Miały być supertanie loty do Afryki, ale nic z tego. Ryanair wstrzymuje obiecaną ekspansję
Zamiast lotów do Kenii czy Egiptu, na razie Ryanair w kontekście Afryki, skupi się wyłącznie na lataniu do Maroka. Choć jeszcze niedawno plany były bardzo obiecujące, dziś linia musi nieco zwolnić tempo i skupić się na odbudowaniu liczby pasażerów na dotychczasowych trasach.
W ostatnich latach regularnie pojawiały się spekulacje, że Ryanair uruchomi loty m.in. do Tunezji, Egiptu, a nawet Kenii i Tanzanii. Duże nadzieje wiązano przede wszystkim z faktem, że do stajni Ryanaira dołączyła Malta Air, dzięki której można byłoby stworzyć odpowiedni hub transferowy. Już wtedy O’Leary zapewniał, że jest to dobry początek do rozwoju irlandzkiej linii w Afryce.
– Rozmawialiśmy z 6-7 krajami w regionie, m.in. z Egiptem i Tunezją. Rozwój w północnej Afryce to dla nas logiczna kolej rzeczy. Chcemy mieć więcej połączeń do tego regionu i na pewno tak się stanie. Naszym celem jest powtórzenie sytuacji z Maroka, gdzie mamy już 2 bazy, jesteśmy obecni na 9 lotniskach i rośniemy w bardzo szybkim tempie – mówił w rozmowie z Fly4free.pl Michael O’Leary w kwietniu 2019 roku. – Na pewno zaczniemy tam latać, ale wszystko zależy od stabilności w regionie – dodał.
Wtedy jednak nikt nie mógł się spodziewać, że kilka miesięcy później rozpocznie się największy kryzys w historii branży lotniczej. W efekcie Ryanair wycofuje się – przynajmniej tymczasowo – z tych planów i zapewnień. Niedługo po tym, jak w ubiegłym tygodniu przedstawiciele irlandzkiego przewoźnika otwierali trzecią bazę w Maroku (w Agadirze), okazało się, że na tanie połączenia do Afryki przyjdzie nam jeszcze poczekać.
– Nie spieszy nam się z wejściem do innego afrykańskiego kraju. Jesteśmy w Maroku od 2006 roku i mamy tam bardzo dobre relacje. Stale się rozwijamy. W tym roku mamy tam mniej niż 5 milionów pasażerów, co nie jest bez znaczenia nie tylko w tym kraju, ale także dla całej siatki – powiedział Eddie Wilson, dyrektor generalny Ryanaira w rozmowie z Centre of Aviation (CAPA).
Oczywiście nie wyklucza to lotniczego podboju Afryki w przyszłości. Nie ma jednak co liczyć, że stanie się to lada moment.