiczne wzrosty. Takich jak Polska.
– Jesteśmy gotowi na redukcję miejsc pracy w każdym kraju, w którym będzie to konieczne. Jesteśmy całkowicie oportunistyczną linia lotniczą. Dziś Ryanair ma 20 rynków, na których potrzeba więcej samolotów. Nie mamy wystarczającej liczby samolotów na prawie każdym rynku, na którym działamy, ze względu na zapotrzebowanie na nasze usługi – powiedział O’Leary.
I stwierdził, że świetnym przykładem kraju, gdzie Ryanair chciałby się rozwijać jeszcze szybciej jest Polska, gdzie wiosną zadebiutowała czarterowa linia Ryanair Sun.
– Jeśli jakiś rynek, na którym działamy, jest niszczony tak jak rynek irlandzki z powodu ostatnich akcji strajkowych, to postawimy na Polskę, gdzie rośniemy w bardzo szybkim tempie. Ryanair Sun rośnie szybko, przynosi zyski i potrzebujemy zbazować więcej samolotów w Polsce – stwierdził O’Leary.
Przypomnijmy, że w zeszłym tygodniu Ryanair ogłosił, że od jesieni zmniejszy swoją bazę w Dublinie z 30 do 24 samolotów, a te 6 maszyn od wiosny zasili właśnie flotę linii Ryanair Sun.
– Jeśli są osoby, które chcą strajkować tylko dla strajkowania, to mogą strajkować i zobaczą przeniesione miejsca pracy i samoloty. Dopóki protestujący kierują się zdrowym rozsądkiem, na pewno dojdziemy do porozumienia – stwierdził szef Ryanaira, który przy okazji poinformował, że w związku z napiętą sytuacją w taniej linii, zrzekł się swojej premii za 2018 rok, która miała wynosić 1 mln EUR.
Te słowa mogą wskazywać na to, że Ryanair wcale nie chce przenosić maszyn do Polski, a prowadzi tylko grę ze związkami zawodowymi, by zmiękczyć ich stanowisko i zmusić do zakończenia protestów. Ostatecznie irlandzki przewoźnik słynie z takich zagrywek. Jedyna różnica jest taka, że do tej pory szantażował tak lokalne samorządy i władze lotnisk, a nie własnych pracowników…
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?