Ryanair na lotnisku Chopina już w 2016? Co to oznacza dla pasażerów?
Ryanair nie pała sympatią do lotniska Chopina – przez lata szef tej linii obrzucał warszawski port inwektywami, a lotnisko nie pozostawało dłużne – ale obaj gracze są na siebie skazani. I nie tylko dlatego, że Ryanair powoli przenosi się na większe lotniska. Głównie chodzi o to, że w 3 lata Ryanair praktycznie zapchał lotnisko w Modlinie i nie obejdzie się bez jego rozbudowy. Ale zanim to nastąpi, Ryanair by się rozwijać, musi mieć skąd latać, stąd pomysł przeniesienia części lotów na Chopina. Bo Ryanair cały czas podkreśla, że nie chce przenosić się w całości do Warszawy z Modlina, a negocjacje dotyczą tylko części kursów.
Z ewentualnych przenosin Ryanair najbardziej powinni się cieszyć mieszkańcy Warszawy, którym odpadną czasochłonne dojazdy do Modlina. Przejazd autobusem lub pociągiem z centrum miasta zajmuje w szczycie ponad godzinę, nie jest to też przyjemność najtańsza.
Od czasu do czasu można tanio dojechać na lotnisko autobusem np. ModlinBus co jakiś czas wrzuca promocje rzędu 9 zł za bilet, jednak standardowa cena wynosi nawet 30-39 zł za jeden bilet dla jednej osoby. Taniej pojedziemy pociągiem – pojedynczy bilet z Centralnego kosztuje 18,80 zł, ale nie dojeżdżamy bezpośrednio na lotnisko, tylko musimy się przesiadać w Nowym Dworze Mazowieckim na autobus.
Czy będzie drożej? Z jednej strony to możliwe, bo opłaty dla przewoźników na Chopinie są sporo droższe niż w Modlinie. Jednak z drugiej strony – większa konkurencja w Warszawie (choćby ze strony taniego Wizz Aira czy Norwegiana) pewnie skłoni Ryanaira do obniżania cen biletów.
Nie można też wykluczyć powtórki scenariusza z otwarcia lotniska w Modlinie, gdy Ryanair na starcie zdublował wiele kierunków Wizzaira i stosował na nich dumpingowe ceny. Manewr przyniósł jakko taki skutek – Wizzair korzystając z awarii pasa w Modlinie uciekł na lotnisko Chopina, na którym pozostał do dzisiaj.
Nawet jeśli obie strony się nie dogadają, i tak będą musiały współpracować – PPL zmierza do przejęcia kontroli nad lotniskiem w Modlinie, co wydaje się nieuchronne. A przeciwko takiemu scenariuszowi najgłośniej protestuje…Ryanair. O tym, jak idą negocjacje i kiedy zobaczymy Ryanaira na Chopinie rozmawiamy z Michałem Kaczmarzykiem, dyrektorem generalnym Przedsiębiorstwa Państowego „Porty Lotnicze“ zarządzającego m.in. Lotniskiem Chopina.
Mariusz Piotrowski: Czy doczekamy się w najbliższym czasie Ryanaira na lotnisku Chopina? Rozmowy w tej sprawie trwają od dłuższego czasu…
Michał Kaczmarzyk: Negocjacje trwają i mam nadzieję że w najbliższym czasie doprowadzimy je do końca. Pewnie już dawno byśmy je zamknęli gdyby nie fakt, że nie możemy żonglować cenami jak nam się podoba i przystać na wszystkie warunki Ryanaira. To tak jakby panu zaproponować obiad za 5 zł, podczas gdy inni będą musieli zapłacić 40. Nasz cennik jest publicznie dostępny i taki sam niezależnie od tego, czy dotyczy taniej linii, czarteru czy narodowego przewoźnika.
Ale przecież każde lotnisko oferuje zniżki czy rabaty w opłatach dla nowych przewoźników i tak samo jest chyba na Chopinie…
Tak, zniżki sięgające nawet 50-60 proc. były od zawsze, ale oficjalnie Ryanair uznaje że to zbyt mało. To pokazuje niestety, w jaki sposób porty regionalne same zrobiły sobie krzywdę i rozregulowały rynek. My staramy się przekonać Ryanaira i innych przewoźników pokazując wartość dodaną, jaką mieliby latając od nas. Dzięki drugiemu terminalowi mamy dodatkową infrastrukturę, co gwarantuje korzystniejsze ceny i lepszą usługę. Ale odrębny cennik nie jest możliwy, bo to byłoby nie fair w stosunku do klientów, którzy są z nami od lat jak Wizz Air czy Norwegian.
Koło nosa przejdzie wam kilkaset tys. pasażerów…
Moim zdaniem ważniejszy od liczby pasażerów jest wynik finansowy, bo firma musi na siebie zarabiać. Mamy niezłe portfolio klientów, gdzie LOT ma 40 proc. udziałów, a drugi Wizz Air ok. 12 procent. To pokazuje, że jesteśmy odporni na zawirowania rynkowe. I cały czas się rozwijamy – w przyszłym roku na lotnisku może pojawić się kilku nowych przewoźników.
Ale nie Ryanair.
Zobaczymy. Obecnie pracujemy nad nowym cennikiem opłat lotniskowych, który będzie dużo bardziej elastyczny niż do tej pory. W skrócie będzie to wyglądało tak, że im większe oferowanie miejsc na danym kierunku, tym niższe stawki dla przewoźnika.