Kolejna afera z Ryanairem, pasażerowie oburzeni. Mężczyzna wykrzykiwał rasistowskie hasła do staruszki, obsługa nie reagowała
Burza w Wielkiej Brytanii – w sieci pojawiło się szokujące wideo z pasażerem rzucającym rasistowskimi wyzwiskami pod adresem 77-letniej czarnoskórej kobiety. Media krytykują Ryanaira za to, że podczas gdy należało wyprosić mężczyznę z samolotu, nikt nie zareagował.
Do zdarzenia doszło w piątek podczas lotu z Barcelony do Londynu Stansted. Na filmie widzimy starszego mężczyznę, który wykrzykuje wulgarne hasła pod adresem siedzącej obok niego kobiety, żądając, aby ta zmieniła miejsce. Jak czytamy w serwisie BBC, chodziło o to, że chora na artretyzm staruszka zbyt wolno przepuszczała mężczyznę na jego miejsce. Ten więc w reakcji wyzywa ją od “czarnych głupich krów” i używa innych, jeszcze bardziej wulgarnych epitetów.
W pewnym momencie do awantura dołącza się córka ciemnoskórej kobiety, która tłumaczy, że jest niepełnosprawna i nie porusza się szybko.
– Nie obchodzi mnie, czy ona jest k***a niepełnosprawna czy nie – jeśli mówię jej, żeby sobie poszła, to niech idzie – krzyczy mężczyzna, po czym zwraca się do… obsługi lotu.
– Jeśli nie przeniesiecie jej na inne miejsce, to sam to zrobię! – krzyczy facet.
Największe oburzenie wzbudził właśnie brak reakcji ze strony pracowników Ryanaira. Na filmie słyszymy innych pasażerów, którzy domagają się wyproszenia mężczyzny z samolotu, bez żadnej reakcji. Dopiero po chwili jeden ze stewardów stara się uspokoić mężczyznę.
Po publikacji filmu w brytyjskich mediach nie zabrakło głosów krytyki pod adresem Ryanaira. Główne zarzuty dotyczą tego, że pracownicy irlandzkiej linii w żaden sposób nie powstrzymali agresora i nie są przeszkoleni w odpowiedni sposób.
– Widziałem wezwania policji i wyprowadzanie pasażera w kajdankach za mniejsze przewinienia niż to. Gdyby role były odwrócone i to był czarnoskóry mężczyzna atakujący chorą białą staruszką, ta sprawa z pewnością zostałaby rozegrana inaczej – mówi David Lawrence, autor nagrania.
Ryanair odpowiedział, że przekazał dane osobowe mężczyzny i całą sprawę do policji w Essex. “W tej chwili jest to już sprawa policji, więc nie możemy komentować tej sprawy” – krótko ucina linia lotnicza.
Ale czy to faktycznie ją kończy?
Problem z pracownikami Ryanaira jest szerszy i pisaliśmy o nim już kilka razy. Polega on na przymykaniu oka na regulamin linii lotniczej dotyczący niektórych warunków przewozu osób, przede wszystkim osób nietrzeźwych. Wielokrotnie byłem świadkiem, gdy na pokład wpuszczano osoby podchmielone lub w stanie wskazującym na nieco większe upojenie alkoholowe. Do czego to prowadziło? W najlepszym razie – do “rozbawionych” delikwentów, zabawiających w mniej lub bardziej wyszukany sposób innych pasażerów. W najgorszym – do krzyczenia na cały samolot, oczywiście najczęściej bez żadnej reakcji. Zwykle obsługa Ryanaira reaguje w takich sytuacjach, gdy dany delikwent jest już zanadto nakręcony.
Nie chcę oczywiście generalizować, ale firma, która gani lotniska za to, że dopuszczają pasażerów do nadmiernego spożycia alkoholu, powinna mieć wyższe standardy i lepiej przeszkolonych pracowników.
Tym bardziej, że jako największa linia lotnicza w Europie zawsze jest na świeczniku i powinna mieć świadomość, że każde takie zdarzenie jest rozdmuchiwane przez media.