Ponad 16 godzin opóźnienia i wściekli pasażerowie z Wrocławia. Zła passa Ryanaira trwa?
Chaos, brak pomocy i gigantyczne opóźnienie lotu z Paryża Beauvais do Wrocławia rozwścieczyło pasażerów. Teraz grożą przewoźnikowi pozwem zbiorowym, a Ryanair tłumaczy, że nie miał wpływu na całą sytuację.
Lot zaplanowany był na 22:00 w niedzielę, 15 lipca. Najpierw na tablicach informacyjnych pojawiło się niewielkie opóźnienie – początkowo 35 minut, później 45 i ostatecznie 55 minut.
– Zostaliśmy normalnie odprawieni i wpuszczeni na pokład samolotu. Było już długo po 23, obsługa samolotu pokazała instrukcję bezpieczeństw, byliśmy gotowi do odlotu, gdy pilot powiedział, że lot jest opóźniony o kolejne 45 minut – relacjonuje jedna z pasażerek feralnego lotu.
Niedługo później okazało się, że względu na przepisy obowiązujące na lotnisku, samolot nie może wylecieć po północy.
– Zrobili wyjątek dla Wizz Aira, który odleciał 5 minut po północy, a ponieważ my mieliśmy startować 25 minut później, pilot ogłosił, że lot został przesunięty na rano – opowiada nam kobieta.
Pasażerowie zostali wypuszczeni z samolotu, odebrali swoje bagaże i w hali odlotów czekali na dalsze informacje. Jednak według ich relacji, dopiero ok. 1 w nocy dostali jakąkolwiek pomoc. Najpierw po butelce wody, a później rozpoczęło się rozdzielanie ludzi po hotelach.
– Nie spieszyliśmy się, nie pchaliśmy na przód kolejki, bo sądziłam, że wszyscy będziemy równo traktowani. Pomagaliśmy innej kobiece z dwójką dzieci – kontynuuje relację. – Jakoś ok. 01:45 pani z obsługi lotniska poinformowała, że dla nas nie ma już miejsc w hotelu i musimy przenocować na lotnisku. Dostaliśmy po kocu termicznym i karimacie. W taki sposób noc spędziło ok. 70 osób – dodaje.
To nie był koniec problemów. Ok. 6 rano śpiące osoby zostały wyproszone z hali przez obsługę, bo rozpoczęło się poranne sprzątanie. Dopiero o 9:30 pasażerowie dostali bony na jedzenie, a ok. południa rozpoczęła się ponowa odprawa.
– Wtedy ogłoszono, że lot jest opóźniony o kolejne dwie godziny. Ostatecznie wylecieliśmy o 14:20 – podsumowuje. – Podczas lotu zebraliśmy ok. 100 podpisów na pozew zbiorowy. Liczymy na odszkodowania – dodaje.
O komentarz do sprawy poprosiliśmy Ryanaira.
– Lot FR8935 z Paryża BVA do Wrocławia (15 lipca) został opóźniony z powodu niedoborów personelu wśród kontrolerów ruchu lotniczego ATC i opóźnień slotów – informuje Olga Pawlonka, marketing menadżer Ryanaira. – Nasza firma autoryzowała zakwaterowanie w hotelu, a samolot wyleciał do Wrocławia następnego dnia (16 lipca). Ryanair szczerze przeprasza wszystkich klientów za opóźnienie – dodała.
A to oznacza, że otrzymanie odszkodowania może być kłopotliwe. Strajki ATC są często traktowane jako czynniki niezależne od przewoźnika, a więc nie kwalifikują pasażerów do wypłaty rekompensaty. Sprawa jednak nie jest beznadziejna, a pasażerowie są zdeterminowani, by otrzymać odszkodowania.
To nie jedyne nagłośnione kłopoty Ryanaira w ostatnim czasie. W niedzielę, 15 lipca, 200 osób utknęło na Majorce, bo z powodu usterki technicznej odwołano lot czarterowej linii Ryanair Sun. Chociaż klienci biur TUI i Neckermanna mieli wylecieć do Warszawy w niedzielę popołudniu, najpierw do północy czekali na wieści i powrót do hoteli, a samolot ostatecznie wystartował o godzinie 13:00 w poniedziałek.
– Zgodnie z informacją jaką uzyskaliśmy od przewoźnika, opóźnienie lotu było spowodowane usterką techniczną samolotu. Zdajemy sobie sprawę z niedogodności, ale w takim przypadku priorytetem jest zawsze bezpieczeństwo klientów – poinformowała nas Magdalena Plutecka, rzecznik Neckermann Polska. – Nasi klienci byli pod opieką, otrzymali świadczenia: wszyscy zostali zakwaterowani w hotelach, mają zapewnione wyżywienie – dodaje.
Dwa dni wcześniej, 14 lipca samolot Ryanaira musiał awaryjnie lądować na lotnisku Frankfurt-Hahn, po tym jak na pokładzie gwałtownie spadło ciśnienie. Piloci stwierdzili fakt rozhermetyzowania samolotu, a pasażerowie musieli użyć masek tlenowych. Ponad 30 osób trafiło do szpitala. Reszta oczekiwała na kolejny lot albo w okolicznych hotelach albo… na lotnisku. Okazało się bowiem, że nie dla wszystkich wystarczyło miejsc.