Krajówki na Chopinie będą szybciej, ale czy to rozładuje kolejki w Modlinie? Pasażerowie się wściekają
Po opublikowanym przez nas kilka dni temu tekście o ogromnych kolejkach w Modlinie zgłosili się do nas czytelnicy, niezadowoleni z tłumaczeń lotniska.
– Oczywiście, po części wina jest po stronie pasażerów, którzy przyjeżdżają tuż przed startem samolotu, ale prawda jest taka, że lotnisko nie wyrabia organizacyjnie. W czwartek, gdy zrobiła się tak duża kolejka, 2 bramki do kontroli bezpieczeństwa były zamknięte. Pewnie nie ma komu pracować – mówi jeden z naszych czytelników.
– Na szczęście samolot czekał. Mój lot do Gdańska miał 10 minut opóźnienia, ale w powietrzu nadrobił stratę – dodaje.
O całą sprawę spytaliśmy w Modlinie.
– To nieprawda. Codziennie w godzinach szczytu czynne są wszystkie cztery przejścia kontroli bezpieczeństwa oraz Fast Track. Tak było też w czwartek. Od poniedziałku mamy piątą bramkę, którą będziemy uruchamiać w okresie największego natężenia. Przepustowość jednego stanowiska kontroli to 120-150 osób na godzinę. A to oznacza, że łącznie z Fast Trackiem jesteśmy w stanie obsługiwać 700-800 osób na godzinę – mówi Magdalena Bojarska, rzecznik prasowy lotniska w Modlinie.
I dodaje, że problem z czwartku związany był z dodatkowymi opóźnieniami przylotów i odlotów samolotów z Bergamo i Paryża Beauvais.
Dlaczego Ryanair nic nie robi?
Część pasażerów uważa, że winne całej sytuacji nie jest lotnisko, tylko Ryanair, który specjalnie wrzucił maksymalnie dużo lotów na najbardziej korzystne popołudniowo-wieczorne sloty i teraz nic sobie nie robi z problemów lotniska.
– Wielokrotnie rozmawialiśmy z przewoźnikiem i sugerowaliśmy rozłożenie wieczornego ruchu w większym przedziale czasowym. I pewne korekty zostały dokonane, jednak Ryanair też ma związane ręce. Ograniczają go możliwości operacyjne na innych lotniskach w Europie i brak dostępności slotów w innych godzinach niż wieczorne – mówi Bojarska.
Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że sytuacji można było uniknąć przy planowaniu letniej siatki, jednak irlandzka linia przeszacowała możliwości lotniska w Modlinie.
Zapchane lotnisko było zresztą jednym z argumentów za przeniesieniem lotów krajowych z Modlina na lotnisko Chopina. Ryanair już teraz po cichu przyspieszył swoje przejście do Warszawy – z Chopina do Gdańska i Wrocławia będzie latał już od 4 października, a nie od 31 października, jak pierwotnie planował. Zrobił to kilka dni temu, bez specjalnego rozgłosu, przy okazji wrzucając do systemu pulę tanich biletów.
Zresztą, nieoficjalnie mówi się, że irlandzki przewoźnik najchętniej przeniósłby loty krajowe już od lipca albo sierpnia, jednak tu na drodze stanął… brak dobrych slotów czasowych w stolicy.