Ryanair: „Liczę na jeszcze droższe paliwo i upadek konkurencji”. Prezes o nowej opłacie dla pasażerów
Drożejące paliwo lotnicze coraz mocniej ciąży europejskim przewoźnikom, a Michael O’Leary postanowił wykorzystać moment na skomentowanie sytuacji. Bo chociaż na razie nikt nie ogłasza masowego powrotu dopłat paliwowych na europejskim rynku, to prezes Ryanaira już wywołał temat i zrobił to w charakterystycznym dla siebie stylu.
Z jednej strony zapewnił klientów Ryanaira, że dodatkowej pozycji związanej z paliwem na ich rachunkach nie będzie. Z drugiej – zasugerował, że u konkurencji sytuacja może wyglądać zupełnie inaczej, bo – jak twierdzi – nie mają takiego komfortu, żeby nie obciążać tym pasażera.
– Ryanair nie wprowadzi dopłaty paliwowej, ale tradycyjni przewoźnicy z pewnością zrobią to przyszłego lata – przewiduje w rozmowie z mediami.
O’Leary: ceny biletów pójdą w górę i to znacznie
I o ile do wypowiedzi samego O’Leary można podchodzić z dystansem, to faktem jest, że linie lotnicze mierzą się z wysokimi cenami paliwa, a zabezpieczenia finansowe, które pozwalały części przewoźników amortyzować tegoroczny skok kosztów, nie będą chronić ich w nieskończoność. Prezes Ryanaira przekonuje, że właśnie w 2027 r. presja może stać się szczególnie mocno odczuwalna.
– Nikt nie będzie w stanie wziąć na siebie ciężaru znacznie wyższych cen ropy w przyszłym roku… i koszty te zostaną przerzucone na pasażerów w postaci dopłat paliwowych doliczanych do wyższych cen biletów lotniczych – dodał O’Leary.
Według szefa Ryanaira ceny biletów u innych przewoźników mogą przyszłego lata wzrosnąć nawet o 10–20 proc. Sam Ryanair również nie twierdzi przy tym, że ich ceny pozostaną odporne na sytuację na rynku paliw. Różnica ma polegać jednak na tym, że irlandzki przewoźnik nie zamierza stosować osobnej dopłaty paliwowej.
Droższe paliwo? Ryanair widzi w nim również szansę
Oczywiście wysokie ceny paliwa są dla Ryanaira problemem kosztowym, ale jednocześnie mogą stać się przewagą nad słabszymi finansowo konkurentami. Szef irlandzkiej linii nie próbuje nawet tego ukrywać.
– Osobiście mam wielką nadzieję, że ceny paliwa lotniczego będą rosnąć jeszcze szybciej, bo przyspieszy to upadek innych linii lotniczych – podkreśla.
O’Leary uważa, że linie, które już dziś generują straty, mogą nie wytrzymać dalszego wzrostu kosztów. Jego zdaniem przyspieszyłoby to konsolidację europejskiego rynku wokół kilku największych graczy: British Airways, Lufthansy, Air France i właśnie Ryanaira. Przewoźnik prowadzi już rozmowy z lotniskami obawiającymi się utraty części ruchu w przypadku kolejnych problemów lub bankructw linii.
👉 Michael O’Leary przewiduje, że tradycyjni przewoźnicy dodadzą dopłaty paliwowe latem 2027 r.
👉 Według prezesa Ryanaira bilety u konkurencji mogą zdrożeć o 10–20 proc. w 2027 r.
👉 O’Leary uważa, że rosnące koszty paliwa mogą doprowadzić do upadku słabszych linii i konsolidacji rynku wokół największych grup.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?