Ryanair jednak poleci na Ukrainę i jest blisko uruchomienia lotów do Gruzji!
Ukraińskie media i sympatyków lotnictwa zelektryzowała informacja o samolocie Ryanaira, który wylądował wczoraj wieczorem na lotnisku Kijów-Boryspol. Na jego pokładzie miało się znajdować kilku wpływowych przedstawicieli irlandzkiej linii. W połączeniu z tajemniczą konferencją prasową ministra infrastruktury Włodzimierza Omeljana, podejrzewano, że w czwartek Ryanair ogłosi ponowne wejście na Ukrainę i rychłe uruchomienie lotów. Sukces był połowiczny, bo… porozumienie z Ryanairem ogłosił tylko przedstawiciel rządu.
– Umowa nie jest jeszcze podpisana, więc nie mogę komentować jej szczegółów, ale mogę potwierdzić, że negocjacje zostały zakończone sukcesem, a Ryanair zacznie latać z Ukrainy od jesieni 2018 roku – powiedział Omeljan.
Na razie nie powiedział, na jakich trasach będzie latał Ryanair. Przyznał tylko, że irlandzka tania linia poleci z Kijowa i Lwowa, czyli tych samych lotnisk, z których miała uruchomić rejsy w zeszłym roku.
Czy to już koniec tego serialu?
Epopeja z lotami Ryanaira na Ukrainę trwa już rok. Po raz pierwszy Irlandczycy ogłosili, że będą latać z tego kraju już w marcu zeszłego roku – przewoźnik ogłosił wówczas 4 trasy z Kijowa i aż 7 z Lwowa. Niestety, w lipcu Ryanair zawiesił sprzedaż biletów na Ukrainę i poinformował, że odwołuje wszystkie planowane połączenia z i do tego kraju. Powodem był spór z lotniskiem w Kijowie.
– Lotnisko w Kijowie pokazało, że Ukraina nie jest jeszcze gotowa na to, abyśmy zainwestowali w tym kraju – mówił wówczas David O’Brien, dyrektor handlowy Ryanaira.
Władze lotniska w Kijowie zarzucały Ryanairowi, że chciał być zwolniony z wszelkich opłat i podatków, a także miał domagać się części przychodów z obrotów, jakie jego pasażerowie robią przy okazji zakupów w sklepach wolnocłowych na lotnisku. Później informacja ta została zdementowana, a negocjacje z irlandzkim low-costem przejął ukraiński rząd.
Jeśli te informacje się potwierdzą, będzie to kolejny, nowy kraj, w którym pojawią się samoloty Ryanaira. Kolejny, ale nie ostatni.
Ryanair poleci do Gruzji? Może już w przyszłym roku
– Mieliśmy bardzo długie i owocne spotkanie z Ryanairem, który jest bardzo zainteresowany lotami z Gruzji. Obecnie pracujemy wspólnie, aby stworzyć produkt, który będzie interesujący dla obu stron – powiedziała w czwartek Ketevan Aleksidze, dyrektor United Airports Georgia, która zarządza trzema największymi lotniskami w tym kraju.
Jak przyznała, jest możliwe, by Ryanair zaczął loty do Kutaisi już w przyszłym roku. Sam Ryanair wypowiada się na ten temat z dużo większym dystansem.
– Na dzień dzisiejszy nie udało nam się porozumieć w sprawie lotów do Kutaisi ani Tbilisi, gdzie opłaty lotniskowe są bardzo wysokie. Mało tego, są one znacznie wyższe niż w Barcelonie. A przecież to lotnisko obsługuje ledwie 3 mln pasażerów rocznie i ma tylko 50 kierunków, z czego zaledwie 10 do Europy. Ale nie widzę żadnych przeszkód, żebyśmy w najbliższym czasie zaczęli latać do Kutaisi czy nawet Tbilisi – mówi Neil O’Connor, zajmujący się w Ryanair rozwojem nowych połączeń.
Brzmi jak typowa zagrywka negocjacyjna Ryanaira. Jak myślicie, poleci wkrótce do Gruzji?
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?