Ryanair szykuje wysyp promocji. O’Leary: „Nic nie stymuluje popytu lepiej niż niskie ceny”
Ryanair podzielił się najnowszymi wynikami finansowymi. Dotyczą one czwartego kwartału 2021 roku, choć Ryanair nazywa je danymi za trzeci kwartał bowiem w linii rok finansowy trwa od marca do marca. Kluczowe jest jednak to, że obejmuje okres świąteczno-noworoczny i że przynosi zapowiedź zmian w cenach biletów. I to na plus!
Kalabria od 2469 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Chopin)
Kreta Zachodnia od 2517 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Costa Dorada od 2799 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Z zestawienia wynika, że w ostatnich 3 miesiącach 2021 roku, klienci Ryanaira płacili za bilet średnio 25 EUR, czyli ok. 115 PLN. Dla wielu z nas, przyzwyczajonych do kupowania biletów głównie wtedy, gdy cena wynosi 48 PLN w dwie strony, to może wydawać się całkiem dużo. Ale prawdą jest, że większość ludzi kupuje bilety w „normalnych cenach”, które są często wielokrotnie wyższe od tych, które my lubimy najbardziej – promocyjnych. A nawet te 115 PLN to znacznie mniej niż wcześniej. Żeby zauważyć solidną różnicę, wystarczy przyjrzeć się danym za analogiczny okres przed pandemią koronawirusa. Wtedy średnia cena biletu była o 24 proc. wyższa!
I choć w ostatnim czasie Ryanair mocno się odbija, nowe trasy sypią się jak z rękawa, a chęci pasażerów do podróżowania rosną, to co i rusz pojawiają się nowe problemy. W ostatnim kwartale spokojną i postępującą odbudowę ruchu lotniczego, mocno spowolnił wariant Omikron.
– Nagłe pojawienie się wariantu omikron pod koniec listopada i histeria medialna, którą wywołał w grudniu, zmusiły wiele europejskich rządów do ponownego nałożenia ograniczeń w podróżowaniu w okresie poprzedzającym Boże Narodzenie, co znacznie osłabiło rezerwacje w okresie świąteczno-noworocznym – powiedział Micheal O’Leary. – W rezultacie ruch w grudniu wyniósł 9,5 ze spodziewanych 11 milionów pasażerów – dodał.
I choć ostatecznie Ryanair i tak jest dobrej myśli, a wręcz zwiększa długoterminowe prognozy – do ponad 225 mln pasażerów rocznie w 2026 roku, to jednocześnie przyznaje, że kluczem będą… niskie ceny. A to – umówmy się – miód na uszy dla niskobudżetowych podróżników.
– Chociaż ostatnie rezerwacje uległy poprawie, po złagodzeniu ograniczeń podróży, krzywa rezerwacji pozostaje bardzo spóźniona, więc ruch w czwartym kwartale wymaga znacznej stymulacji cen po niższych cenach, aby szybko odzyskać czynniki obciążenia – tłumaczy O’Leary.
To oznacza, że przynajmniej do końca marca możemy spodziewać się dosłownie wysypu promocyjnych cen biletów. W ten sposób Ryanair chce bowiem pobudzić popyt i przyciągnąć pasażerów, a przy okazji poprawić ostateczne wyniki finansowe za ostatni rok.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?